uszkodzony doktorek

2010-06-25 19:07:58

Ajjjj...obiecywałam publicznie (i sobie również), że pisać będę częściej, ale jakoś wyszło, że dopiero dziś usiadłam do laptopa z postanowieniem nadrobienia zaległości.

Wczoraj udało mi się skręcić sobie nogę. Jak? eeech, śliska podłoga i stało się :/ Noga dość szybko po upadku przestała mnie boleć, więc radośnie powędrowałam wieczorem na imprezę konferencyjną organizowaną przez Klinikę. Wypiłam winko, pośmiałam się, baaaa, jeszcze sobie trochę potańczyłam, a jakże... Swoją głupotę i lekkomyślność przeklinałam dopiero w nocy, kiedy każdy ruch nogą sprawiał niesamowity ból. Przez chwilę byłam skłonna iść do pobliskiego szpitala, ale pamiętając przekleństwa kolegów z izby przyjęć na nocnych interesantów łyknęłam ketonal i postanowiłam przeczekać do rana. Kiedy już udało mi się wykuśtykać z łóżka, umyć włosy (przecież nie mogę z nieumytymi i nieułożonymi wyjść z domu) i wziąć prysznic wykonałam z nadzieją telefon do kolegi z ortopedii - akurat dziś ma dyżur :) uffff.... szybki RTG, badanie i dobra wiadomość - obejdzie się bez gipsu, zastrzyków z clexanu i kuśtykania o kulach :) 

M. zgodził się wziąć za mnie jutrzejszy dyżur, dzięki czemu mogę się zregenerować do następnego, poniedziałkowego. Tak więc siedzę w domu z lodowym kompresem na obolałym kolanie, oglądam stare odcinki "Seksu w wielkim mieście", zerkam od czasu do czasu na fejsbuka i słucham muzyki...

Muszę się ogarnąc i napisać zaległy artykuł... Jeszcze tylko jedna piosenka... :)



Dodane w medycyna

Komentarze: 2

misiek 26.06.2010 r., 19:38
Nad morzem także skręciłem nogę (nie będę podawał okoliczności tego zdarzenia). Już jest OK, ale przez dwa dni robiłem dobrą minę do złej gry :).
mumina 25.06.2010 r., 19:51
Ujć... taka noga do bani, to nic fajnego :( Współczuję... a muza extra!


Aby dodać komentarz musisz posiaddać bloga, lub zalogować się