lekarzu lecz się sam
2009-11-22 18:09:06
Choróbsko obrzydliwe dopadło mnie i trzyma. Sądząc z objawów nie jest to grypa ani zwykła ani "świńska", choć ta druga panoszy się już w moim szpitalu, ale czuję się paskudnie.
W dzieciństwie chorowanie kojarzyło mi się z przywilejami :) Oprócz możliwości nie pójścia do szkoły wiązało się bowiem ze zwiększoną ilością poświęcanego mi czasu ze strony Rodziców i Babci i podsuwanych smakołyków. I nieodłączne bańki, w których działanie święcie wierzyła Babcia :) A teraz? sama się zdiagnozowałam, zaordynowałam leki i...powoli przechodzi. Byleby się wykurować na wtorkowy dyżur... Taki (lekarski) life...
Taki stan nie sprzyja ani fizycznym ani umysłowym wysiłkom. Zrezygnowałam więc z żalem z pójścia na fitness, z nieco mniejszym z pracy naukowej i spędziłam niedzielę na spaniu, oglądaniu, czytaniu i oczywiście słuchaniu... Czego tym razem? Koleżanka zamieściła na moim ulubionym portalu społecznościowym piosenkę z nieznanej mi wcześniej płyty "Polish Funk 2". Z ciekawości włączyłam. Wysłuchałam raz, drugi. Odpadłam. Nie mam pytań :)
czytaj resztę »
Paris, Paris
2009-10-31 12:58:22
Wczoraj wróciłam z dwudniowego pobytu w Paryżu :) Pierwszy raz miałam okazję być w tym mieście i muszę przyznać, że zrobiło ono na mnie niesamowite wrażenie...
Sama podróż byłą dla mnie wyzwaniem. Nie wspominałam jeszcze o tym, ale boję się latać. A właściwie bałam. Chęć zobaczenia Paryża okazała się silniejsza niż lęk przed samolotami i przezwyciężyłam uprzedzenia. Do tego lot minął szybko, po 2,5 h wysiadłam na lotnisku De Gaulle’a :) (tak, tak, to tu U2 kręcili teledysk do "Beautiful day":)) )
Ze względu na czasowe ograniczenia i gigantyczne kolejki turystów odpuściliśmy wjazd na wieżę Eiffla i wejście do Luwru, udało się natomiast zobaczyć sporą część miasta: Łuk Triumfalny, Notre Dame, bazylikę Sacre Coeur, pospacerować po wąskich uliczkach Montmartre i odnaleźć grób Słowackiego na tamtejszym cmentarzu, przejść po Polach Elizejskich... A każde miejsce wydawało się piękniejsze od tego, które chwilę wcześniej widziałam - bajka :))
obiecuję wrzucić zdjęcia :)
na razie posłuchajcie mojego ukochanego Sinatry:
czytaj resztę »
monday, monday
2009-10-19 22:03:54
Weekend w telegraficznym skrócie: w piątek byłam na imprezie urodzinowej organizowanej przez parę moich dobrych znajomych. Sobota natomiast upłynęła na zakupach i niezbyt udanych poszukiwaniach odpowiednich kozaków na płaskim obcasie (wolę nie dodawać sobie cm do moich własnych 181...). Wieczorem zaś razem z moimi przyjaciółkami postanowiłyśmy wspiąć się na kulinarne wyżyny i wykonałyśmy popisowe naleśniki ze szpinakiem i fetą oraz sosem pomidorowo - bazyliowo - czosnkowym (mniammmm....). I jeszcze popisowy tort (Mart, wyrazy uznania :D), gdyż głównym powodem naszego spotkania były urodziny jednej z nas. W planach miałyśmy jeszcze babski film, "Facet z ogłoszenia" ale okazał się on kompletną klapą i po 20 minutach nie wytrzymałyśmy...
Poniedziałek. Po leniwym, aczkolwiek towarzysko spędzonym weekendzie ciężko pogodzić się z tym, że dźwięk budzika (skądinąd w moim przypadku delikatna piosenka Cherry Blossom Girl zespołu Air) zrywa o 6.00... Całe szczęście powrót do szpitalnej rzeczywistości okazał się dziś łagodny, a przyzwoita pogoda dodatkowo poprawiła mi humor :) Jeden wypisik, potem seminarium dla studentów 5 roku (nota bene grupa tej wspomnianej przeze mnie pary, u których byłam w piątek. Dziwnie tak trochę z drugiej strony biurka ;)))) i wyszłam ze szpitala o rekordowej porze bo o 13.20... Nie chcę zapeszać, ale początek tygodnia niezły ;P
Zainspirowana zdjęciem, które zamieściła Kaeri rozmarzyłam się nieco, stąd dziś klip z filmu "The Beach":
czytaj resztę »
