Archiwum: Sierpień 2009


nie czytaj, słuchaj :)

2009-08-27 21:29:31

Dziś zamiast tekstu będzie głównie muzyka...miłego słuchania :)

Najpierw Sting...Lubię go, choć nie znajduje się w czołówce mojej top listy ulubionych wykonawców. Ale ta piosenka z niejasnych przyczyn chodzi za mną od 2 dni... I jakoś tak dobrze nastraja :)

Nie byłabym sobą, gdybym nie wstawiła też U2 :) "I’ll go crazy if I don’t go crazy" to najnowszy singiel, którego tytuł zresztą jest czymś w rodzaju motto tego bloga :)  

 

 

czytaj resztę »

Dodane w music | Komentarze 7 , zobacz komentarze

wyzwania

2009-08-22 17:40:16

W moim ulubionym "Misiu" pada tekst:

"Tak, to nam wskazuje na to, że życie stawia przed nami ciągle coś nowego. I to jest raz. A po drugie, musimy mieć jednak różne warianty. I to jest dwa. I dlatego proponuje wariant następujący..."

Tak, już się przyzwyczaiłam, że życie stawia przede mną wiele nowych wyzwań...a ja różne warianty też staram się mieć :D A przede mną ostatni tydzień stażu - i wtedy dopiero się zacznie...W piątek przyszedł do mnie doktor zajmujący się w klinice dydaktyką i spytał od kiedy zaczynam pracę, bo trzeba mnie rozpisywać do zajęć ze studentami....aaaaaa... jak to możliwe? to już? zaczyna się prawdziwa praca... Mam przekazywać innym wiedzę a dopiero co sama uczyłam się jak przykładać stetoskop do pacjenta...   

Nadal staram się systematycznie uczyć do LEPu, ale idzie tak sobie...no dobra, nie idzie :) bo: albo jestem zbyt zmęczona, albo wychodzę z domu na spotkanie ze znajomymi - od czasu do czasu trzeba przecież odetchnąć, albo zostaję w szpitalu bo akurat dyżur ma doktor, od którego można się czegoś nauczyć i pozwala co nieco zrobić...W tym ostatnim przypadku akurat tłumaczę sobie, że najważniejsza jest nauka w praktyce, ale cóż, na LEPie nie ma części praktycznej i nikogo nie będzie interesowało co umiem zrobić.

Nie myślcie, że narzekam, nie, nie mam takiego zwyczaju. Tylko trochę jestem przerażona...ale w końcu przecież lubię wyzwania :D

Dziś jako muzyczny załacznik mój ulubiony odprężacz przedlepowy. Wśród moich przyjaciół i znajomych wręcz "hymn zdających egzaminy końcowe" :D Jeśli nie znacie jeszcze twórczości Amateur Transplants polecam też inne ich piosenki...

czytaj resztę »

Dodane w medycyna | Komentarze 17 , zobacz komentarze

powiedzmy, że chill out :)

2009-08-15 21:59:22

Trochę żałuję, że nie poszłam na koncert Madonny. Nie jestem jej fanką, ale mam kilka piosenek, które lubię, na przykład tę:

Przynajmniej nie siedziałabym w domu spędzając upojny wieczór ze Szczeklikiem, a dokładnie rzecz biorąc z tomem I jego podręcznika :) Poduczam się do tego LEPu, na początku było ok, teraz jak krew z nosa...  

Zrobiłam sobie po południu mały spacer po Mokotowie. Tak jak lubię: słuchawki w uszach i czas tylko dla siebie...Zresztą na razie życie towarzyskie lekko zamarło - najbliżsi znajomi i przyjaciele jak nie nad książkami (ci, co uczą się do LEPu) to w rozjazdach (ci, co świeżo skończyli studia lub jeszcze są studentami) albo na dyżurach (ci co już pracują). A ponieważ wiodę żywot człowieka niesparowanego (ręka do góry, kto nie lubi słowa singiel ;)) pozostało mi dziś dobrze znane i wypróbowane własne towarzystwo ;)

Niestety nie zabrałam aparatu, więc fotoprzewodnik po moich ulubionych miejscach zamieszczę innym razem :)

Dźwięk saksofonu zawsze działa na mnie kojąco, więc dorzucam dwie cudowne melodie, które dziś mi towarzyszą :) Ale się muzycznie zrobiło :))) mniam...

 

 

 

 

 

czytaj resztę »

Dodane w music | Komentarze 6 , zobacz komentarze

nadal w innym świecie...

