wielka medyczna przygoda
2009-04-29 21:47:43
Dzień zaczął się od kłótni z lekarką pogotowia w sprawie przewlekle dializowanego pacjenta, którego przywiozła do "najbliższego szpitala". Dodam, że pacjent nie dusił się z powodu POChP, tylko miał zaostrzenie niewydolności serca w przebiegu przewodnienia! Czym mam wydializować pacjenta? Palcem?
Już ta pierwsza interwenacja w Izbie Przyjęć powinna mi dać wiele do myślenia. Bo potem było coraz gorzej.
Odma podskórna twarzy i szyi po zabiegu stomatologicznym. Fajnie trzeszczało i fajnie wygladało na RTG, ale pacjent nie do końca był z tego zadowolony. Pękający tętniak aorty piersiowej i brzusznej u pacjenta przywiezionego na neurologię jako "ból pleców po dźwignięciu ciężaru". Nie muszę dodać, że stan chorego uległ dramatycznemu pogorszeniu w Izbie Przyjęć - bół w klatce piersiowej i brzuchu z objawami wstrząsu. Miodzio! Całe szczęście cały dyżurujący zespół się sprawił na medal - tzn. pielęgniarki, anestezjolodzy, technicy radiologiczni - Ci nawet uruchomili tomograf, który okazał się być bardzo przydatny :) Nawet chirurdzy okazali sie ludzcy - szybko znaleźli miejsce dla chorego w szpitalu o wyższym stopniu referencyjności. Na koniec (oby, bo jeszcze kawał dyżuru przede mną!) młoda osoba przywieziona w stanie astmatycznym, która zatrzymała sie oddechowo i krążeniowo w Izbie. Reanimacja - a jakże! Skurcz oskrzeli był tak silny, że nic nie było słychać w klatce piersiowej. Bomba! Czemu nie! Jest w Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej - nadal jest wentylowana. Fatalnie.
Aha. Jeszcze jedno. Zadzwonił(a) lekarz dyżurny miasta z pytaniem, czy bardzo jestem zajęty :) Całe szczęście jak streściłem w trzech zdaniach co mnie spotkało przed paroma chwilami, to z uśmiechem i zrozumieniem odstąpiła od przysłania mi kilku poturbowanych z demonstracji...
Kończę, bo nie wiem, co mnie czeka dalej. Ktoś kiedyś o dyżurze powiedział, że to wielka medyczna przygoda. Absolutna prawda. Oby jak najmniej takich przygód.
Jeszcze jeden, a nawet dwa miłe akcenty.
Dzięki Żyrafo za Misia:)
Dziś ze skutkiem pozytywnym (wybitnie!) zdała egzamin specjalizacyjny nasza oddziałowa Koleżanka. Radość ogromna dla Niej i dla wszystkich jej życzliwych. Gratulacje!
Jeszcze jedno mi się przypomniało. Dla niewtajemniczonych - z moim synem już lepiej. Obudził się i jest głodny. Bez gorączki. Dobry znak :)
