Zależność od Google
2009-12-31 11:46:53
Nie chce mi się sprawdzać statystyk, ale pewnie nie pomylę się bardzo jeżeli stwierdzę, że Google stało się synonimem wyszukiwarki. Nie zdziwię się, jeżeli istnieją osoby, które nie znają żadnej innej możliwości wyszukiwania w sieci niż poprzez stronę z kolorowymi literkami.
Dominacja Google na arenie światowego internetu jest wyraźna. Firma oferuje swoje usługi w dużym stopniu za "darmo", posługuje się sloganem "Don’t be evil". Na wielu polach konkuruje z Microsoftem, który jest zdecydowanie nielubianą firmą.
Warto jednak zauważyć, że hasła giganta internetowego, nie muszą być prawdą. Są sprytnym sposobem na sukces finansowy. Mimo głoszenia haseł czynienia dobra, wprowadzają cenzurę dla chińskiej wersji wyszukiwarki. W inny sposób firma nie mogłaby zaistnieć na komputerach milionów Chińczyków. Logiczne posunięcie biznesowe, jednak nie pasujące zupełnie do głoszonych haseł.
Większość osób wie, że "za darmo" można co najwyżej w pysk dostać. Google oferuje nam usługi "za darmo" - w rzeczywistości jego aplikacje webowe to adware i spyware, czyli dostarczanie nam reklam dopasowanych do naszych zainteresowań. W rezultacie to co jest za darmo staje się wielką fikcją. Pamiętam, że wszyscy oburzali się na aplikacje P2P zawierające oprogramowanie szpiegujące użytkownika - tu jednak głosy sprzeciwu są pojedyńcze i mało przekonywujące.
Korzystam z wyszikiwarki, poczty Gmail, Picassy. Miałem przyjemność korzystać z AdWords. Korzystałem też z AdSense - do momentu kiedy po zarobieniu kilkudziesięciu dolarów firma odmówiła dalszej współpracy - z bliżej nieokreślonej przyczyny. To dało mi niepowtarzalną okazję przekonać się w jak dużym stopniu rynek reklamy internetowej został zdominowany przez najlepszą wyszukiwarkę.
Aby uniknąć sytuacji, która może wywołać zgrzytanie zębami, postanawiam - nie kupuję telefonu z Android, nie instaluję Chrome OS. Ok, są najlepsi, ale nie chciałbym aby byli jedyni.