2009-08-11 21:38:39

Wciąż na psychiatrii...brrrr... nic się nie zmieniło - nadal boję się niektórych chorych i najchętnej nie wychodziłabym z pokoju lekarskiego. Niestety musiałam nawet wejść do izolatki i zbadać przedmiotowo chorą ze schizofrenią. Niby pod ochroną sanitariusza, ale i tak było nieprzyjemnie.    

Pozostając w klimacie psychiatrii polecam spektakl Teatru Telewizji pt. "Kuracja", do którego link wklejam poniżej (7 części, ale warto obejrzeć):

  

 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 5 , zobacz komentarze

boys play rock and roll :)

2009-08-07 13:39:24

Marzenie się spełniło :)))) Widziałam i, przede wszystkim, słyszałam U2 na żywo. Wydarzenie, którego byłam częścią na chorzowskim stadionie, będzie na pewno jednym z najważniejszych i najpiękniejszych wspomnień.

O godzinie 21 na scenie pojawił się Larry. Zasiadł przy perkusji i zaczął uderzać w bębny - tak zaczyna się Breathe - po chwili na scenie byli już Edge i Adam Clayton, którzy dodali mocne gitarowe uderzenie i w końcu On - Bono. I zaczęło się :) Potem No Line On The Horizon, Get On Your Boots i Magnificent - wszystkie z nowej płyty, którą zespół promuje trasą 360... Dalej Beautiful Day - piosenka dla mnie szczególna, bo od niej 9 lat temu zaczęła się moja fascynacja U2 :) potem energetyczne Elevation, przy której chyba nikt na stadionie nie stał/nie siedział, ale skakał ile sił w nogach :)) I przyszła pora na New Years Day, czyli piosenkę dedykowaną Solidarności... Już przy pierwszych taktach stadion zamienił się w żywą flagę Polski - ludzie na trybunach wznieśli w górę białe, a obecni na płycie czerwone chusty, bluzy, koszulki... Bono wziął od kogoś flagę solidarności i zawiesił ją na scenie...Niesamowite wrażenie zarówno dla nas, jak i dla zespołu, bo po wykonaniu tej piosenki muzycy zaczęli bić brawo publiczności. Wzruszony Bono powiedział, że coś niesamowitego jest w Polsce, "czy to upór, czy to wiara czy to polsko - irlandzkie połączenie?" spytał. I odpowiedział "Wiara w przyszłość. Europa potrzebuje więcej takich krajów jak Polska". Kolejnym utworem był I Still Haven’t Found What I’m Looking For, w połowie zaśpiewany przez publiczność. Stuck In A Moment Bono wykonał przy akompaniamencie gitary Edge’a, a gitarzysta sam zaśpiewał kilka ostatnich wersów piosenki. Potem kolejny utwór z nowej płyty czyli rozpoczynający się śpiewem nagranych przez muzyków w Maroko ptaków Unknown Caller. I powrót do klasyki -Unforgettable Fire...

Usłyszeliśmy jeszcze magiczne City of Blinding Lights, i porywające Vertigo. Remix I’ll Go Crazy If I Don’t Go Crazy Tonight przypomniał nieco atmosferę panującą podczas trasy Popmart, kiedy zaczynali grać zastanawiałam się przez chwilę czy nie będzie to Discotheque... 
Znowu powrót do klasyki: Sunday Bloody Sunday i Pride (In The Name of Love) z mistrzowskim motywem gitarowym Edge’a. Potem, jak zawsze zaangażowany politycznie Bono poruszył temat sytuacji w Birmie i postaci tamtejszej działaczki Aung San Suu Kyi - z dedykacją dla niej zaśpiewał króciutkie MLK i, tradycyjnie Walk On.

Po cudownym Where The Streets Have No Name, utworze otwierającym jeden z najlepszych albumów grupy, Bono poprosił, żeby wszyscy wyjęli telefony komórkowe. "Chcę zobaczyć drogę mleczną", powiedział. Zgasły światła i w otoczeniu morza światełek zespół wykonał One.
Nie obyło się bez bisów - nie trzeba było długo czekać, żeby Bono powrócił. Tym razem w kurtce w czerwonymi światełkami, wykonał jedną z piosenek z uwielbianego przeze mnie albumu Achtung baby Ultraviolet (light my way). Dwie ostatnie piosenki zagrane w Chorzowie to With Or Without You i przepiękny Moment of Surrender.

