Posty z kategorii: "dźwięki"


howard jones

2010-09-25 22:04:32

Czy ktokolwiek pamięta faceta z ciekawie wymodelowaną fryzurą i ufarbowaną blond grzywką? Zapewne nie, bo i któż miałby go pamiętać?

 

Dziwoląg jakiś, próbujący sobie pośpiewać i zagrać co nieco na bardzo modnych wówczas instrumentach klawiszowych. Oczywiście że lata osiemdziesiąte! Przynajmniej w Polsce był wtedy facet na topie. Jakoś tak dzisiejsze spotkanie z Rodzicielką (choć widuję się z nią ostatnio codziennie) naniosło mi wspomnienia z lat tamtych, jakże pięknych i jakże beztroskich. Jak spojrzę w przeszłość, to wydaje się, że grafomania trzymała się mnie od dawna - już wtedy (bodajże 84 czy 85 rok) zamieściłem tytuł jednej z piosenek Howarda Jonesa ("Like To Get You Know You Well") w, zadanym przez polonistkę do napisania w przerwie świąteczno-noworocznej, wypracowaniu na bardzo fascynujący z pogranicza ulubionej mojej science-fiction temat: "Twój jeden dzień w przyszłości...". Nie będę przytaczał fragmentów tekstu, bo sformułowania zamieszczone w nim cokolwiek śmieszne się wydają, myślę jednak że Howard Jones musiał mieć na mnie jakowyś wpływ (?!).

 

Poza wspomnianym wyżej utworze, nie pamiętam zbyt wielu jego piosenek, jednak "New Song" oraz kawałek, który zamieszczam poniżej jakoś się w mej pamięci utrwaliły. Po prostu lata osiemdziesiąte...     

 

czytaj resztę »

Dodane w dźwięki | Komentarze 5 , zobacz komentarze

jesienne niebo

2010-09-23 22:07:21

Cóż za zbieg okoliczności - pierwszy dzień astronomicznej jesieni, Księżyc w pełni i Jowisz widoczny tuż obok Księżyca świecący najjaśniej w tym miesiącu! A wszystko to w dość ładnej przecież na tę porę roku aurze, do oglądnięcia na bezchmurnym niebie. Nic tylko wyć!

 

Ja tam sobie już trochę powyłem, choć od niedźwiedzia do wilka (lub odwrotnie) droga daleka. Dzień bowiem dziś był strasznie senny (pomimo Red Bulla i "mojej" kawy), z towarzyszącym bólem mózgowia pod czerepem i syndromem dnia następnego :))) Syndrom dnia następnego po dniu podyżurowym. Skomplikowane i trudne do zrozumienia, ale często niestety jest tak, że przeżycie doby po dyżurze okazuje się o wiele łatwiejsze niż przejście przez kolejny w szeregu dzionek. Tak było i dziś, pomimo zachęcającej aury pogodowej.

 

A wracając do nieba dzisiejszej nocy. Wszystko się chyba szykowało do tego zjawiska (znaczy się pełni z Jowiszem w tle). Zwłaszcza w przypadku chorych. Można było zaobserwować to już na wspomnianym wcześniej dyżurze... To, że w ciągu kilkunastu godzin przez SOR przewinęła się ogromna liczba pacjentów (można by nimi obdarować przynajmniej dwa, jak nie trzy dyżury), to właściwie okresowo norma dla tego przybytku i dziwić się nie należy. Ale w oddziale działy się rzeczy makabryczne. Awaria prądowa (znaczy się jakieś spięcie i wywalone korki) pobudziła znacząco chorych w dobrym stanie ogólnym, a tych z problemami zwłaszcza. Pobudziła tak bardzo, że hurtowe wyrywanie przez chorych wenflonów sprawiło, że obraz jednej z podłóg przypominał rzeźnię. Nie do opanowania i pacjenci, i krew na podłodze! Równocześnie jakiś obrzęk płuc i inne drobne powikłania... Podobnie w całym szpitalu - koledzy więcej czasu spędzili na konsultacjach w innych oddziałach, niż u siebie w fotelu! Dominowały głównie zaburzenia rytmu serca - od migotań (przedsionków na szczęście), przez częstoskurcze (nadkomorowe na szczęście także), po liczne inne problemy - nazwijmy to "internistyczne". Cała noc przechodzona. I uczciwie przepracowana.

 

Zatem jak tu nie wyć do Księżyca z Jowiszem w tle... Choć patrząc na to z drugiej strony, zjawiska astrologiczne mogą być przyczynkiem do czegoś nowego, lepszego (?), piękniejszego (?)... 

Zapodam zatem kawałek z jednego z moich ulubionych filmów. Niejednokrotnie (czytaj: w poprzednim moim wcieleniu) cytowałem teksty piosenek. 

