podyżurowo, sennie...
2010-09-07 18:09:23
Dawno już nie miałam takiego dyżuru jak wczoraj... Kiedy tylko udało się przyłożyć głowę do poduszki - telefon. Kolejne przyjęcie - pacjent z wszczepionym kardiowerterem defibrylatorem i burzą elektryczną - dosłownie co kilka minut na monitorze pojawiał się częstoskurcz komorowy przechodzący w migotanie komór i urządzenie interweniowało powodując dość silny wstrząs u coraz bardziej zdenerwowanego pacjenta. Cale szczęście wlew leku antyarytmicznego opanował zaburzenia rytmu. Uff... Inny chory - diagnoza: zawał, szybka koronarografia i okazuje się, że potrzebna operacja. Jak przekonać pacjenta, że trzeba zaufać lekarzom i poddać się zabiegowi kardiochirurgicznemu? szczególnie, kiedy ból nie nawraca, a pacjent czuje się całkiem dobrze...? całe szczęście z pomocą przyszedł kardiochirurg. Starszy stażem lekarz zwykle cieszy się większym zaufaniem chorego, no cóż...
Potem jeszcze kilku chorych, badania, zlecenia... mimo zmęczenia i prawie całkowicie nieprzespanej nocy wracałam do domu z uczuciem satysfakcji...
W słuchawkach dziś:
