Posty z kategorii: "na luzie"


Ognisko - Vol.2

2010-05-16 20:20:06

Kto był, ten wie. Kto się wykręcił, niech żałuje. Nawet pogoda była dla nas łaskawa i zrobiła przerwę w zatapianiu naszej dżungli. Wieczorny chłód udało się rozpędzić ciepłem ogniska, a i od środka można było skutecznie się rozgrzać Wink Sezon ogniskowy uważam za otwarty.

TU możecie powspominać, jak to było w ubiegłym roku.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim Gościom za przybycie Kiss

A na zakończenie budząca niepokój (przynajmniej we mnie) Grace Jones i jej "I’ve seen that face before".

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , muzyka ♫ | Komentarze 2 , zobacz komentarze

pitu pitu

2010-04-27 20:20:01

To tak a propos dorocznego obowiązku - rozliczeni? Ja mam 3 zł nadpłaty. Trza to oblać Wink 

Dziś pan listonosz doręczył mi dwie książki - o takie:

być kobietą.jpg 

Oksana.jpg 

Do kupna tej drugiej zainspirował mnie nasz Profesor.
Zanosi się na to, że niebawem, natchniona do życia, dostrzegę przed sobą nowe możliwości i być może wreszcie nabiorę odwagi, żeby coś w tym życiu zmienić.

Opony wymieniłam wreszcie. I przespałam całe popołudnie. I uprałam fartuchy. Jak na "po dyżurze", to całkiem upojny dzień Wink  Dla relaksu mam dla Was muzykę ze Skandynawii (chociaż wg mnie ma w sobie coś z country):



A tak w ogóle to szukam sponsora. Nie nie, nie na torebkę Louis Vuitton i nie na szpilki Manolo Blahnika. Marzy my się brand niu teleobiektyw do mojej lustrzanki. Ech, drogie to hobby...

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 8 , zobacz komentarze

babskie sprawy

2010-04-21 19:31:36

Jako że oprócz bycia lekarzem, kurą domową, kierowcą i leniem patentowanym, jestem jeszcze kobietą (fajnie to zabrzmiało, zupełnie jakbym planowała zmianę płci Wink), nabyłam dziś drogą kupna brytyjskiego Vogue’a. I jako że pasjonuję się fotografią, zwłaszcza portretową (mimo braku talentu i chętnych obiektów), zachwyciły mnie trzy ujęcia bardzo znanych kobiet. Ciekawe, czy je rozpoznacie.

1).

IMG_4375_.jpg 

2).

IMG_4368_.jpg 

3).

IMG_4377_.jpg 

Prościzna.

Słabą mamy dziś wiosnę we wsi. Humor też pod psem. Nawet z wernisażu zrezygnowałam, i zdjęć z Peru nie obejrzę Cry 

IMG_4363_.jpg 

Sezon weselny teraz mamy, tak? Wszyscy się kochają, przysięgają sobie różne dziwne rzeczy i są dla siebie podejrzanie mili. Nie wszyscy? Jeśli ktoś z Was planuje rozwód, nie martwcie się, na tej imprezie też jest tort!

IMG_4206.JPG IMG_4207.JPG 

IMG_4208.JPG 

IMG_4209.JPG 

No to smacznego.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 9 , zobacz komentarze

studium kota

2010-04-20 19:50:22

 Wiecie, jak trudno było tego wieprza sfotografować?

kot pierwszy.jpg 

kot drugi.jpg 

kot trzeci.jpg 

kot czwarty.jpg 

kot piąty.jpg 

kot szósty.jpg 

kot siódmy.jpg 

Może dostrzeże go jakaś kocia agencja Wink

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 6 , zobacz komentarze

antypatos

2010-04-18 16:03:29

Zmęczona wszechobecną żałobą (i w ramach propagowania zachowań prozdrowotnych), wybrałam się dziś z moim Księciem w plener. Początkowo pojechaliśmy ło tam:

IMG_4226_.jpg 

Było tam pełno fallicznych kształtów i innych suchotników:

IMG_4239_.jpg IMG_4241_.jpg 

Dzika zwierzyna też była, ale nie wszyscy chcieli pozować do zdjęć:

IMG_4246_.jpg 

Gdy już spenetrowaliśmy wszystkie krzaczory, trza było się przemieścić. Czekaliśmy na pociąg, ale kazali stać na baczność, więc szybko przestaliśmy czekać.

IMG_4249_.jpg IMG_4252_.jpg 

Wisła też jest ładna.

IMG_4254_.jpg 

A bladzioch nad Wisłą w ostrym słońcu wygląda tak:

IMG_4261_.jpg 

IMG_4266_.jpg 

IMG_4268_.jpg 

IMG_4270_.jpg 

Taki se nadwiślany kamyczek:

IMG_4287_.jpg 

Potem pojechaliśmy do skansenu w Wildze. Były tam kamulce dziękczynne z orzełkami niekonsekwentnymi w kwestii korony:

IMG_4300_.jpg 

I drogi, po których chodzi się tylko w betonowych butach:

IMG_4302_.jpg 

I plan mostu był:

IMG_4306_.jpg 

I to, co z tego mostu zostało:

IMG_4304_.jpg 

Gdy zobaczyliśmy armaty, poczuliśmy się trochę nieswojo i wróciliśmy do pałacu.

IMG_4310_.jpg 

Dobrze?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 8 , zobacz komentarze

po Kaziku

2010-03-20 21:09:01

Tyle było czekania, a to już po. Zaliczyłam Kazika z prędkością światła i jeszcze dochodzę do siebie, ale podzielę się z Wami moimi kadrami.

Przyjechaliśmy wczoraj późnym popołudniem, więc z lokalnych atrakcji na uwagę zasługiwał jedynie zachód słońca, cyknięty przeze mnie zza autobusowego okna.

zachód słońca.jpg

Hotel bardzo przyjemny, urządzony ze smakiem i przede wszystkim z pomysłem. W samym środeczku zadaszone patio, a w nim kilka łodzi. Z dołu za dnia prezentuje się tak:

patio.jpg

A tak z góry, wieczorową porą:

widok z tarasu.jpg

Pokój czyściutki, pachnący - jednym słowem mucha nie siada.

pokój.jpg

Miał jednak jedną wadę - jego okna wychodziły na zadaszone patio, więc chcąc zaczerpnąć świeżego powietrza, musiałyśmy pomykać przed hotel.

Łazienka (a dla mnie to najważniejsze miejsce w każdym hotelu) była niczego sobie. Przestronnej wannie się nie upiekło Laughing

łazienka.jpg

Grafik był tak napięty, że na rzucenie okiem na Kazika została nam zaledwie godzina, więc z Szarą Miecią byłyśmy zmuszone zrezygnować z wizyty w SPA. Ale może to i dobrze, raczej nie wyglądało zachęcająco Wink

SPA.jpg

A oto Kazimierz w moich oczach:

stragan.jpg

palma.jpg

palemki.jpg

Macie dość palemek? Przejdźmy do mojego ulubionego działu "Znaki drogowe":

znaki 1.jpg

znaki 2.jpg

Dobrze, że ptaszysko przysiadło. W końcu było na podporządkowanej Wink

A to pani z Kambodży, od której kupiłyśmy kilka błyskotek.

Kambodża.jpg

Tanio tam drób chodzi.

koguty.jpg

No to tera ja i Kazik:

paparazzi.jpg

paparazzi 2.jpg

paparazzi 3.jpg

przemykająca postać.jpg

Lokalna moda - panie postawiły na kolor.

moda.jpg

A to już mina warszawska. Lało nieziemsko.

z powrotem.jpg

Kazimierz urokliwym miasteczkiem jest. Muszę tam wpaść, gdy pojawi się trochę zielonego.

Dobranoc :)

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 4 , zobacz komentarze

Kazik

2010-03-02 20:46:40

Słomiana wdowa ze mnie. Pan wyjechał służbowo, więc robię wielkie nic, sączę resztkę sylwestrowego szampana i oglądam seriale, do oglądania których wstyd się przyznać.

Kazimierz mnie wzywa. 19. i 20.03 będę penetrować jego zakamarki. Byliście kiedyś w Kazimierzu Dolnym? Ja też nie. I hotel fajny mi się trafił :) A wszystko po to, by oświecić się nieco w kwestii pomp insulinowych.

Chyba się wstawiłam...

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 7 , zobacz komentarze

maleństwo

2010-02-06 18:48:27

Już jest :) Moja malutka, osobista, najpiękniejsza ze wszystkich kijanka Laughing Poznajcie się:

 

20100206.jpg

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 10 , zobacz komentarze

jestem

2010-02-03 20:52:50

W zasadzie już od 3 dni, ale dojść do siebie nie mogę.

Spędziłam 24 godziny w samolocie, przeskoczyłam kilka stref czasowych i zaliczyłam różnicę 50 st.C, więc proszę o wyrozumiałość. Co się zmieniło? Cholernie marznę, kładę się spać o 18:00 i wszystkie dania przyprawiam ostrą papryką.  A, nie słyszę na prawe ucho. Ale przynajmniej nie sram na dziesiąty zagon, nie mam napadów duszności krtaniowej i ani jednego dnia urlopu nie spędziłam w wyrze.

Przygotowuję się do relacji, lecz póki co cenzuruję miliony gigabajtów zdjęć.

Całuję :*

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 5 , zobacz komentarze

ulicznica

2009-12-12 22:16:53

Dziś o czymś innym.

Kupiłam ostatnio książkę Scotta Schumana "The sartorialist". Wygląda o tak:

the_sartorialist_book.jpg

W środku zawiera setki zdjęć ludzi, których autor spotkał na ulicach różnych miast (dominuje Mediolan, Nowy Jork i Paryż), i którzy z jakiegoś powodu byli dla niego fascynujący. Pozornie wydawać by się mogło, że to podręcznik o modzie, ale przy głębszym poznaniu odkrywa przed czytelnikiem inne walory. Ech, chciałabym umieć fotografować ludzi tak jak Schuman...

