PRL

2009-06-27 23:53:31

Trudno polemizować z faktami zawartymi w ostatnim poście Przenitka.

Mogę jedynie dodać, że uroczyście otwarta przez panią prezydent Warszawy Pracownia Radiologiczna pracuje oczywiście na pół gwizdka. Poza tomografem komputerowym (64-rzędowym a jakże!) nie ma nic. Władze szpitalne twierdzą, że będzie. Ale kiedy? Nie wiadomo. Poza tym są podobno lekkie problemy z możliwością wjazdu łóżkami do niektórych pomieszczeń, oczywiście nie chodzi o pokój lekarza dyżurnego, czy rejestrację:)

Jest dokładnie tak samo jak w przypadku szumnie otwieranego Centrum Laryngologiczno-Okulistycznego. W Polskę poszła wieść o supernowoczesnym miejscu całodobowego ambulatorium tychże specjalności i co? Następnego dnia waliły tłumy pacjentów, ktorzy niestety odchodzili z kwitkiem, bowiem po uroczystym otwarciu (ta sama władza prezydencka to czyniła) Centrum zostało zamknięte na trzy spusty na kilka chyba miesięcy. Sprzęt był a jakże, ale nie było komu na nim pracować. A w tej chwili funkcjonuje to jako poradnia (i to niekoniecznie całodobowa).

Mógłbym tutaj mnożyć przykłady postępowania Lorda. Ważne jest, by był szum medialny (i to ten dobry), cała reszta się nie liczy. Premię, czy nagrodę zgarnie ten, który nie powinien. Jak zawsze.

Ale nie chciałem na smutno. Takie zachowania najlepiej zwalczyć śmiechem. Stąd zamieszczę kilka scenek z kultowego filmu polskiego w reżyserii Stanisława Barei. Choć zupełnie niezwiązane z tematem medycznym, to pokazują funkcjonowanie systemu, do którego niektórzy chcieliby chyba wrócić ...

Zwłaszcza, że obstawiają się (może dobierają sobie lepiej by brzmiało) ostatnio osobnikami, którzy zaprzedają się narzuconej im wizji (patrz niezłą kasę z tego mają).

 

 

 

 

Pomimo jednak ewidentnych absurdów i kom(un)izmu wszystko kręci się jakoś dalej. W jaki sposób?

To chyba zasługa dobrego poczucia humoru Polaków. I tego, co wielu z nas przyświeca pomimo napotykanych trudności - zgodnie z tekstem Młynarskiego po prostu uczciwie robimy co do nas należy!

 



Dodane w varia , muzyka

Komentarze: 8

misiek 29.06.2009 r., 22:01
Nic mi nie mów. Jestem cholernie zmęczony. Na dodatek z całej seryjki dyżurowej ostał mi się jeszcze jutrzejszy. Wychodzi, że w ciągu 9 dni mam 4 dyżury. Jak za starych dobrych czasów. Może przeżywam zatem kolejną młodość? :)
przenitek 29.06.2009 r., 20:37
I to prawda i z tym nie polemizuję, że im więcej dyżurów tym większa wiedza, ale po wczorajszym dyżurze Miśku wypada zadać pytanie za jaką cenę. Czy wiedzę mamy przepłacać zdrowiem fizycznym i psychicznym ?????
misiek 29.06.2009 r., 00:50
Nie popieram patologii (także dyżurowej), ale koledzy wiedzą, że po radę można do mnie dzwonić o każdej porze! Nie odmawiam! Jednak sytuacja w oddziale (tzn na miejscu) zwykle przedstawia się nieco odmiennie od przedstawionej. Nikt przy zdrowych zmysłach (a za takiego się uważam) nie powie dokładnie co z pacjentem począć. Trzeba samemu zbadać i zadecydować, a to jest już kwestia doświadczenia które zdobywa się w trakcie dyżurów. Zatem wniosek prosty, im więcej dyżurów, tym więcej wiedzy :)
pati360@interia.pl 28.06.2009 r., 23:21
Sądze że bronia sie bo jest to duża odpowiedzialność za pacjenta i wiadomo już każdy decyduje sam. Zresztą po co mają pózniej dreczyc wyrzuty sumienia czy ja dobrze postąpiłem???Ale do odważnych świat nalerzy.Wiadomo jak sie nie zasmakuje to nie bedzie sie wiedziało a faktycznie każdy przypadek inny i tu Przemku masz racje prawdziwa skarbnica wiedzy tylko nie opisana jak w ksiązkach każdy przypadek krok po kroku ,tylko nieraz trzeba szybko działac i zgadywać .Życzę miłego wieczorku
przenitek 28.06.2009 r., 22:35
I już wiem co zaraz Miśiek napisze, (czerpiąc wiedzę z własnego podwórka), że skoro tak jest, że dyzury to nauka, to czemu młodsi są im tak niechętni i tak się przed nimi bronią.
przenitek 28.06.2009 r., 22:33
I tu Pati dotknęłaś sedna sprawy, bo z jednej strony taka kumulacja dyzurowa, to męczarnia i wyczerpujacy maraton dla naszego organizmu, ale z drugiej to skarbnica wiedzy, która potęguje nasze doświadczenie.
przenitek 28.06.2009 r., 22:30
Ale pozwolisz Miśku, że ja Lordowi nie zaśpiewam: " łubudubu, łubudubu, niech na żyje prezes naszego klubu, niech zyje nam" bo utrzyma stanowisko i dostanie premię tak naprawdę za przekręty które robi na naszych oczach.
pati 360@interia.pl 28.06.2009 r., 15:16
nie ma to jak dobry lekarz:)nie każdy nadaje sie do pełnienia dyzurów,tylko wyobrażam sobie jak cięzkie muszą być takie dyżury a zwłaszcza 3 w tygodniu:) .ale pewie czasem i tak trzeba.Pacjenci mają szczęscie że ratuje ich tak doświadczony specjalista.No nic pozdrawaim i życze dużo wolnego

Dodawanie komentarza