gil

2009-04-10 23:52:55

W pracy jak na razie ekstra. Poszalałem dziś na Izbie Przyjęć. I muszę przyznać, że zdobyta wiedza nawet okazała sie być użyteczna. Nie żebym stawiał z marszu niewiadomo jakie rozpoznania, ale... Tu drobnostka, którą pewno przepuściłbym kiedyś, tam drobnostka którą się wyhaczyło... Ciekawe na jak długo starczy tej wiedzy i zapału. Mówią, że bardzo szybko wietrzeje z głowy...

Jak można się było domyślić mój organizm odzwyczaił się od zjadliwych szczepów oddziałowych. Ledwie dwa dni w pracy, a już gil zaczyna mnie atakować. Gil, kichanie i drapanie w gardle. I jakieś takie ogólne rozbicie i chyba gorączka...

I fajno! Jak zwykle w Święta będę chorował. Już nie przypominam sobie jak wygladają bez choróbska. W minione Boże Narodzenie głosik miałem jakbym conajmniej cztery dni balował śpiewając pełnym głosem patriotyczne pieśni żołnierskie. W zeszłą Wielkanoc też nie było lepiej. Może mam to gdzieś zapisane w genach? A przecież cała rodzinka zjeżdża sie do nas. Extra! Ale co robić - u nas właściwie jest jedyne miejsce, gdzie możemy się wszyscy spotkać.

Zatem z gilem do pasa, nosem czerwonym i gardłem bolesnym idę szykować jadła wszelakie, jaja ze smakiem, zająców pasztety i inne takie tam bzdety.

I powtórzę za znajomą życzenia dla Wszystkich blogowiczów:

Lukrowania, malowania, oblewania, mazurzenia i chrzanienia!

 




Komentarze: 5

przenitek 14.04.2009 r., 20:21
Moja wiedza jest podobnie szczątkowa, zatem może nie kontynuujmy tego tematu ; )
misiek 13.04.2009 r., 22:21
Z ornitologii pamiętam jedynie: Fiu, fiu ćwierknął Świrek (lub świerknął Ćwirek)!
przenitek 12.04.2009 r., 22:55
Bez odzewu,znaczy się z ornitologii słabiutko ; )))
przenitek 11.04.2009 r., 19:51
A zaraz zaraz glie odlatują od nas na wiosnę ???? Czy zostają z nami, bo może ten Twój to jakiś ostatni niedobitek ; )))
przenitek 11.04.2009 r., 19:50
Ech nie zdążyłem pomacać powiększonej śledziony : )

Dodawanie komentarza