przedszkole

2009-09-16 23:21:15

Dzięki zaangażowaniu i uprzejmości Muminy, za co dziękuję jej w tej chwili, mogłem dziś po kolejnej wielkiej medycznej przygodzie wrócić do domu na tyle wcześnie (patrz 14.30), by móc osobiście odebrać mego syna z przedszkola. A dawno tego nie czyniłem. Powodów takiego stanu rzeczy wymieniać nie będę, bo praktycznie jest tylko jeden. I to od dawien dawna - niezły zapieprz w pracy. Ostatnio wydaje mi się że niedoceniany (a może niezauważany) przez zwierzchników. W każdym razie dziś mi się udało to co niemożliwe. Odebrałem syna z przedszkola nie angażując przy okazji w to osób trzecich. Jego ogromna radość wyrażana w podskokach, pląsach, skrętach ciała i wydawanych dźwiękach, no i przede wszystkim w pełnych szczęścia oczach puszcza w niepamięć wszystkie jego "wybryki" popełnione wcześniej. Tak to już w relacjach z potomstwem jest - jeden uśmiech, powiedziane słowo, gest przytulenia, czy całus złożony na policzku niwelują wszystkie "złe" uczynki z przeszłości. Mimo, że za chwil parę potrafi doprowadzić człowieka "do wrzenia"!

 

Ale a propos przedszkola. Wczorajsza końcówka dyżuru okazała sie być w dużej mierze "pediatryczna". Coraz większe ogarnia mnie przeświadczenie w kwesti narastającej słabości kolejnych pokoleń. Średnia lat ostatnich, zgłaszających się koło północy do Izby Przyjęć (oczywiście bez skierowania) osób, wyniosła niecałe 22 lata! Nawet nie chce mi się rozwodzić nad problemami, z którymi się zgłosili, bo nie warto. Ktoś powie, że łatwo mi podejmować decyzje w kwestii własnego zdrowia, bo jestem lekarzem. Owszem, jednakowoż ból gardła, temperatura 37,5°C, uczucie "kłucia" w boku, czy ogólne złe samopoczucie w danym dniu nie zmusiłyby mnie do stawienia się w Izbie Przyjęć jakiegokolwiek szpitala. Chyba wstyd byłoby mi angażować do tego typu problemów kogokolwiek w środku nocy. Ale ludzie niestety są bezwględni. Bezwzględni wobec innych. I nie mają wobec innych szacunku. Liczy się tylko własne ja, czubek własnego nosa i chyba źle pojmowane "własne dobro"... A opisywany proceder niestety narasta. Zwłaszcza wśród młodych - jak dla mnie niemalże z kręgu zainteresowań pediatry, bowiem mimo metrykalnej "dorosłości" obserwuję wśród zgłaszających się do szpitala osób zachowania na poziomie przedszkolnym. A może i jeszcze niższym.

 

Na dobranoc kawałek, którego fragment Mumina przytoczyła w którymś ze swoich komentarzy:

 




Komentarze: 24

hello 03.10.2009 r., 12:43
hello My name is vera, i saw your profile today and became intrested in you,i will also like to know you more,and if you can send an email to my email address,i will give you my pictures here is my email address (veraaand2000@yahoo.com) I believe we can move from here! Awaiting for your mail to my email address above vera
mumina 20.09.2009 r., 03:00
O tym co dla nas WAŻNE :) To nie telegazeta - tu nie ma potwierdzonych w Reuters newsów ani prognozy pogody!
obcy.gość@onet.pl 19.09.2009 r., 20:43
O czym wy do k... nędzy piszecie?
kaeri 17.09.2009 r., 08:03
Fajny facet? Ani jedno, ani drugie nie zostało jak dotąd udowodnione ;)
misiek 17.09.2009 r., 00:02
To ja już nie rozmiem, przecież konsultant fajny facet :))))))))))))))))))
kaeri 16.09.2009 r., 23:55
Tym razem ja nie o tym :))
misiek 16.09.2009 r., 23:55
Czy chodzi o wzrost? Znaczy się ten problem, że niby...
mumina 16.09.2009 r., 23:54
Idźcie spać, bo bredzicie... a ja z Wami :)
kaeri 16.09.2009 r., 23:54
Klient z ortopedą. Pod warunkiem, że przed wizytą u anestezjologa ;)
mumina 16.09.2009 r., 23:53
zapewne - gadał chłop do obrazu... takie mam wrażenie po każdej konsultacji... i że problem leży gdzie indziej niż myślałam...
misiek 16.09.2009 r., 23:52
Znaczy się "klient" z ortopedą, anestezjolog z ortopedą, "klient z anestezjologiem, czy wszyscy razem wzięci?
kaeri 16.09.2009 r., 23:50
Proponuję jeszcze konsultację u naszego ulubionego ortopedy. Pewnie by się świetnie dogadali ;)
mumina 16.09.2009 r., 23:49
premedykację zrobił sobie w domu - czas byłby na pożądne znieczulenie w OIOM :)
misiek 16.09.2009 r., 23:47
Trza było wysłać go do OIOM - anestezjolodzy potraktowaliby go odpowiednio :)
mumina 16.09.2009 r., 23:47
Koniec akcji był jeszcze w IP, w drodze na parking szpitalny... krzykiem się skończyło i nie krzyczałam ja...
mumina 16.09.2009 r., 23:46
człowiek żle się czuje, bo mu znieczulenie na znieczulicę mija...
kaeri 16.09.2009 r., 23:46
Nosz kuźwa, wyprowadzili mi Muminę z równowagi. Ale dzielnie się trzymała, nie doszło do rękoczynów.
misiek 16.09.2009 r., 23:45
"Człowiek" źle się czuję, bo jeszcze za mało wypił...
mumina 16.09.2009 r., 23:43
...mnie rozwalił dziś popołudniowy akt współczucia ludzkiego dla "żle" potraktowanego przeze mnie pijanego jak bela faceta odwiedzającego naszego pacjenta... na moje dictum, że pijany i proszę wyjść, usłyszałam, że "człowiek żle się czuje" a ja nie mam serca i nie jestem lekarzem z powołania, bo zamiast udzielenia pomocy nakazuję opuszczenie obiektu użyteczności publicznej... włos się jeży choć mam prosty jak drut :)
kaeri 16.09.2009 r., 23:39
...która nigdy nie zna szczegółów ;)
misiek 16.09.2009 r., 23:36
Zwłaszcza z ust pielęgniarki :))))
kaeri 16.09.2009 r., 23:34
Ale jak widać dolegliwości bywają podobne, mimo różnej średniej ;) Fajne jest też "pacjent źle się czuje". Ileż w tym treści.
misiek 16.09.2009 r., 23:30
"Uczucie niepokoju" w środku nocy - to jest też niezły tekst. A co do średniej - lekarze "izbowi" nie pozwalają, by ta w oddziale za bardzo si.e obniżyła :)))))))))))).
kaeri 16.09.2009 r., 23:26
Cierpnięcie mózgu i ZBCC (zajebisty ból całego ciała) to moje ulubione dyżurowe dolegliwości, do których bywam wzywana w środku nocy. A średnia wieku pacjentów z oddziału jest nieco wyższa niż tych izbowych ;)

Dodawanie komentarza