Dotarłam dziś do bloga, który powstał na długo przed książką (kolejna rzecz zrobiona przeze mnie od końca, czasopisma też czytam od ostatniej strony). Zobaczcie sami.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 7 , zobacz komentarze

lazy hours

2009-12-05 20:04:34

To nie tylko tytuł jednej z serii chilloutowych składanek. To także moja dzisiejsza rzeczywistość, na którą czekałam bardzo długo. Bez grama wyrzutów sumienia spałam 10 godzin, biegałam w dresie po ogrodzie i leżałam brzuchem do góry, oglądając po raz kolejny "Love actually". Próbuję się wprowadzić w świąteczny klimat, może wreszcie w mojej obolałej głowie zrodzą się jakieś ciekawe prezentowe pomysły.

Samochód chcę kupić, a że to mój pierwszy raz, to nie wiem jak ugryźć temat. Samochodzik ma być ładny, tani i ekonomiczny. Chyba nie mam zbyt dużych wymagań? Cool

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 2 , zobacz komentarze

pomidoro

2009-11-26 19:00:01

Się państwo wybrało do knajpy. Zaległa kolacja urodzinowa znaczy. Padło na konstancińskie Pomidoro.

Wystrój nieco piwniczny, choć siedzieliśmy na pięterku. Pustki, jakby ktoś wąglika podrzucił, ale dzięki temu spokojnie i bez jazgotu, którego w pracy mamy aż za dużo. Muzyka pyszna, a żarcie? Niebo w gębie.

Pani się szarpnęła na grilowanego łososia. Mięciutki, soczysty, idealnie przyprawiony. Ale ale... na talerzu był jedynie w towarzystwie 2 gotowanych brukselek. Gdzie ziemniory, się pytam? A pani głodna, bo przez cały dzień o suchym pysku, jedynie kawałek tortu w przelocie szarpnęła o 9:00.

Pan zachowawczo, spaghetti alla carbonara. Też dobre. I więcej.

Potem słodkości. Crem brule’ powalił mnie na kolana. Się muszę przepisu nadobyć i będę produkować w ilościach hurtowych. Pannacotta już nie taka oszałamiająca, ot zwykły budyń z posypką.

Państwo lubią odkrywać nowe smaki. Jeśli możecie polecić coś w Warszawie i okolicach, to chętnie dopiszą do listy.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 2 , zobacz komentarze

projekt Malezja - pierwsza skaza

2009-11-15 17:10:34

No tak, wiedziałam, że nie będzie tak różowo jak myślałam. Malezja to kraj tropikalny, wiadomo, więc nie wiem, co mi do łba strzeliło, żeby tam się pchać. Tematem przewodnim wczorajszego spotkania (wpadło do nas kilka osób, w tym Szara Miecia z Borysem), były robale. Pełzających robali brzydzę się, od kiedy jestem na tym świecie, więc o czym ja myślałam, jarając się tym wyjazdem?! Chyba trzeźwe spojrzenie przysłoniły mi plaże z białym piaskiem i małpki wesoło podskakujące wśród turystów. A dżungla przecież nie jest taka fajna. Borys, powtarzam po raz enty - do dżungli nie jadę!

Czytam ostatnio fajną książkę, którą napisała kobitka po powrocie z 6-miesięcznej wyprawy po Azji.

Jade-sobie.-Azja.-Przewodnik-dla-podrozu

Pierwsze wątpliwości pojawiły się przy fragmencie o długonogich pająkach, których boją się nawet słonie, bo owe pajęczaki potrafią im wejść do trąby (tu się nawet śmiałam, bo pająki mi niestraszne), ale wymięłam przy stonodze, która wstrzykuje jad wszystkimi odnóżami oraz przy wężach udających korzenie. Ma ktoś pożyczyć kombinezon kosmonauty? Bez niego paniusia nie jedzie.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , malezja | Komentarze 13 , zobacz komentarze

być kobietą, być kobietą...

2009-11-07 16:02:59

Tak, dałam dziś upust swojej babskiej naturze (pomijam poranne mycie samochodu i tankowanie). Zakupowałam trochę, niestety nie pod kątem wyjazdu, ale naszej polskiej zimy. Płaszczyk nabyłam - cudny, klasyczny, czarny, jednorzędowy, ze stawianym kołnierzem. Sęk w tym, że jesienny. Ale jak ma się taką fajną i zdolną Mamę jak moja, to nie jest to problemem - doszywa mi właśnie podpinkę Laughing

I pierścień kupiłam. Ech, sroka ze mnie i tyle. Babka ze sklepu z pierścionkami nazwała ten kamień różą pustyni, ale o ile ja się na różach pustyni znam, to to jest coś innego. Mniejsza o to. Nie nabyłam kolczyków, poskramiając swoją rozrzutność, i teraz strasznie cierpię.

IMG_2030.JPG

A może to była róża wiatrów?

