Posty z kategorii: "medycyna"


carpe diem mówię i ja...

2010-07-14 21:54:01

Dyżur. Nie działają oba stoły na hemodynamice, więc zawałowcy, podstawowa grupa pacjentów trafiających na erkę, kierowani są do innych szpitali. Na brak pracy jednak nie narzekam. Teraz chwila oddechu w oczekiwaniu na przyjęcie z izby.

Serce mi się kroi na kawałki, kiedy widzę rodzinę młodego pacjenta po NZK... Co chwila przychodzą spytać co się dzieje z synem... nie wyobrażam sobie nawet ogromu ich bólu i cierpienia.

Czas wracać na pokład...trzymajcie kciuki, niekoniecznie za mnie  

 

czytaj resztę »

Dodane w medycyna | Komentarze 13 , zobacz komentarze

uszkodzony doktorek

2010-06-25 19:07:58

Ajjjj...obiecywałam publicznie (i sobie również), że pisać będę częściej, ale jakoś wyszło, że dopiero dziś usiadłam do laptopa z postanowieniem nadrobienia zaległości.

Wczoraj udało mi się skręcić sobie nogę. Jak? eeech, śliska podłoga i stało się :/ Noga dość szybko po upadku przestała mnie boleć, więc radośnie powędrowałam wieczorem na imprezę konferencyjną organizowaną przez Klinikę. Wypiłam winko, pośmiałam się, baaaa, jeszcze sobie trochę potańczyłam, a jakże... Swoją głupotę i lekkomyślność przeklinałam dopiero w nocy, kiedy każdy ruch nogą sprawiał niesamowity ból. Przez chwilę byłam skłonna iść do pobliskiego szpitala, ale pamiętając przekleństwa kolegów z izby przyjęć na nocnych interesantów łyknęłam ketonal i postanowiłam przeczekać do rana. Kiedy już udało mi się wykuśtykać z łóżka, umyć włosy (przecież nie mogę z nieumytymi i nieułożonymi wyjść z domu) i wziąć prysznic wykonałam z nadzieją telefon do kolegi z ortopedii - akurat dziś ma dyżur :) uffff.... szybki RTG, badanie i dobra wiadomość - obejdzie się bez gipsu, zastrzyków z clexanu i kuśtykania o kulach :) 

M. zgodził się wziąć za mnie jutrzejszy dyżur, dzięki czemu mogę się zregenerować do następnego, poniedziałkowego. Tak więc siedzę w domu z lodowym kompresem na obolałym kolanie, oglądam stare odcinki "Seksu w wielkim mieście", zerkam od czasu do czasu na fejsbuka i słucham muzyki...

Muszę się ogarnąc i napisać zaległy artykuł... Jeszcze tylko jedna piosenka... :)

czytaj resztę »

Dodane w medycyna | Komentarze 2 , zobacz komentarze

konferencja

2010-05-22 23:13:55

Wróciłam dziś z konferencji z Hindenburga. Nie, nie byłam w Niemczech - Hindenburg to niemiecka nazwa Zabrza :) Może nie należy ono do najpiękniejszych miast Polski, ale stamtąd właśnie wywodzi się czołówka polskiej kardiologii, no więc pojechałam się dokształcać ;)

Konferencja jak to konferencja - sporo ciekawych sesji do wyboru, wieczorem impreza ze sporą ilością alkoholu i wcale nie dietetycznymi potrawami, jakby zakładali, że każdy kardiolog jest już na dużej dawce statyny :)

A w drodze powrotnej kolega przypomniał piosenkę, której nie słuchałam już strasznie dawno... Te dźwięki gitary działają na mnie magicznie, wracam więc jeszcze raz do Deep Purple:

czytaj resztę »

Dodane w medycyna | Komentarze 2 , zobacz komentarze

spretensjonowani obywatele świata

2010-03-27 09:06:41

Miniony tydzień nie był łatwy.  Nie, nie przez dyżury, bo choć poniedziałkowy był pracowity, to udało się i przespać w spokoju przyzwoitą ilość godzin. Trochę papierkowej pracy się owszem nazbierało, ale i to do przełknięcia. Wszystko byłoby miłe łatwe i przyjemne, gdyby... nie pacjenci. CI pacjenci.

Akurat w zeszłym tygodniu trafiło się kilku szczególnie trudnych - niezadowolonych z opieki, spretensjonowanych, poddających nieustannie w wątpliwość decyzje zespołu prowadzącego, w tym mnie. Gotowi w każdej chwili iść do profa na skargę, że źle leczymy. Moje pokłady cierpliwości zaczęły się zmniejszać w mgnieniu oka, gdy we wczesnych godzinach popołudniowych zadzwoniła do mnie pielęgniarka z prośbą o przyjście do jednej z chorych, która twierdzi, że nikt u niej od rana nie był. Najpierw wgniotło mnie w podłogę... poranny obchód zaczęłam właśnie od niej, zmierzyłam ciśnienie, przedłużyłam zlecenia...wtf ?! Mało tego - jeszcze przed odprawą szef zespołu, w którym aktualnie pracuję, ma zwyczaj zaglądania do pacjentów. Dziś też był, na bank... Ochłonęłam z narastającej złości i poszłam ją zapytać czy to prawda, że nie widziała mnie rano. Okazało się, że jednak byłam. Hmmmm....

