Archiwum: Wrzesień 2010


siedem

2010-09-30 19:29:04

...piosenek. Nieprzypadkowo. Ktoś wie dlaczego? ;)))

czytaj resztę »

Dodane w music | Komentarze 5 , zobacz komentarze

konferencyjna galeria postaci

2010-09-28 22:56:09

Ucichłam trochę, bo jakoś niewiele ostatnio czasu, żeby spokojnie zasiąść do napisania paru słów... W zeszłym tygodniu wybyłam do Poznania na kongres PTK. Lubie Poznań, to całkiem ładne miasto, a konferencja była organizowana już po raz trzeci w tym właśnie mieście. Na szczęście nie miałam w tym roku żadnej ustnej prezentacji, jedynie plakat, więc wyjazd był całkowicie bezstresowy :) 

Bywając już od wczesnych lat studiów na różnych konferencjach, sympozjach i zjazdach naukowych i przyglądając się ludziom stwierdzam, że można zawsze wyróźnić kilka typów "kongresowiczów" (wszelkie podobieństwo z realnymi postaciami jest przypadkowe ;))

- turyści konferencyjni - zbieracze gadżetów. Jeżeli idą na jakiś wykład to tylko dlatego, że jest on sponsorowany przez firmę farmaceutyczną i zaraz po nim będą rozdawane jakieś upominki. Pół biedy jeśli są to książki czy inne dydaktyczne podarunki. Kilka lat temu we Wrocławiu wychodząc z jednej z sesji o mały włos nie zostałam stratowana przez tłumy wyciągające ręce po plecaki. Z konferencji wracają obładowani upominkami od firm farmaceutycznych a zwykle zamiast na wykładach spacerują po stoiskach i rozwiązują głupie quizy.

- turyści konferencyjni - smakosze - dla nich najważniejszą częścią konferencji jest lunch/przerwa kawowa. W ekstremalnych przypadkach po zjedzeniu ciastek i wypiciu kawy zgarniają jeszcze jedzenie do reklamówki. Oczywiście należy do tej grupy zaliczyć również miłośników imprez kongresowych :)

- naukowi aktywiści - juz kilka tygodni przed konferencją, kiedy tylko w internecie ukazał się jej program zaczęli wybierać wykłady, na które trzeba będzie koniecznie się wybrać. Narzekają, że zbyt wiele ciekawych sesji odbywa się jednocześnie, nie opuszczają budynku przed zakończeniem ostatniego wykładu. Czasem pilnie notują, ci bardziej nowocześni robią zdjęcia slajdów. W wydaniu profesjonalnym to profesorowie/docenci, którzy prawie na każdej sesji mają wykład, a jeśli nie mają to tylko dlatego, że ją prowadzą :) 

- poszukiwacze - wybierają się na zjazd głównie po to, żeby spotkać starych znajomych. W końcu na takim kongresie można natknąć się na dawno nie widzianego kolegę/koleżankę/byłego szefa i powspominać. Takie spotkania sa też niezłym źródłem nowych ploteczek :)

To tak w dużym skrócie, bo pewnie jeszcze kilka typów dałoby się wyodrębnić :) Ja chyba jestem typem mieszanym ;P - czasem pooglądąm się za ciekawymi gadżetami, czasem siedzę do upadłego na wykładach... Chyba jednak, jak we wszystkim, trzeba zachować złoty środek :) 

 

czytaj resztę »


półblog kulinarny

2010-09-19 16:09:52

Od jakiegoś czasu zaczytuję się w blogach kulinarnych. Pięknie sfotografowane jedzenie, interesujące przepisy - naprawdę z podziwem patrzę na autorów. Lubię gotować, ale do takich jak oni mi daleko, przynajmniej na razie :)) Najfajniej gotuje mi się ze znajomymi, wspólne spędzanie czasu w kuchni odkrywa inną naturę ludzi i jeszcze bardziej ich zbliża ;) W sobotę razem z moją przyjaciółką Mart postanowiłyśmy coś wspólnie upichcić. Plan obejmował zrobienie pizzy z serem pleśniowym według przepisu znalezionego przeze mnie tutaj. Oczywiście gotowanie bez odpowiedniej muzyki w tle nie miałoby w moim przypadku żadnego sensu, więc poruszanie się po kuchni wyglądało podobnie jak tu:

  

Pizza wyszła nieźle :)

IMG_0083.JPG

M. postanowiła wspiąć się na wyżyny sztuki barmańskiej i zrobic mojito, które zresztą obie uwielbiamy. Najlepsze mojito w Warszawie jest według mnie w Hard Rock Cafe, nam wyszło hmmm..."prawie jak w Hard Rock" :D Jak na pierwszą próbę całkiem nieźle :)) Zużyjemy jeszcze kilka litrów Bacardi, kilka doniczek z miętą, jakieś 10 kg lodu i będziemy wymiatać :D 

IMG_0081.JPG 

IMG_0080.JPG 

A na deser - fajna piosenka i teledysk :))

 

czytaj resztę »

Dodane w cooking , różne | Komentarze 3 , zobacz komentarze

samo życie

2010-09-14 23:57:40

Lubię kawowe poranki w pokoju lekarskim :) Po odprawie i przejrzeniu historii chorób przyjętych na dyżurze chorych, tuż przed pójsciem na obchód. Dwaj doktorzy K., szefowie zespołów, niemal zawsze w dobrych humorach, przebijają się nawzajem kto wczoraj więcej przejechał na rowerze, a doktor S., zapalony ekolog i przyrodnik, opowiada o widzianym rzadkim gatunku jakiegoś ptaka. Niekiedy jest poważniej - pacjent zmarł na dyżurze, trzeba szybko skończyć historię choroby, oddać karty statystyczne, bo zaraz przyjedzie rodzina. Bywa nerwowo - kilku chorych jest w bardzo ciężkim stanie, przyjęty kolejny, po zatrzymaniu krążenia, długiej reanimacji, podłączony do respiratora, kontrapulsacji... Trzeba rozważyć czy nie trzeba mu jeszcze wykonać dializy, bo i nerki odmawiają współpracy. Telefony, konsultacje, nie ma czasu na przesiadywanie w pokoju i kilka łyków kawy w biegu musi wystarczyć. Czasami radośnie - pacjent po dwóch poważnych operacjach zastawkowych wykaraskał się z zakażenia, niewydolności oddechowej i przenosimy go na oddział zachowawczy...a było już tak źle, że i obaj doktorzy K. tracili nadzieję - dobrze, że ich też pacjenci jeszcze zaskakują :) Rodzina w podzięce obdarowuje nas małym dziełem sztuki cukierniczej:

 tort serce.JPG

Pielęniarki dostają specjalny:

tort 2.JPG    

Samo życie :)

Na dobranoc będzie dziś Peter Gabriel - zasłuchuję się dziś w jego ostatniej płycie :)

 

czytaj resztę »

Dodane w medycyna , życie | Komentarze 4 , zobacz komentarze

praca nad sobą

2010-09-13 16:23:37

Przeczytałam kiedyś mądre słowa krążące gdzieś w internecie: "Panie, daj mi pogodę ducha, bym mogła zaakceptować rzeczy, których zmienić nie mogę, odwagę, by zmienić rzeczy, które zmienić mogę i mądrość, by umieć je odróżnić..."

Ostatnio szczególnie mocno zdałam sobie sprawę, że często chciałabym mieć wpływ na rzeczy, których zmienić nie mogę. Jak mała dziewczynka tupię nóżką, a jeśli coś idzie nie po mojej myśli zabieram swoje zabawki i uciekam z piaskownicy. Głupie, co? Strasznie głupie. Muszę nad tym mocno popracować, już od dziś. Jak się tak zaczęłam zastanawiać i analizowac różne sytuacje nie ułatwia mi to życia, a wręcz przeciwnie, powoduje frustrację. Ale jak już rzeczy zostaną nazwane po imieniu łatwiej z nimi walczyć :)

 

 

     

czytaj resztę »

Dodane w życie , music | Komentarze 2 , zobacz komentarze

dirty day i Prada...