I małą czarną kupiłam. A w zasadzie Mikołaj mi kupił. Prosta, klasyczna, grzeczna. Ale była potrzebna i już.

Zakupy uwieńczyłam wizytą w ulubionym zakładzie fryzjerskim - aromaterapia, masaż głowy, sauna na włosy i strzyżenie. Ech, bosko było. A jakie mam teraz lśniące pióra.

To jeszcze nie koniec - przede mną domowe zabiegi upiększające, za pomocą których będę próbowała się upodobnić do człowieka. Ech, bycie kobietą to naprawdę ciężka praca Kiss

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 25 , zobacz komentarze

Projekt Malezja - START!

2009-11-05 13:06:12

Dziś oficjalnie bez cienia wątpliwości Profesor wyraził zgodę na jednoczesny urlop swoich trzech oddziałowych "filarów" - Szarej Mieci, Przenitka i mój. Od dziś możemy pełną parą rozpocząć przygotowania, bo do wyjazdu zostało nieco ponad 2 miesiące, ale i do zrobienia jest sporo.

Szczepienia.

Macie pojęcie jakie? Ja jeszcze nie mam. Gdzieś miałam wykaz obowiązkowych szczepień dla podróżujących w różne rejony świata, ale jak zwykle, gdy jest potrzebny, to go nie ma.

Przewodnik.

Uparłam się na Lonely Planet. No i jest, owszem, ale z 2007 roku. Najnowszy będzie dostępny od stycznia 2010, czyli jak już w tej całej Malezji będziemy. No trudno, jakoś damy radę.

Plecak.

Bo chyba plecak, co? Jakoś nie wyobrażam sobie pomykania z walizką na kółeczkach przez dżunglę ;) No właśnie. Czy jest tu jakiś znawca plecaków? Bo ja to taka paniusia walizkowa jestem i na innych formach bagażowych się nie znam. Czy jest coś, na co należy zwracać uwagę przy wyborze plecaka, czy też nie różnią się one od siebie za bardzo?

Na początek tyle. Będę wdzięczna za jakieś pomocne uwagi.

 

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , malezja | Komentarze 22 , zobacz komentarze

1. listopada

2009-11-01 18:21:12

Nie lubię tego dnia. W ogóle nie lubię listopada. Jesieni nie lubię. I zimy też. O! Yell

Początek dnia nie był zbyt wesoły...

IMG_1806_.jpg

...ale w ramach bojkotu tradycji umartwiania się, odgrzebałam dziś swoją lustrzankę i ruszyłam z J. na spacer. Mamy w nogach kilka ładnych kilometrów, a owe nogi w tyłkach, ale było bosko. Oto kilka widoków z okolic Rajskiego Ogrodu.

mgła.jpg

Czasem nawet słońce nam towarzyszyło.

kałuża.jpg

hydrant.JPG

badyl.jpg

Co u Was?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 4 , zobacz komentarze

podyżurowa głupawka

2009-10-30 14:40:53

Wczoraj stało się coś dziwnego - miałam SPOKOJNY dyżur Surprised Rany, chyba wszyscy powpadali do grobów i nie mogli dotrzeć na IP.

No ale mniejsza o to. Mam dziś dla Was parę kiepskiej jakości fotek, bo robionych telefonem, ale widać co trzeba.

Tak wygląda oświetlenie na naszych korytarzach.

20091029.jpg

Piękne kurzowe kłaki, no i to solidne umocowanie. A jaki piękny klosz!

A tu kurs EKG w pigułce - znalezione na POP-ie Laughing

30102009171.jpg

A oto na czym polega praca stażysty (na dole lekarz po dyżurze).

Photo-0642.jpg

Ech, masuj mi, masuj... Tongue out

Buziaki dla mojego szerokiego grona współdyżurantów Kiss

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 23 , zobacz komentarze

sposób na Bukę

2009-10-27 16:03:08

Gdy wracałam po pracy do domu zasypanym liśćmi samochodem, zaczął padać deszcz. Zaczęłam się zastanawiać, jak Wy radzicie sobie z jesienną chandrą. Zbierzmy w jednym miejscu wszystkie propozycje, bo do wiosny jeszcze daleko, a jesień i zimę warto przetrwać z uśmiechem, a nie jakoś.

Na początek kilka moich propozycji:

  1. Dobra komedia na DVD - napalić w piecu, owinąć się kocem (ew. wtulić w fajnego Ktosia) i z kubkiem ciepłego kakao obejrzeć coś lekkiego (moje typy to: "Love actually", "Hitch", "Lepiej późno niż później" - nie jestem oryginalna, co?)
  2. Domowe SPA - ciepła kąpiel w pianie po same zęby z olejkami eteryczno-erotycznymi, maseczka z jakiegoś paskudztwa i myślenie o niczym świetnie poprawiają nastrój.
  3. Spotkanie ze znajomymi - najlepiej wybrać tych z poczuciem humoru Laughing

No dobra, teraz Wy, bo ja się wypaliłam Smile

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 6 , zobacz komentarze

maskotka

2009-10-24 22:19:56

Dziś bez zbędnego ględzenia. Popatrzcie sobie, ja się ubawiłam po pachy.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 4 , zobacz komentarze

byle do piątku

2009-10-18 21:41:45

Od tygodnia jestem w ciągu - dzień w dzień w pracy.

