lekarzu lecz się sam
2009-11-22 18:09:06
Choróbsko obrzydliwe dopadło mnie i trzyma. Sądząc z objawów nie jest to grypa ani zwykła ani "świńska", choć ta druga panoszy się już w moim szpitalu, ale czuję się paskudnie.
W dzieciństwie chorowanie kojarzyło mi się z przywilejami :) Oprócz możliwości nie pójścia do szkoły wiązało się bowiem ze zwiększoną ilością poświęcanego mi czasu ze strony Rodziców i Babci i podsuwanych smakołyków. I nieodłączne bańki, w których działanie święcie wierzyła Babcia :) A teraz? sama się zdiagnozowałam, zaordynowałam leki i...powoli przechodzi. Byleby się wykurować na wtorkowy dyżur... Taki (lekarski) life...
Taki stan nie sprzyja ani fizycznym ani umysłowym wysiłkom. Zrezygnowałam więc z żalem z pójścia na fitness, z nieco mniejszym z pracy naukowej i spędziłam niedzielę na spaniu, oglądaniu, czytaniu i oczywiście słuchaniu... Czego tym razem? Koleżanka zamieściła na moim ulubionym portalu społecznościowym piosenkę z nieznanej mi wcześniej płyty "Polish Funk 2". Z ciekawości włączyłam. Wysłuchałam raz, drugi. Odpadłam. Nie mam pytań :)
