Archiwum: Lipiec 2009


nie lubię poniedziałku?

2009-07-27 23:26:20

Zacznę od piątku i salsy :) Było super, i choć na początku nie byłam przekonana czy to jest dla mnie, to z czasem poczułam rytm tańca, przestałam gapić się w podłogę na własne stopy i zerkać czy na pewno stawiam właściwie kroki...fajnie spróbować czegoś nowego :)

Wczoraj mimo imienin i postanowień, że wreszcie odpocznę i się wyśpię pojechałam do szpitala. Tato koleżanki wylądował na oddziale, więc kiedy zadzwoniła stwierdziłam, że trzeba się ruszyć i dowiedzieć się jak się oboje miewają. Ufff, okazało się, że dyżur ma mądry i doświadczony doktor i sytuacja została opanowana. Koleżanka studiuje medycynę, a według części lekarzy powiązanie ze światem medycyny jest czynnikiem ryzyka. Całe szczęście nie w tym przypadku :) Dziś było już całkiem dobrze.

A dziś oczywiście wyszłam ze szpitala o 19.00, choć nie miałam zamiaru zostawać...Ale działo się dużo, bo w momencie przekazywania dyżuru przyjechał pacjent w ciężkim stanie, bo chciałam się czegoś nauczyć, bo przeraża mnie to, że już niedługo będę miała z takimi pacjentami do czynienia na moich własnych dyżurach. Zresztą całe studia chodziłam na różne dyżury - na chirurgiczną izbe przyjęć, blok operacyjny, no i wreszcie na kardio i nie żałuję popołudni i nocy spędzonych na szyciu rozbitych głów, nacinaniu, wkłuwaniu, zakładaniu wenflonów, sond, cewników, badaniu, asystowaniu, itp. "Znudzi Ci się", mówili... Jakoś nie zauważyłam :)))  

Ja tylko czasami nie lubię poniedziałku :)

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 3 , zobacz komentarze

spotkania (nie)przypadkowe...

2009-07-23 23:00:17

Jaki miły dzień :))) przede wszystkim dlatego, że wreszcie wyrwałam się ze schematu szpital - dom (w który zresztą sama się wpędziłam, więc narzekać nie powinnam)... Najpierw spotkanie na kawie z dawno nie widzianą koleżanką. Nie chciałam wracać po nim od razu do domu, bo z pewnością skończyłabym grając w restaurant city na facebooku, więc...znalazłam się w Złotych Tarasach i tam leniwie włócząc się po sklepach spotkałam moją przyjaciółkę :)) kolejna kawa, ploty, pełen relaks...ach, jak mi tego brakowało... A jutro w ramach dalszego ciągu relaksowania się idę na salsę - moje przyjaciółki w ramach prezentu urodzinowego sprawiły mi kurs tańca :) 

A już za 2 tygodnie długo wyczekiwany przeze mnie koncert U2 :D :D i spełnienie mojego największego muzycznego marzenia :) oglądam na youtube fragmenty z Barcelony i Francji i wierzyć mi się nie chce, że już niedługo usłyszę na żywo "Beautiful day", "Breathe", "With or without you" , mam nadzieję, że "Mysterious ways" też... mogłabym tak wymienić jeszcze kilkadziesiąt utworów, które chciałabym, żeby zagrali :)) Bardzo się cieszę, że w repertuarze koncertowym pojawił się grany przez nich dość rzadko "Ultraviolet (light my way)"

Na rozgrzewkę wrzucam fragment z koncertu rozpoczynającego 360 Tour, bo tak nazywa się trasa promująca płytę "No line on the horizon"...a U2 pojawi się z pewnością jeszcze nie raz w moich wpisach :)     

 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 8 , zobacz komentarze

początek

2009-07-22 21:26:18

Środa to mój ulubiony dzień tygodnia, czemu więc nie zacząć tego bloga właśnie dziś...

Wróciłam ze szpitala późno i zmęczona, czyli norma...powinnam jeszcze zająć się zaległymi tłumaczeniami, pisaniem jakiegoś obiecanego projektu i na pewno czymś jeszcze, ale nie mam już siły. Zrobiłam jedynie przysłany mi przez koleżankę test dotyczący wyboru specjalizacji: http://www.med-ed.virginia.edu/specialties/TestStructure.cfm - bez niespodzianek - na pierwszym miejscu wyszła kardiologia :)))  

 

 

 

 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 8 , zobacz komentarze