Dla tych, którzy nie lubią poniedziałku, coś na rozruch.

I jeszcze coś dla oka.

malezja.jpg

Będę tam już niedługo...

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 7 , zobacz komentarze

gorączka sobotniej nocy

2009-10-17 20:12:59

Brzmi fajnie, ale dziś wysiaduję dupogodziny na dyżurze. A chętnie poszłabym sobie w miacho pokiwać się na parkiecie, albo wywinąć orła w barze po kieliszku kosmo, jak to było ostatnio. Nosz kuźwa, zupełnie jak mała dziewczynka. Wstałam ze stołka barowego, ruszyłam w stronę ustronnego miejsca i... zrobiłam coś na kształt szpagatu, rozbijając sobie przy tej okazji kolano. Siedząc na czterech literach rozpaczliwie szukałam kontaktu wzrokowego z Szarą Miecią, która chyba jako jedyna tego nie widziała. No a teraz mam śliwę na kolanie i obolałego dupkensa.

Idę się upić wodą utlenioną.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 4 , zobacz komentarze

syndrom dnia drugiego

2009-10-10 16:00:53

To takie zjawisko, gdy drugiego dnia po dyżurze forma psychofizyczna dyżuranta sięga dna. I ja to mam. Słaniam się, potykam o własne nogi, mam refleks szachisty i nie mam siły się kłócić z moim J. Teraz siedzę bezmyślnie w fotelu, oglądam powtórkę "Shreka Trzeciego" i zaliczam wieeeeelki zawrót głowy po kieliszku martini. Ale ambitnie wybieram się do kina na "Weronika postanawia umrzeć". Dobre to?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 8 , zobacz komentarze

świadek

2009-10-05 20:03:34

Będę świadkiem, to znaczy jego żeńską formą (nie lubię słowa "świadkowa") na ślubie Szarej Mieci. Nie chcę panikować, ale... TO JEST MÓJ PIERWSZY RAZ I NIE WIEM, CO OPRÓCZ WIECZORU PANIEŃSKIEGO MAM ZORGANIZOWAĆ I W OGÓLE CO NALEŻY DO MOICH OBOWIĄZKÓW I CZY PODOŁAM, A JAK NIE PODOŁAM, TO PEWNIE CAŁE WESELE SIĘ PRZEZE MNIE POSYPIE, A JAK SIĘ POSYPIE, TO SZARA MIECIA MI TEGO NIE WYBACZY, A TAK NA MARGINESIE, TO W CO MAM SIĘ UBRAĆ?

Uff, wreszcie to z siebie wyrzuciłam.

Pomożecie?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 17 , zobacz komentarze

szmira

2009-10-05 19:53:04

Tak większość komentujących ocenia polską komedię "Miłość na wybiegu". A mnie się podobała, o! Może dlatego, że praca nadwyręża moje zwoje i przy takich odmóżdżaczach najlepiej odpoczywam. Może dlatego, że przy jesiennej chandrze dobrze jest obejrzeć historię z happy endem. A może dlatego, że zabrał mnie na ten film mój ukochany Mężczyzna. Jeśli szmira wywołuje uśmiech na twarzy (i to wielokrotnie), to chyba nie jest taka zła, co?

A dziś do pracy jechałam słuchając tego:

Łatwiej mi było zdzierżyć korki.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , muzyka ♫ | Komentarze 7 , zobacz komentarze

sarenka

2009-09-28 19:14:02

Spotkałam dziś na spacerze moją sąsiadkę. Chyba mnie nie lubią we wsi, bo wiała, aż się kurzyło.

sarenka.jpg

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 3 , zobacz komentarze

muzycznie

2009-09-27 20:13:18

Tak właśnie dziś będzie.

Zaczęło się od upojnej wyprawy do supermarkietu, gdy to mój J. (słuchający do tej pory określonego typu muzyki), zachwycił się tym, co zaproponowałam. Był to kawałek The Gossip "Heavy Cross". Może dlatego, że pochodzi z płyty "Music for men" Smile

Zachwycił się tak bardzo, że musiałam to puszczać over and over again. Trza kuć żelazo, póki gorące. Może jeszcze jest dla Niego nadzieja Wink

Potem były już tylko moje zachwyty. Dzięki Muminie (dzięki Mumino!) na nowo odkryłam grupę Marillion. Przy tym utworze zawsze mam ciarki, nie pytajcie dlaczego.

A to przywiozam dla Was z Turcji. Zakochałam się od pierwszego słyszenia, że tak powiem.

Enjoy.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , muzyka ♫ | Komentarze 2 , zobacz komentarze

samotność kontrolowana

2009-09-19 23:29:47

Samotność wywiera czasem pozytywne skutki. Przynajmniej na mnie.