 

czytaj resztę »

Dodane w życie , dźwięki | Komentarze 2 , zobacz komentarze

erasmus

2010-09-13 09:59:56

Trafiło mi się jak ślepej kurze ziarno. I powinienem być zadowolony i skakać pod niebiosa - przecież wyjazd do Hiszpanii nie zdarza się ot tak co dzień. Dodam, że wyjazd za który praktycznie nie ponoszę żadnych kosztów. W związku z programem Erasmus udaję się do Madrytu by poznać tamtejszą medycynę (przy okazji samemu także się zaprodukować), więc Uniwersytet Warszawski przejął obowiązki finansowe tej podroży...

Niestety jakoś nie potrafię. Może związane jest to z cholerną infekcją, która się mnie czepiła tuż przed odlotem? Gardło już nie boli, ale me struny głosowe wydają dźwięki przypominające warkot piły łańcuchowej. Nos na dodatek zapchany, słyszę także gorzej, więc coś czuję że z wyrównywaniem ciśnień w samolocie będzie niejaki problem. Dolecę na miejsce półgłuchy, usmarkany i skrzeczący. I jak tu się dobrze zaprezentować?

 

Nic to. Mam nadzieję szybko się wykurować i skorzystać cokolwiek z wyjazdu. Może uda się zobaczyć coś więcej niż tylko Madryt? Mam nadzieję także usłyszeć muzyką hiszpańską w oryginale. I może zobaczyć flamenco na żywo...

 

A to klasyczny kawałek, który zawsze mnie rozleniwia i wprowadza w dobry nastrój. Zwłaszcza, gdy wykonuje go nie kto inny jak geniusz gitary klasycznej - Paco de Lucia.

 

 

 

 

Czekajcie zatem mnie wkrótce. To tylko jeden tydzień. Może w następnym poście zapodam jakieś fotki z podróży? O ile spakowałem aparat fotograficzny :)))

czytaj resztę »

Dodane w dźwięki , życie | Komentarze 4 , zobacz komentarze

dire straits

2010-09-06 22:50:18

Dire Straits - w slangu oznacza wielkie kłopoty. To właściwie tak jak mój sobotni dyżur :)))

 

Ale nie o tym dziś. Było Depeche Mode, będzie i Dire Straits, bo słuchałem tego wiele, wiele lat temu gdy byłem jeszcze młodym i nieofutrzonym miśkiem. Lata osiemdziesiąte to też kawał dobrej muzyki. Warto od czasu do czasu pożeglować z nostalgią do tamtego czasu. Bez większych trosk i zmartwień, bez problemów... Do czasów absolutnie młodzieńczych, gdy robiło się rzeczy różne :)))

 

Mark Knopfler - choć leworęczny gra na gitarze ręką prawą! Na dodatek bez kostki, choć zwykle czyni to na instrumencie "elektrycznym", co nadaje naprawdę całkiem ciekawe brzmienie...

 

Zatem rok 1985 i "Why worry"...

 

czytaj resztę »

Dodane w dźwięki | Komentarze 8 , zobacz komentarze

depeche mode

2010-09-04 20:47:22

Dzisiejszy dyżur, choc nie do końca łatwy (mam nadzieję spłodzić na ten temat post w dniu jutrzejszym), wprowadza mnie w coraz bardziej nostalgiczny i liryczny nastrój. Nie, żeby przeszło mi filozoficzne czarnowidztwo, ale...

Mam tak zwaną chwilę wytchnienia, więc dorwawszy się do komputera pobuszowałem nieco w sieci, wrzuciwszy wcześniej na głośniki muzę, tym razem z lat mych młodzieńczych...

I choć nie jestem zagorzałym fanem Depeche Mode, to usłyszany (i odkurzony jednocześnie w pamięci) utwór rozebrał mnie na części pierwsze. Chodzę teraz i nucę go sobie pod nosem, bo nie chce się ode mnie odczepić. Cieszę się tylko, ze nikt tego nie słucha, bo mogłoby to porazić czyjeś wrażliwe uszy :)))

 

Zatem rok 1984 i Depeche Mode...

 

czytaj resztę »

Dodane w dźwięki | Komentarze 2 , zobacz komentarze

who wants to live forever...

2010-09-04 14:37:51

Na fali czarnowidztwa i nastroju filozoficznego chodzi mi po łbie taki oto utwór...

 

 

Życie wieczne...

W jakim stanie umysłu?

I w jakiej formie fizycznej?

A przede wszystkim w czyim towarzystwie?

Życie wieczne to samotność...

czytaj resztę »

Dodane w dźwięki | Komentarze 0 , zobacz komentarze