jesienne niebo

2010-09-23 22:07:21

Cóż za zbieg okoliczności - pierwszy dzień astronomicznej jesieni, Księżyc w pełni i Jowisz widoczny tuż obok Księżyca świecący najjaśniej w tym miesiącu! A wszystko to w dość ładnej przecież na tę porę roku aurze, do oglądnięcia na bezchmurnym niebie. Nic tylko wyć!

 

Ja tam sobie już trochę powyłem, choć od niedźwiedzia do wilka (lub odwrotnie) droga daleka. Dzień bowiem dziś był strasznie senny (pomimo Red Bulla i "mojej" kawy), z towarzyszącym bólem mózgowia pod czerepem i syndromem dnia następnego :))) Syndrom dnia następnego po dniu podyżurowym. Skomplikowane i trudne do zrozumienia, ale często niestety jest tak, że przeżycie doby po dyżurze okazuje się o wiele łatwiejsze niż przejście przez kolejny w szeregu dzionek. Tak było i dziś, pomimo zachęcającej aury pogodowej.

 

A wracając do nieba dzisiejszej nocy. Wszystko się chyba szykowało do tego zjawiska (znaczy się pełni z Jowiszem w tle). Zwłaszcza w przypadku chorych. Można było zaobserwować to już na wspomnianym wcześniej dyżurze... To, że w ciągu kilkunastu godzin przez SOR przewinęła się ogromna liczba pacjentów (można by nimi obdarować przynajmniej dwa, jak nie trzy dyżury), to właściwie okresowo norma dla tego przybytku i dziwić się nie należy. Ale w oddziale działy się rzeczy makabryczne. Awaria prądowa (znaczy się jakieś spięcie i wywalone korki) pobudziła znacząco chorych w dobrym stanie ogólnym, a tych z problemami zwłaszcza. Pobudziła tak bardzo, że hurtowe wyrywanie przez chorych wenflonów sprawiło, że obraz jednej z podłóg przypominał rzeźnię. Nie do opanowania i pacjenci, i krew na podłodze! Równocześnie jakiś obrzęk płuc i inne drobne powikłania... Podobnie w całym szpitalu - koledzy więcej czasu spędzili na konsultacjach w innych oddziałach, niż u siebie w fotelu! Dominowały głównie zaburzenia rytmu serca - od migotań (przedsionków na szczęście), przez częstoskurcze (nadkomorowe na szczęście także), po liczne inne problemy - nazwijmy to "internistyczne". Cała noc przechodzona. I uczciwie przepracowana.

 

Zatem jak tu nie wyć do Księżyca z Jowiszem w tle... Choć patrząc na to z drugiej strony, zjawiska astrologiczne mogą być przyczynkiem do czegoś nowego, lepszego (?), piękniejszego (?)... 

Zapodam zatem kawałek z jednego z moich ulubionych filmów. Niejednokrotnie (czytaj: w poprzednim moim wcieleniu) cytowałem teksty piosenek. 

 




Komentarze: 2

michu 25.09.2010 r., 00:07
Nie ma co żałować. Toć to jedynie pieprzyk w porównaniu z Łysym w pełni :)))
kaeri 23.09.2010 r., 22:32
A ja Jowisza nie widzę, za blokiem się chowa ;(

Dodawanie komentarza