Przyjechałam wczoraj do Rodziców, którzy wciąż są w Egipcie. Pusty dom, cisza i spokój, którego po czwartkowym dyżurze potrzebuję jak powietrza. Korzystając z tej swobody, pospałam sobie bezkarnie do 10:00, nie posłałam łóżka, przełaziłam pół dnia w piżamie i nie zmyłam naczyń po śniadaniu. Po południu wyskoczyłam do fryzjera i na małe zakupy, później moczyłam się w wannie czytając kolorowe pisemka, a potem po raz setny obejrzałam "Lepiej późno niż później", wprawiając się w rewelacyjny nastrój. I nie przeszkadza mi fakt, że przez cały dzień nie miałam do kogo gęby otworzyć (poza moją ulubioną fryzjerką, którą gorąco pozdrawiam). Odpoczywam.

Rodzice wracają bladym świtem. Dobrze, że już będą w zasięgu (sieci PlusGSM przynajmniej) Wink

Śpijcie dobrze. Ja jeszcze sobie trochę posiedzę.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 6 , zobacz komentarze

sobotnie tete a tete

2009-09-12 22:28:55

Zakochałam się. Tak, wiem, kochliwa ze mnie baba, ale co ja mogę na to poradzić? Non stop mam do kogo wzdychać i za kim tęsknić. TU możecie obejrzeć mój obiekt pożądania. Niedługo będziemy razem Tongue out

Dzisiejszy dzień należał do tych przyjemniejszych. Obudziłam się bez bodźców zewnętrznych w postaci słodko, lecz o poranku dość irytująco, śpiewającej Nelly Furtado. Po porannym "rozruchu" Wink siedzieliśmy z J. w kuchni na naszych wypasionych stołkach barowych przy wypasionym blacie i montowaliśmy śniadanie. Po ognisku, oprócz kiełby, uchowała się też kaszanka, którą pochłanialiśmy ze smakiem dziś rano. Potem zaległam w wannie na dobrą godzinę. Jest to dla mnie jedna z większych przyjemności, zaraz po lodach waniliowych i innych takich. A propos - wybieram się na któryś weekend do SPA (konkretnie: Willa Raj w Nałęczowie), a że nie chcę jechać tam sama, to szukam towarzystwa. Szara Miecia wstępnie się zadeklarowała, Mumina też, ale ja potrzebuję konkretów. To z kim i kiedy?

Gdy już się odmoczyłam i wyszorowałam, pojechaliśmy na lotnicho, ponieważ moi Rodzice ruszyli dziś do Egiptu. Mam nadzieję, że solidnie wypoczną, zwiedzą jakieś fajne piramidki i wrócą szczęśliwie. Kurczę, martwię się jak Ich matka, a nie córka.

Dobra, kończę te dyrdymały.

Dla tych, którym nie chce się zjeżdżać na dół strony - od wczoraj wisi nowy wpis z Turcji.

Dobranoc Kochani Kiss

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 12 , zobacz komentarze

Turcja – 01.09.2009 /pożegnanie/

2009-09-09 16:51:01

Smutek.

Wstałyśmy wcześnie, żeby nie przespać ostatniego dnia w raju. Po śniadaniu na poprawę humoru zaserwowałyśmy sobie masaż - bez efektu rozwesalającego. Kąpiel słoneczna również. Na obiad poszłyśmy do naszej ulubionej knajpy - kebab pyszny jak zwykle, nastroje minorowe. Ostatni spacer po plaży. Pakowanie. Ostatnia kolacja w hotelu. Ostatni prysznic. Wyjazd o północy. Strasznie smutno.

Nie będzie dziś reportażu. Tylko Turcja i jej różne oblicza - wszystkie wspaniałe.

IMG_1049.jpg

IMG_1140.jpg

IMG_1195.jpg

IMG_1196.jpg

IMG_1211.jpg

IMG_1219.jpg

IMG_1273.jpg

IMG_1548.jpg

IMG_1551.jpg

PICT00901.jpg

PICT00153.jpg

PICT00353.jpg

PICT00613.jpg

IMG_1346.jpg

IMG_1371.jpg

IMG_1378.jpg

IMG_1478.jpg

PICT00472.jpg

PICT00722.jpg

PICT01032.jpg

PICT01122.jpg

PICT01292.jpg

PICT01572.jpg

PICT02152.jpg

PICT02192.jpg

PICT02322.jpg

PICT02672.jpg

I ja tam byłam, zdjęć mnóstwo zrobiłam, którymi się z Wami podzieliłam Laughing

PICT00352.jpg

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , turcja | Komentarze 2 , zobacz komentarze

Turcja – 31.08.2009

2009-09-09 16:50:28

Plaża.

Piasek nie tak aksamitny jak w Tunezji, ale kamyczki świetnie zdzierały zrogowaciały naskór piętowy, więc też było git.

Na plaży spędziłyśmy w sumie niewiele czasu, a to z racji na owsiki, które nie pozwalały nam usiedzieć na miejscu, a to słońce, które przemawiało do zdrowego rozsądku. W ciągu tych kilku godzin spędzonych na nadmorskim piachu, poczyniłyśmy kilka ciekawych obserwacji.

