Promocja samobójstwa
2010-01-31 01:12:36
Dzisiaj na forum przeznaczonym dla osób z problemami psychicznymi, które od ponad roku prowadzę, zarejestrował się padalec prowadzący "portal" poświęcony skutecznym metodom odebrania sobie życia. Oczywiście na starcie przystąpił do promowania swojego "dzieła". Na samej stronie - praktyczne porady dotyczące możliwych metod zabicia się. Na całe szczęscie nie zdążył wyrządzić krzywd - w ciągu kilku minut dostał bana.
Szczerze powiedziawszy w takiej sytuacji bardzo trudno mi się odnieść bez ładunku emocji. Myśląc o autorze odczuwam obrzydzenie, przerażenie. Próbuję zrozumieć motywację tej persony do robienia tego - nie przychodzi mi do głowy nic innego niż opis osoby zaburzonej w stopniu wymagającym natychmiastowego odizolowania od społeczeństwa.
Niesiony ładunkiem emocji napisałem do "webmajstera" strony, że sprawdzę czy istnieje możliwość wszczęcia postępowania w związku z zachęcaniem do odebrania sobie życia i powiadomię odpowiednie służby. Wspomniany osobnik odpisał, że bardzo chętnie udostępni swoje dane osobowe, aby nie nadwyrężać jego dostawcy internetu.
czytaj resztę »
Zależność od Google
2009-12-31 11:46:53
Nie chce mi się sprawdzać statystyk, ale pewnie nie pomylę się bardzo jeżeli stwierdzę, że Google stało się synonimem wyszukiwarki. Nie zdziwię się, jeżeli istnieją osoby, które nie znają żadnej innej możliwości wyszukiwania w sieci niż poprzez stronę z kolorowymi literkami.
Dominacja Google na arenie światowego internetu jest wyraźna. Firma oferuje swoje usługi w dużym stopniu za "darmo", posługuje się sloganem "Don’t be evil". Na wielu polach konkuruje z Microsoftem, który jest zdecydowanie nielubianą firmą.
Warto jednak zauważyć, że hasła giganta internetowego, nie muszą być prawdą. Są sprytnym sposobem na sukces finansowy. Mimo głoszenia haseł czynienia dobra, wprowadzają cenzurę dla chińskiej wersji wyszukiwarki. W inny sposób firma nie mogłaby zaistnieć na komputerach milionów Chińczyków. Logiczne posunięcie biznesowe, jednak nie pasujące zupełnie do głoszonych haseł.
Większość osób wie, że "za darmo" można co najwyżej w pysk dostać. Google oferuje nam usługi "za darmo" - w rzeczywistości jego aplikacje webowe to adware i spyware, czyli dostarczanie nam reklam dopasowanych do naszych zainteresowań. W rezultacie to co jest za darmo staje się wielką fikcją. Pamiętam, że wszyscy oburzali się na aplikacje P2P zawierające oprogramowanie szpiegujące użytkownika - tu jednak głosy sprzeciwu są pojedyńcze i mało przekonywujące.
Korzystam z wyszikiwarki, poczty Gmail, Picassy. Miałem przyjemność korzystać z AdWords. Korzystałem też z AdSense - do momentu kiedy po zarobieniu kilkudziesięciu dolarów firma odmówiła dalszej współpracy - z bliżej nieokreślonej przyczyny. To dało mi niepowtarzalną okazję przekonać się w jak dużym stopniu rynek reklamy internetowej został zdominowany przez najlepszą wyszukiwarkę.
Aby uniknąć sytuacji, która może wywołać zgrzytanie zębami, postanawiam - nie kupuję telefonu z Android, nie instaluję Chrome OS. Ok, są najlepsi, ale nie chciałbym aby byli jedyni.
czytaj resztę »Pseudomedyczny bełkot
2009-11-19 23:50:26
Już jakiś czas temu dostrzegłem, że nazwy zaburzeń psychicznych znalazły swoje miejsce w tytułach artykułów na obserwowanych przeze mnie portalach. Początkowo duże zdziwienie wywoływało u mnie użycie słowa depresja lub schizofrenia, z czasem stało się to tak pospolite, że prawie się przyzwyczaiłem. Słowa te są wykorzystywane w sposób bardzo dowolny, przeważnie wykorzystując jedną z cech choroby jako najważniejszą.
Zatem pojawiają się tytuły w stylu "depresja dopadła inwestorów", "schizofreniczne zachowanie partii opozycyjnych" itd. O ile słowo depresja jeszcze jest stosowane w opisie zjawisk gospodarczych (wg. definicji - depresja to też "okres braku popytu na towary, niskiego poziomu cen i słabej aktywności gospodarczej"), to dlaczego stosowane jest słowo schizofrenia?
czytaj resztę »
Osobowość Trolla
2009-11-08 12:48:03
Doświadczeni internauci prawdopodobnie mieli okazję spotkać się z sytuacjami, gdy na liście dyskusyjnej lub forum pojawiał się użytkownik siejący ferment. Pospolicie takich ludzi nazywa się trollami, a ich działanie trollingiem. W polskiej Wikipedi można znaleźć kompletny wpis poświęcony temu zjawisku. Znajdują się w nim najbardziej charakterystyczne cechy, które pozwalają na rozpoznawanie tego typu działań.
Mnie interesuje z kolei inna rzecz. Jaki troll tak naprawdę jest? Czy zachowania internetowe odzwierciedlają realne cechy osobowości? Może mamy do czynienia z Mr Jekyl i dr Hyde. W Usenecie, forach budzi żywe i skrajne emocje, a w nie-wirtualnej rzeczywistości okazuje się nieśmiałym, miłym pryszczatym młodzieńcem.
czytaj resztę »
