ósma już jazda rodzinna
2010-09-12 22:13:06
VIII Zjazd Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej został w dniu wczorajszym oficjalnie zamknięty. I całe szczęście, bo z racji przynależenia do tegoż towarzystwa oraz będąc jednym z członków komitetu organizacyjnego, musiałem być tamże przez czas trwania zjazdu. Praktycznie rzecz biorąc przez cały czas. Ogrom godzin spędzonych na wykładach, w kuluarach, nieoficjalnych spotkaniach i imprezach towarzyszących. Niby fajno, ale przez konieczność (bo ochoty wybitnej nie było) czasu poświęconego zjazdowi, profesorowi, katedrze nikt nie zliczy. Na dodatek w sobotnie popołudnie (tuż po zakończeniu zjazdu) ilość taksówek wypuszczonych w miasto stanowczo odbiegała od wymaganego zapotrzebowania. Czekałem na takową, choć wykładowcy mogli sobie pozwolić na darmowe wożenie przez jedną z korporacji, całe 45 minut! Horror! Wydreptałem (bo ustać w miejscu nie mogę) ładnych parę kilometrów. Ponadto kwestia wyjazdu spod hotelu Gromada jawi się jako morderstwo na samochodzie i jego pasażerach! Może motor krosowy poradziłby sobie z tym problemem rewelacyjnie, jednak amortyzatory i zawieszenie przeciętnej taksówki miało poważne kłopoty z bezpiecznym (bezczepliwym podłoża) przejechaniem napotkanej trasy objazdowej. Może dlatego tak długo czekałem na taryfę???
Tak, czy siak ósmy zjazd już odjechał.
Niestety na widoku już kolejny zjazd, notabene także organizowany przez zespół w którym pracuję, a najważniejsze - pod kierownictwem przez szefa szefów!
Kolejne kilka dni wyjętych z życiorysu - na dodatek w miejscu odległym od zamieszkania...
Ten temat zapadnie już za dziewięć miesięcy... Ciekawe co się z tego urodzi... I w jakich bólach...
Już tylko dziewięć miesięcy do rozwiązania... A czas szybko płynie...
