muzyka
2009-03-21 15:38:25
Poprzedni post (no może ten jeszcze bardziej poprzedni) wywołał u mnie refleksje. Rzeczywiście niektóre krążki były przez wieki niesłuchane. Zajrzałem głębiej na półkę... Trochę kurzu i... Masa wspomnień... Ostatnie nabytki płytowe (już niestety stare) jak "Rockferry" Duffy, czy "Call Off the Search" Katie Melua brzmią jeszcze w uszach. Tłukłem je dość często razem z kolegami w pracy, a i w radio zdarza się je jeszcze usłyszeć. Ale prawdziwą frajdą było wziąć do ręki krążki stare jak świat, te z lat młodzieńczych...
Każda płyta to morze wspomnień... Bronski Beat z "The Age of Consent", świetny koncert "Live in the City of Light" Simple Minds, "Afternoons In Utopia" Alphaville, zmysłowy głos Sade, melancholijna Kate Bush w "Wuthering Height", kontrowersyjny jak na ówczesne czasy Billy Idol i jego balladki "Eyes Without a Face" czy "Sweet Sixteen", perfekcyjna gitara Santany, genialne "Child in Time" Deep Purple, Orchestral Manoeuvres in the Dark z ich "Maid of Orleans", rewelacyjne Queen, Bryan Ferry z Roxy Music w "Avalon" i "Slave to Love", elektronicznie brzmiący Jarre, swingujący sułtani z Dire Straits na świetnym dwupłytowym albumie "Alchemy", niesamowicie poetycki Marillion z Fishem... Dawno, dawno temu... A muzyka wciąż znakomita!
A pamiętacie irlandzki Clannad z muzyką do "Robin Hooda"? Już zapomniałem, że tę płytkę posiadam...
Poza tym wielu innych "uzdolnionych muzycznie": The Beatles ("Hey Jude"), The Doors (apokaliptyczne "Riders on the Storm"), Ray Charles ("Hit the Road Jack"), T.Rex ("Children of the Revolution"), Janis Joplin (rewelacyjne "Summertime"), Simon & Garfunkel (liryczne "Sound Of Silence"), Elton John ("Crocodile Rock", "Song for Guy"), INXS ("Never Tear Us Apart"), George Michael ("Let The Sun Go Down On Me"), U2 (cała "The Joshua Tree"), Perfect (ulubiona "Kołysanka dla nieznajomej")... Mógłbym długo jeszcze, bo pozostali też nie są gorsi: Eric Clapton, Gary Moore, The The, Maanam, ABBA (a jakże!), The Cranberries, Celine Dion, Diana Krall, The Phazz, a-ha, Tina Turner, Tytus Wojnowicz, Czesław Niemen, Rod Stewart, Robin Williams, 2+1... Kilka niezłych składanek... Parę ścieżek dźwiekowych do filmów...
Troche się uzbierało prze te wszystkie lata... I każda płytka z jakimiś wspomnieniami...
Muzyka towarzysząc nam nieustannie staje się niemym świadkiem naszych wzlotów i upadków, uniesień, wzruszeń i smutków. I ułatwia nam przywoływanie wspomnień...
Ech! Nostalgicznie się zrobiło i melancholijnie. Ale czasem tak trzeba. Miły dzień, choć siadam zaraz do Szczeklika. Na koniec jeden z kawałków, które lubię trochę więcej niż bardzo.
"... jeteśmy tylko watą cukrową na deszczu..."
Wiem, dlaczego nie chciało mi niczego zapisać. Używałem w tekście apostrofów, których ten program nie lubi :)
