dirty day i Prada...
2010-09-08 21:53:05
Zmęczona, zła i wyprowadzona z równowagi - tak w skrócie podsumuję mój dzień. Bez wnikania w szczegóły.
Nastrój poprawiła trochę wyprawa na ciuchowe zakupy i chociaż ostatecznie nic nie kupiłam, to samo włóczenie się po sklepach nieco mnie odprężyło. A propos modowych szaleństw - natknęłam się ostatnio na fajną stronkę: http://www.net-a-porter.com/... Przejrzałam już chyba całą poczynając od moich ulubionych elementów ubraniowych czyli balerinek (płaskie obcasy to jest to...choć przyznaję, że damska noga lepiej wygląda na obcasie i czasami się w nie też wbijam), wielkich toreb oraz szali i dzianinowych sukienek... Niestety, żeby się tam ubierać musiałabym chyba porzucić myśl o kupnie własnego mieszkania i poprzestać na żywieniu się razem z pacjentami w szpitalnej kuchni :) Ale za to w sukience od Prady :) No i na tych porcjach byłaby duża szansa, że wbiję się w jakąś obcisłą kieckę ;P
No dobra, żartuję sobie trochę, nie jestem aż taką snobką. Ale pomarzyć dobra rzecz :) zwłaszcza jak się miało kiepski dzień.
