let out czyli outlet

2009-08-22 23:59:32

Weekend z założenia nie do końca jest udany, bowiem czeka mnie jutro kolejna batalia w Izbie Przyjęć. Tym bardziej niesamowita, że szpital w którym pracuję zapewnia całodobową pomoc ortopedyczną dla stołecznego miasta Warszawy i okolic. Jako jedyny w mieście. Będzie zatem ciekawie jak cholera!

Nie wyjeżdżając zatem nigdzie, na jeden z ostatnich weekendów wakacyjnych, potanowiłem (czytaj żona postanowiła) zrobić jaki taki porządek w piwnicy. W sumie dobrze, bo do śmietnika wyleciało wiele z tzw. rzeczy niezbędnych, mogących przydać się w przyszłości, czyli zagracających podziemne pomieszczenie przynależne naszemu domostwu. Okazało sie także, że piwnica nie jest tak małym pomieszczeniem jak myślałem. Nagle jakby przejaśniała i można swobodnie wstawiać rowerek Miłka do środka nie zrzucając przy okazji paru pudeł wypełnionych badziewiem.

Tak spędziłem czas do wczesnego popołudnia. Potem, korzystając z pomocy Teściowej (zaopiekowała sie małym) wypuściliśmy się na wyprzedaż, znaczy sie pojechaliśmy do "outlet-u" (czytaj Factory w Ursusie, bo gdzie indziej daleko). Lubię tam jeździć tak bardzo jak do Ikei. Jeszcze nigdy nie wróciłem stamtąd z pustymi rękami. Zawsze coś jest kupione. I właściwie czemu się dziwić? Po to w końcu tam się jeździ - by złowić jakiś ciuch w cenie o połowę mniejszej niż w centrum, skorzystać z niewątpliwie istotnych przecen (czasami i 80%). I nierzadko jest to produkt zupełnie dobry, bez usterek i niedociągnięć (bowiem trafiają się tam końcówki serii już wycofanych z obrotu oficjalnego). Niestety przy okazji łapie się także parę rzeczy nie do końca w chwili obecnej potrzebnych, ale szkoda przepuścić "takiej" okazji i koniec końców wydaje się w takim sklepie kupę kasy (chciałoby się powiedzieć z przewagą kupy, ale to nieprawda).

Przeliczywszy wszystko wyszło na to, że małżonka w sumie zakupiła sobie 4 pary butów (po co jej tyle?), kilka łaszków od górnej partii ciała (znaczy się bluzeczki, koszulki itp) i jakieś tam inne. Ja też cokolwiek zakupiłem (w ilościach czterokrotnie mniejszych). I nie powiem, żebym żałował wydanych dziś pieniędzy...

Zastanawiam się tylko nad jednym. Kto tu kogo wpuszcza w maliny? Klienci uważają, że zyskują niewiadomo jakie upusty kupując na wyprzedażach (i to nie tylko w sklepach nazywanych "outletami", ale także na przecenach w sklepach firmowych), a firmy odzieżowe i tak są zadowolone, bo nie mają przepełnionych magazynów (a tak naprawdę ceny w "outletach" zjeżdżają poniżej ceny produkcji!). Któż tu jest frajerem? My wszyscy. Ale i tak lepiej kupować po cenie produkcji niż przepłacać dwu lub trzykrotnie wartość produktu...

Zatem do zobaczenia na kolejnej wizycie na wyprzedaży, znaczy sie kolejnym wpuszczeniu w maliny :)

Mam tylko nadzieję, że nie zachowujemy się na zakupach jak niektóre osoby...

 



Dodane w varia

Komentarze: 7

veraaand2000@yahoo.com 03.10.2009 r., 13:15
hello My name is vera, i saw your profile today and became intrested in you,i will also like to know you more,and if you can send an email to my email address,i will give you my pictures here is my email address (veraaand2000@yahoo.com) I believe we can move from here! Awaiting for your mail to my email address above vera
misiek 25.08.2009 r., 23:13
Przypadek taki. Była okazja :))))))
przenitek 24.08.2009 r., 19:47
No i Ktoś, a raczej to Komuś piękną teczkę zakupiono ; ))))))))
przenitek 24.08.2009 r., 19:46
Pisał, pisał ale rzeczywistość zmusza do odwiedzania co jakiś czas i takich miejsc jak centra handlowe. Bo jak nie ma co na tyłek założyć to człowiek się mobilizuje i odwiedza w końcu takie przybytki, choćby i w piątek po południu. A przyznaję bo wizyta owocna była a i owszem.
misiek 23.08.2009 r., 22:02
A ktoś nie tak dawno pisał o zupełnie odmiennym spędzaniu wolnych od pracy dni :)
przenitek 23.08.2009 r., 20:32
Widzę że zadania weekendowe mieliśmy podobne ; )))))) Ja odwiedziłem w piątek Fasion Outlet w Piasecznie. I choć byłem półprzytomny to nie przeszkodziło mi to wydać 1/3 mojej przyszłej pensji. Ach te centra handlowe......
leala 23.08.2009 r., 10:41
ach jak ja lubię jeździć do Factory :))) właśnie uświadomiłam sobie jak dawno tam nie byłam...trzeba nadrobić zaległości :)

Dodawanie komentarza