stare klamoty
2009-09-28 23:02:19
Jadąc dziś samochodem w godzinach zwykle spędzanych w pracy (choć sporą część dnia pomimo urlopu spędziłem dziś tamże) usłyszałem w radio kawałek z lat dawnych. Lat bardzo dawnych.
Otóż z głośników zabrzmiał utwór "Smaltown boy" grupy Bronski Beat. Naprawdę bardzo dawne dzieje. Jakiś początek lat osiemdziesiątych. Falset niewysokiego świńskiego blondynka brzmi dobrze nawet dziś. Mimo wszystko kawał głosu. Jimmy Somerville. Zadeklarowany gej, który nie bał się w tekstach swych utworów poruszać spraw ważnych. Dla siebie (homoseksualizm) i innych (wojna i prawa człowieka). W połączeniu z nietypowym jak na "mężczyznę" głosem daje to ciekawą mieszankę.
Kawałek ten spowodował małą lawinę wspomnień. Po Bronski Beat byli równie lewicujący Komunardzi z coverem "Don’t Leave Me This Way".
I jeszcze ciekawy duecik z równie homofilnym artystą jakim jest Marc Almond z Soft Cell. Widać, że "panowie" rozumieją się bez słów. Ale przy okazji świetnie się na scenie bawią!
Na koniec jeszcze jeden duet. Utwór, który może nawet dawniej niż dawno był przebojem wylansowanym przez Gene Pitneya, a który powrócił za sprawą duetu z Markiem Almondem na pierwsze miejsca list przebojów. I to też było bardzo dawno temu. Chyba koniec lat osiemdziesiątych...
Było i parę innych skojarzeń, ale... pozostawmy to na kolejne posty...