2010-09-08 21:53:05

Zmęczona, zła i wyprowadzona z równowagi - tak w skrócie podsumuję mój dzień. Bez wnikania w szczegóły.   

Nastrój poprawiła trochę wyprawa na ciuchowe zakupy i chociaż ostatecznie nic nie kupiłam, to samo włóczenie się po sklepach nieco mnie odprężyło. A propos modowych szaleństw - natknęłam się ostatnio na fajną stronkę: http://www.net-a-porter.com/... Przejrzałam już chyba całą poczynając od moich ulubionych elementów ubraniowych czyli balerinek (płaskie obcasy to jest to...choć przyznaję, że damska noga lepiej wygląda na obcasie i czasami się w nie też wbijam), wielkich toreb oraz szali i dzianinowych sukienek... Niestety, żeby się tam ubierać musiałabym chyba porzucić myśl o kupnie własnego mieszkania i poprzestać na żywieniu się razem z pacjentami w szpitalnej kuchni :) Ale za to w sukience od Prady :) No i na tych porcjach byłaby duża szansa, że wbiję się w jakąś obcisłą kieckę ;P

No dobra, żartuję sobie trochę, nie jestem aż taką snobką. Ale pomarzyć dobra rzecz :) zwłaszcza jak się miało kiepski dzień.       

czytaj resztę »

Dodane w różne | Komentarze 1 , zobacz komentarze

podyżurowo, sennie...

2010-09-07 18:09:23

Dawno już nie miałam takiego dyżuru jak wczoraj... Kiedy tylko udało się przyłożyć głowę do poduszki - telefon. Kolejne przyjęcie - pacjent z wszczepionym kardiowerterem defibrylatorem i burzą elektryczną - dosłownie co kilka minut na monitorze pojawiał się częstoskurcz komorowy przechodzący w migotanie komór i urządzenie interweniowało powodując dość silny wstrząs u coraz bardziej zdenerwowanego pacjenta. Cale szczęście wlew leku antyarytmicznego opanował zaburzenia rytmu. Uff... Inny chory - diagnoza: zawał, szybka koronarografia i okazuje się, że potrzebna operacja. Jak przekonać pacjenta, że trzeba zaufać lekarzom i poddać się zabiegowi kardiochirurgicznemu? szczególnie, kiedy ból nie nawraca, a pacjent czuje się całkiem dobrze...? całe szczęście z pomocą przyszedł kardiochirurg. Starszy stażem lekarz zwykle cieszy się większym zaufaniem chorego, no cóż...

Potem jeszcze kilku chorych, badania, zlecenia... mimo zmęczenia i prawie całkowicie nieprzespanej nocy wracałam do domu z uczuciem satysfakcji...

W słuchawkach dziś:

czytaj resztę »

Dodane w medycyna , music | Komentarze 0 , zobacz komentarze

muzyczny wieczór

2010-09-05 20:43:42

I znów przerwa w pisaniu...ech, powinnam wreszcie nauczyć się systematyczności ;)

Zbieram dziś myśli i siły po dyżurze (wczoraj) i przed kolejnym (jutro), przeglądam nowy katalog Ikei w poszukiwaniu inspiracji w urządzeniu mieszkania... Zimno trochę, więc grzeję kolana laptopem, a dłonie kubkiem z herbatką ziołową (bo na ulubioną kawę trochę za późno ;)). 

Co dziś u mnie w głośnikach? Robert Palmer :)  

 

czytaj resztę »

Dodane w music | Komentarze 1 , zobacz komentarze