Napisałabym jeszcze o pacjencie, który odkladał do szafki część leków, jakie miał w zleceniach, bo uznał, że dostaje ich za dużo, o takim, który stwierdził, że skoro już leży w szpitalu "na serce", to może załatwilibyśmy mu jeszcze kilka konsultacji, bo "do specjalisty tak trudno się dostać" i o paru innych, ale szkoda słów... Poza tym już mi przeszło :)

Nic mi tak nie pomaga na złość jak dobry kawałek, byle głośno :) dziś Faith No More. Przepadam za Mike Pattonem, uważam, że to jeden z lepszych głosów współczesnej sceny muzycznej, zresztą w poniższej piosence daje poznać swoje możliwości wokalne:

 

czytaj resztę »

Dodane w medycyna | Komentarze 3 , zobacz komentarze

"Niech ktoś wezwie lekarza!" "Ty jesteś lekarzem"

2010-03-13 16:22:17

Trzy erkowe dyżury w ciągu tygodnia to jednak sporo... Dziś rano całe szczęście obudziłam się w szpitalu na dźwięk własnego budzika, a nie telefonu od pielęgniarek, ale na poprzednim dyżurze nie miałam tyle szczęścia. Nie muszę w tym gronie nikomu tłumaczyć, że zrywanie się o 3 w nocy na hasło: "reanimacja" nie należy do przyjemności.  

Życie lekarza to nie serial, ale czasami czuję się dokładnie tak jak on:

 

czytaj resztę »

Dodane w medycyna | Komentarze 1 , zobacz komentarze

pierwszy dyżur

2009-11-08 19:19:59

Już za mną :) Szef dyżuru erkowego trafił mi się najlepszy i wyrozumiały, ale trochę stresu przyznaję było, i "mały Szczeklik" czyli kieszonkowe wydanie podręcznika do interny pod ręką, i parę razy google poszło w ruch... I chyba miałam fart, bo udało mi się przespać całe 5 godzin. Żadnych nocnych przyjęć (mimo wolnych miejsc na erce) ani interwencji (mimo 2 pacjentów w ciężkim, ale stabilnym stanie).

A dziś dowód na to, że nigdy nie jest za późno na naukę EKG ;)) :

czytaj resztę »

Dodane w medycyna | Komentarze 3 , zobacz komentarze

koronkowa robota

2009-09-21 19:01:57

Od dziś jestem oficjalnie doktorantką naszego szacownego WUMu :) Pozostaje tylko czekanie na łaskawe ogłoszenie przez panią minister ilości miejsc specjalizacyjnych i nadzieja, że będą pozarezydenckie z kardiologii... Większość moich przyjaciół i znajomych, którzy wybierają się na rezydentury, a zwłaszcza Ci zainteresowani bardziej obleganymi specjalizacjami, dzieli czas pomiędzy naukę do lepu a sprawdzanie w internecie/wydzwanianie do MZ z pytaniem KIEDY? Najczęściej odpowiedź brzmi: "może jutro..." i następnego dnia wszystko od początku. Echhh....

W sobotę byłam na dyżurze na kardio. Roboty było sporo, komórka lekarza dyżurnego się urywała i co rusz nowy pacjent wjeżdżał do pracowni hemodynamiki. Trzy razy zamknięta prawa tętnica wieńcowa, dwa razy gałąź przednia zstępująca, jedna choroba wielonaczyniowa - pełna różnorodność. Przyjęłam więc dawkę promieni asystując do tych wszystkich koronek i angioplastyk. Kardiologia inwazyjna jest fascynująca... Cierpliwość i precyzja :) Marzenie do spełnienia, choć kobiecie lekko nie będzie, ale czy ktoś obiecywał, że będzie łatwo??? :)  

A muzycznie? Dziś Lou Reed i spółka :) 

 

czytaj resztę »

Dodane w medycyna | Komentarze 4 , zobacz komentarze

wyzwania

2009-08-22 17:40:16

W moim ulubionym "Misiu" pada tekst:

"Tak, to nam wskazuje na to, że życie stawia przed nami ciągle coś nowego. I to jest raz. A po drugie, musimy mieć jednak różne warianty. I to jest dwa. I dlatego proponuje wariant następujący..."

Tak, już się przyzwyczaiłam, że życie stawia przede mną wiele nowych wyzwań...a ja różne warianty też staram się mieć :D A przede mną ostatni tydzień stażu - i wtedy dopiero się zacznie...W piątek przyszedł do mnie doktor zajmujący się w klinice dydaktyką i spytał od kiedy zaczynam pracę, bo trzeba mnie rozpisywać do zajęć ze studentami....aaaaaa... jak to możliwe? to już? zaczyna się prawdziwa praca... Mam przekazywać innym wiedzę a dopiero co sama uczyłam się jak przykładać stetoskop do pacjenta...   

Nadal staram się systematycznie uczyć do LEPu, ale idzie tak sobie...no dobra, nie idzie :) bo: albo jestem zbyt zmęczona, albo wychodzę z domu na spotkanie ze znajomymi - od czasu do czasu trzeba przecież odetchnąć, albo zostaję w szpitalu bo akurat dyżur ma doktor, od którego można się czegoś nauczyć i pozwala co nieco zrobić...W tym ostatnim przypadku akurat tłumaczę sobie, że najważniejsza jest nauka w praktyce, ale cóż, na LEPie nie ma części praktycznej i nikogo nie będzie interesowało co umiem zrobić.

Nie myślcie, że narzekam, nie, nie mam takiego zwyczaju. Tylko trochę jestem przerażona...ale w końcu przecież lubię wyzwania :D

Dziś jako muzyczny załacznik mój ulubiony odprężacz przedlepowy. Wśród moich przyjaciół i znajomych wręcz "hymn zdających egzaminy końcowe" :D Jeśli nie znacie jeszcze twórczości Amateur Transplants polecam też inne ich piosenki...

czytaj resztę »

Dodane w medycyna | Komentarze 17 , zobacz komentarze