Dziewczyna w kasku (prawie jak dama z łasiczką).

PICT00031.jpg

Wieloryb w wodzie.

Turcja z Martą VIII-IX 2009r 0424.jpg

Wieloryb na brzegu Laughing

PICT00291.jpg

A na to miałyśmy chrapkę od samego początku, ale zabrakło nam czasu (czyt. strach nas obleciał).

PICT00131.jpg

A to nasze sekjurity (ten środkowy leciał na Szarą Miecię, niestety bez wzajemności).

PICT00331.jpg

Wysmażone, wykąpane i wygłodniałe przyatakowałyśmy naszą ulubioną knajpę kebabową. Tym razem żarcie było lepsze niż kiedykolwiek wcześniej. Może to za sprawą orgazmu, który mi tam zaserwowano Laughing Ech, te tureckie przysmaki.

A to Szara Miecia w owej knajpie.

IMG_1538.jpg

W prawym górnym rogu widać kawałek Bahriego - cudownego człowieka, który był szefem całego tego przybytku.

IMG_1537.jpg

Za każdym razem dostawałyśmy od niego coś ekstra - a to kawę po turecku, a to półmisek ze świeżymi melonami, a to serwetkowe róże.

 Turcja z Martą VIII-IX 2009r 0154.jpg

IMG_1185.jpg

Syte i upojone ruszyłyśmy do Mariolki - naszej skarbnicy wiedzy o Alanii.

Tu Szara Miecia z pierworodnym Mariolki.

IMG_1162.jpg

Mariolka wskazała nam drogę do hurtowni, w której dość tanio można było się zaopatrzyć w pamiątki wszelkiej maści. Nietrudno sobie wyobrazić, ile czasu tam spędziłyśmy (zwłaszcza że sprzedawca nie mówił po angielsku, a my ni w ząb po turecku). Rany boskie, myślałam, że tego ładunku nie doniesiemy do hotelu - faja wodna, marmurowe szachy i zastawa stołowa hand made trochę ważą.

Gdyby nie te ciężkie siaty, pewnie zdecydowałybyśmy się na zakup koszulek Lacoste - taka okazja!

Turcja z Martą VIII-IX 2009r 0344.jpg

Po powrocie do hotelu i ponownym doprowadzeniu się do stanu używalności, ruszyłyśmy w miacho z lokalesami. I gdyby nie to, że o 2:00 w nocy zaczął mnie napastować na ulicy jakiś zbok (spokojna głowa, zwiałam), to wspomnienia byłyby jeszcze lepsze Laughing

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , turcja | Komentarze 2 , zobacz komentarze

Turcja – 30.08.2009 /Kapadocja/

2009-09-09 16:50:07

Nie wiem, jak po poprzednim dniu udało nam się wstać, ale o 6:00 rano już wyjeżdżaliśmy z hotelu. Niewiele pamiętam, co się tego dnia działo (i myślę, że pozostali wycieczkowicze również średnio kumali gdzie są), więc ten wpis zdominują zdjęcia okraszone niewielką ilością komentarzy.

Bladym świtem oglądaliśmy jakiegoś skalnego wielbłąda.

PICT01912.jpg

...i lukaliśmy na szeroko pojętą panoramę Kapadocji, którą niektórzy mogli podziwiać z lotu ptaka (ta przyjemność kosztowała niestety 120 erło, dlatego tym razem nie skorzystałam).

PICT01862.jpg

PICT01892.jpg

Łaziliśmy w nieskończoność po tamtejszych chałupach...

IMG_1509.jpg

IMG_1516.jpg

IMG_1511.jpg

...i nogi czasem odmawiały posłuszeństwa.

IMG_1494.jpg

Jedynie słońce nie dawało za wygraną...

IMG_1517.jpg

...ale to dzięki niemu widoki były tak zachwycające.

PICT02472.jpg

PICT02512.jpg

A to widok z okna w naszym hotelu Cool

IMG_1519.jpg

W dawnych czasach ludziki zamieszkujące teren Turcji podróżowały wielbłądami. Wielbłąd to niby taki zwierzęcy sukulent, ale co jakiś czas musi się napić i zrobić kupę, więc co 40 km Turki stawiały takie duże coś dla karawan:

IMG_1532.jpg

Wielbłądzi przystanek był niestety zamknięty, więc nie pokażę Wam, co było w środku.

Kolejnym punktem programu był pokaz mody. Turcy próbowali nam wcisnąć swoje skórzane wyroby, które były rzeczywiście piękne i w atrakcyjnych cenach, ale przeciętny turysta nastawia się raczej na innego typu wydatki, niż skórzany płaszczyk.

Pozostałą część dnia wypełniła głównie podróż. I dobrze, bo na żadną inną aktywność nie mieliśmy siły ani ochoty.

