Pseudomedyczny bełkot

2009-11-19 23:50:26

Już jakiś czas temu dostrzegłem, że nazwy zaburzeń psychicznych  znalazły swoje miejsce w tytułach artykułów na obserwowanych przeze mnie portalach. Początkowo duże zdziwienie wywoływało u mnie użycie słowa depresja lub schizofrenia, z czasem stało się to tak pospolite, że prawie się przyzwyczaiłem. Słowa te są wykorzystywane w sposób bardzo dowolny, przeważnie wykorzystując jedną z cech choroby jako najważniejszą.

Zatem pojawiają się tytuły w stylu "depresja dopadła inwestorów", "schizofreniczne zachowanie partii opozycyjnych" itd. O ile słowo depresja jeszcze jest stosowane w opisie zjawisk gospodarczych (wg. definicji - depresja to też "okres braku popytu na towary, niskiego poziomu cen i słabej aktywności gospodarczej"), to dlaczego stosowane jest słowo schizofrenia?

 

czytaj dalej...

 

 

 

 

 

 

 



Dodane w internet

Komentarze: 4

misiek 22.11.2009 r., 21:24
To nie komentarz. To cała prawda o po(se)lskiej polityce w "pigułce"!
terenia 20.11.2009 r., 16:50
Misiu, hahaha, ale trafny komentarz!
terenia 20.11.2009 r., 16:49
Teraz wszystko w polityce jest chore, dlatego uzywa sie "jezyka medykow" azeby podkreslic powage sytuacji i zjawisk politycznych-gospodarczych :-)))))))))))) (czy tym razem dostane bana?)
misiek 20.11.2009 r., 10:55
"Psychiatryczne" rozpoznania generalnie pasują do uprawianej przez naszych polityków "polityki". Ja znalazłem określenie z mojej branży (znaczy się interna), które notabene jest często stosowanym chwytem w rozgrywkach politycznych (międzypartyjnych głównie). Nazwa uważam świetna - obstrukcja parlamentarna! Co ciekawe, może ona przyjąć dwie formy: obstrukcji niewłaściwej i obstrukcji technicznej. Patrząc na naszych posłów, większość z nich ma co najmniej zespół jelita drażliwego! Jak nie zaparcie, to biegunka. Przynajmniej umysłowa :)))))

Dodawanie komentarza