poznańskie reminiscencje

2009-09-14 00:36:34

Dzisiejsza rodzinna wycieczka do Otrębus (Otrębusów?), do miejsca o szumnej nazwie Muzeum Motoryzacji i Techniki zakończyła sie ledwie półgodzinnym przejściem po zaaranżowanym pod miejsce wystawowe zadaszonym podwórkiem. Najciekawsze oczywiście samochody  - rolls royce silver spirit, daimler 420 - najładniejszy dla mnie samochód w wystawianej kolekcji, buick wildecat, kilka różnowiekowych fordów i mercedesów, dobrze utrzymane stare packard i chlysler, ponadto wartburg, trabant, maluch, fiat 125p, warszawa, syrenka, wołga, byłe samochody Szapołowskiej i Lindy (jaguary, a jakże!) oraz papamobile (skonstruowany na bazie stara). Ponadto parę motorów (z polską motorynką, komarem, sokołem i junakiem na czele), kilkadziesiąt starych rowerów (najfajniejsze bicykle - te z wielkim przednim i małym tylnym kołem) oraz różne inne rekwizyty począwszy od wózków dziecięcych, przez kufry, walizki, maszyny do szycia, radia, telewizory, po saturator (sic!) włącznie. Przyjemnie, ale na wspomniane 30 minut nie więcej. Mało miejsca, wszystko na kupie, trudno sie przecisnąć między eksponatami i jakoś tak mało wszystkiego. Zobaczyć raz i wystarczy.

Przejechawszy przez Pruszków, gdzie zatrzymaliśmy się na jakąś godzinkę w tamtejszym parku na spacer (stawik, zieleń, bardzo dużo śmieci, paru śpiących pijaczków), po drodze do domu niestety zaliczyliśmy z rodzinką wizytę w outlecie w Ursusie. Miało być krótko i po konkretne sprawunki, zrobiło się długo i niekoniecznie konkretnie. Dotarliśmy do chałupy cokolwiek koło dwudziestej (znaczy się, że buszowaliśmy w outlecie prawie do samego końca - bowiem w niedzielę zamykają o 20.00). Ale z butów, które sobie przy okazji zakupiłem (gino rossi i geox) jestem zadowolniony!

A że nie były to jedyne poczynione sprawunki, i dodam że nie jedyne buty zakupione w dniu dzisiejszym, przypomniała mi się popoznaniowa rozmowa z Muminą, która notabene chyba także ma jakiś problem obuwniczy. Zatem na koniec teledysk, który niesie ze sobą niejedno przesłanie...  

 

 

A... Jeszcze jedno... Cały dzień unosił sie wokól mnie delikatny zapach kawy, która także jakoś z Poznaniem mi się kojarzy. Kawy z dodatkiem pieprzu. Sam nie wiem, bowiem Amen Pure Coffee, którym się na tę okoliczność spryskałem opisywany jest jako niemalże czysty zapach kawy. Ale jak wiadomo powszechnie, to od pH skóry zależy głębia aromatu i generalnie sam zapach. Tylko cóż ja mogłem w tak ładnym pachnidle spieprzyć? 



Dodane w varia , muzyka

Komentarze: 11

hello 03.10.2009 r., 12:49
hello My name is vera, i saw your profile today and became intrested in you,i will also like to know you more,and if you can send an email to my email address,i will give you my pictures here is my email address (veraaand2000@yahoo.com) I believe we can move from here! Awaiting for your mail to my email address above vera
misiek 16.09.2009 r., 21:17
A propos koali. Widziałem kiedyś migawki z kręcenia reklamy z udziałem tego miłego torbacza. Scena kręcona w samolocie na fotelach lotniczych. Dubli kilkanaście - za każdym razem koala zachowywał się nie tak jak trzeba. Przy ostatnim pokazanym dublu, gdy koala spokojnie zsuwał się z fotela, aktor (znaczy się ludź) grający rolę obok koali nie wytrzymał i zasunął: "Dokąd spieprzasz futrzaku?" :)))))
mumina 16.09.2009 r., 21:00
Jak dla mnie... bomba... jak by powiedział znany niektórym Kórt o poezji Albina :)
misiek 16.09.2009 r., 12:58
Zawsze chciałem pojechać do Australii. A że misiek jestem, a koala jako non stop nawalony eukaliptusowym nektarem zwierzak podoba "mi się" bardzo, postanowiłem zmienić blogową twarz :)))))
mumina 15.09.2009 r., 23:55
widzę Koala, Koala widzę... czy mi poszedł astygmatyzm, czy Michu pije do Sydney?
Księżniczka Calzedonia 15.09.2009 r., 23:40
.. Polecam na wypad z rodzinką (na kilka ładnych godzin) Nieborów z pałacykiem Radziwiłłów i zaraz obok Arkadię.... gdzie również można się wybiegać....
mumina 15.09.2009 r., 00:04
Ja nie piję w pracy :)
misiek 14.09.2009 r., 23:48
Znaczy się chcecie spijać coś z mej skóry? W pracy?!
mumina 14.09.2009 r., 23:44
Spieprzyli we własnej osobie - Thierry Mugler & Jacques Huclier :) Więc Ty noś, my się będziemy delektować :)
misiek 14.09.2009 r., 23:39
Zatem nie spieprzyłem tego zapachu? Ufffff! W takim razie kupię go sobie!
mumina 14.09.2009 r., 22:52
...chylę czoła przed Twoim wyczuciem nut zapachowych... to peppermint tak na Twojej skórze zawalczył o pierwsze miejsce z kawą... Amen Pure Coffee ma go w składzie... a problem obuwniczy, pozostający w bezpośrednim związku z "Let`s dance" pozostaje wciąż nierozwiązany...

Dodawanie komentarza