Nie zapomniano także o Edge’u, który 8.08 obchodzi urodziny :) Muzycy wypili po lampce szampana, a stadion śpiewał na zmianę "Happy birthday" i polskie "Sto lat" :)

Co jeszcze? Świetny support - Snow Patrol zagrał naprawdę fajnie. Lekki, melodyjny, alternatywny rock :)

No i minus dla organizatorów za brak opanowania ludzi przed wejściem na stadion...Co z tego, że grzecznie stałam w kolejce, skoro ludzie zaczęli wpychać się w nią z obu stron...a ochroniarze stali nieco dalej i nie próbowali jakoś ogarnąć sytuacji...Ścisk i tłok był tak duży, że zastanawiałam się dziś nad odwiedzeniem Bahama i zrobieniem sobie RTG klatki piersiowej celem sprawdzenia czy przypadkiem moje żebra są w całości ;)) całe szczęście ból przechodzi ;)

To było cudowne przeżycie, niesamowity koncert, odlotowa scena a zespół w rewelacyjnej formie :) a na dodatek udało mi się ulokować jakieś 15-20 metrów od sceny i wszyściutko widziałam :)) jednym słowem MAGNIFICENT :)

Na youtube już pojawiają się liczne filmiki z koncertu, wciąż nucąc wrzucam jeden z nich :)

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 4 , zobacz komentarze

inny świat i inne...

2009-08-04 22:59:20

Zaczęłam wczoraj staż na psychiatrii. Po 2 tygodniach spędzonych na ulubionej erce kardiologicznej w ramach odrabiania intensywnej terapii wkroczyłam w inny świat. Bez fartuchów, reanimacji, EKG, respiratorów, monitorów, balonów do kontrapulsacji... Stetoskopy zaś noszą tylko stażyści - ktoś w końcu musi badać tych pacjentów przedmiotowo ;)

W poniedziałki są zebrania społeczności, tzn. pacjenci siadają razem z psychologami i lekarzami, nowi chorzy przedstawiają się, a Ci, którzy przebywają na oddziale już jakiś czas opowiadają o tym co ciekawego wydarzyło się ostatnio. Ja też, jako "nowa w społeczności" musiałam się przedstawić, a pacjenci na korytarzu pytali mnie potem jak mija mi pierwszy dzień w pracy :)

Poza tym wreszcie zaczęłam się uczyć do LEPu… Zdałam go już w lutym, ale robię drugie podejście – a nuż uda się uzyskać większą liczbę punktów… Na kardiologię niestety trzeba uzbierać ich sporo. Nie idę co prawda na rezydenturę, ale kto wie jak się życie ułoży…

No i kupiłam bilet do Chorzowa J We czwartek rano ruszam na spotkanie z Bono :P ;P

Żeby nie było, że słucham tylko U2, wrzucam kawałek, którego w kółko słuchaliśmy z kolegą wracając z krótkich odwiedzin w Starogardzie Gd. (ech… może kiedyś napiszę jakiegoś wspomnieniowego posta o niezapomnianych obozach studenckich ;))

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 10 , zobacz komentarze

ludzie w życiu

2009-08-02 14:36:35

Kilka dni temu wyjechał z Polski mój kolega, lekarz. Znamy się odkąd zaczęłam przychodzić na spotkania koła naukowego, którego był opiekunem. Pamięta mnie jako nieśmiałą studentkę 2 roku, która na izbie przyjęć uczyła się zakładać wenflony i pobierać krew, asystowała do pierwszych w życiu operacji i nieudolnie badała pacjentów. Pod jego opieką napisałam pierwszą pracę na studencki kongres. Był na sali kiedy ją wygłaszałam i denerwował się wtedy chyba tak samo jak ja :)

Strasznie się wkurzałam na niego, kiedy przekonywał mnie, żebym nie zostawała chirurgiem. Niech sobie mówi, myślałam, ja i tak dopnę swego... i co?? powoli zaczynałam dostrzegać, że argumenty, które przedstawiał nie są czczym gadaniem.  Aż w końcu sama znalazłam nową medyczną pasję i zdecydowałam, że wybieram inną specjalizację :) Jednak nadal często zaglądałam do niego na oddział pytając o rady.

Wierzył we mnie chyba bardziej niż ja kiedykolwiek w siebie. Powtarzał, że w medycynie ważna jest pokora, że nie wolno przeceniać swoich umiejętności i wiedzy.

Na jego oczach ze studentki stałam się lekarzem.

Mam szczęście, że spotykam nauczycieli, którzy są cierpliwi, ale wymagający. Cieszą się z moich sukcesów, ale jednocześnie motywują i pilnują, żebym nie spoczęła na laurach. Czasami mam wrażenie, że rzucaja na zbyt głęboką wodę, ale i świadomość, że stoją na brzegu z kołem ratunkowym. 

Wiem, że nie cierpi blogów, ale może wyślę mu link do mojego :)

Wpisując się jednocześnie w klimat zbliżającego się koncertu jego ulubiona piosenka U2, gdzie Bono śpiewa: "These days, days, days run away like horses over the hill"...

 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 6 , zobacz komentarze