W hotelu byłyśmy w porze kolacji. Jadłyśmy ją chyba ze 2 godziny, niespiesznie przeżuwając tureckie przysmaki. Potem, nie wiem skąd, wstąpiły w nas nowe siły i pogrzałyśmy do Mariolki z relacją na gorąco Smile

Podsumowując: Kapadocja to niesamowite, bajkowe miejsce. Przez te 2 dni zwiedziłyśmy zaledwie jego skrawek, ale wróciłyśmy oczarowane (mimo ogromnego zmęczenia). Tych kilka zdjęć, które zamieściłam, to tylko promil ogromnej kolekcji przywiezionej z wyprawy, którą będę pamiętać do końca życia.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , turcja | Komentarze 4 , zobacz komentarze

Turcja – 29.08.2009 /Kapadocja/

2009-09-09 16:49:43

Wstałyśmy o 3:00 nad ranem, po 2 godzinach snu (patrz poprzedni wpis). Miły pan z recepcji odpalił nam po lanczpakiecie (że tak po naszemu napiszę). Ledwo żywe, ale w pełni wyposażone wtoczyłyśmy się do autokaru, który na szczęście przyjechał pod nasz hotel. Nie wiem, co się działo przez następne 3 godziny, bo odpłynęłam. O 7:15 obudził mnie głos naszego przewodnika (Turek doskonale mówiący po Polsku, śmieszny jak cholera), zwiastujący pierwszy postój.

Oto tasz przewodnik Oktayl (czy jak to tam się pisze) - człowiek znający odpowiedzi na wszystkie pytania:

 IMG_1418.jpg

Na owym postoju wszyscy mieliśmy niepowtarzalną szansę dobrania się do naszych lanczpakietów. To, co zobaczyłam w środku, zasługiwało na uwiecznienie, lecz niestety nie miałam przy sobie aparatu. W zgrabnym pudełeczku znajdowała się następująca zawartość:

- jeden plasterek mortadeli o średnicy ok. 4 cm

- jeden plasterek żółtego sera

- jeden zielony ogórek (ze skórką), do którego dołączony był plastikowy nożyk

- pomidor, nie wiadomo czy umyty, a jeśli umyty, to nie wiadomo w czym

- jajko (chyba ugotowane)

- pajda chleba o grubości zbliżonej do średnicy plastra mortadeli

- miodzik miniaturka

Hmmm... Nie wiedziałam, jak się do tego zabrać, więc pożarłam pajdę z miodkiem, a resztę wyrzuciłam. Po minach współuczestników podróży widziałam, że inne hotele też zadbały o swoich mieszkańców Wink

Dalsza część podróży upłynęła pod hasłem próby wykrzesania czegokolwiek z ledwie zipiącej autokarowej klimatyzacji.

500 km później buszowaliśmy już w jednym z podziemnych miast. A wyglądało ono tak:

IMG_1300.jpg

Nie wiem, po jaką cholerę tamte ludziki chowały się pod ziemią, ale całkiem zadbane mieli obejścia. Największe wrażenie zrobiła na mnie przepastna studnia, do której schodzili wkładając stopy do dziur wydrążonych w studziennej ścianie. Od samego patrzenia w dół robiło się słabo, a co dopiero zejść po tych dziurskach, a potem wtargać na górę kubeł z wodą.

 IMG_1308.jpg

Fajnie było wyjść na powierzchnię.

A tam czekała już na nas Hasanka Tongue out

IMG_1313.jpg

Kapadocja to kraina powstała z tufu wulkanicznego, który tworzy niesamowite formy, zwane krajobrazem księżycowym. Dolina Gołębi to jedno z takich miejsc. Początkowo w tych dziwnych domkach mieszkali ludzie, ale w późniejszych latach wynieśli się, ustępując miejsca gołębiom pocztowym, które namiętnie uprawiali - stąd nazwa tej bajkowej krainy.

PICT00092.jpg

IMG_1322.jpg

IMG_1329.jpg

IMG_1331.jpg

W Dolinie Gołębi znajduje się rewelacyjna knajpa, w której pochłonęliśmy obiad. Moje odkrycie - arbuz z białym serem. Pycha!

Co było potem? Chyba Göreme, czyli dolina z wykutymi w skałach kościołami. Wszystko to podobnie wygląda, ale za każdym razem zachwyca na nowo.

IMG_1350.jpg

IMG_1352.jpg

IMG_1365.jpg

Gdy buszowałam między tymi śmiesznymi domkami, moje łydki były notorycznie atakowane przez takie coś:

IMG_1382.jpg

Słońce prażyło niemiłosiernie...

IMG_1364.jpg

...więc bez bursztynowego schłodzonego nigdzie się nie ruszałyśmy Cool

IMG_1397.jpg

Jeszcze jeden widoczek.

IMG_1399.jpg

A tu mały punkt odniesienia Wink

PICT00572.jpg

Tu trochę większy.

PICT00582.jpg

A tu już całkiem spory:

PICT00952.jpg

Szara Miecia, napalony Turek i ja na wielkim kamulcu.

PICT01002.jpg

I jeszcze taka mała kompozycja.

IMG_1414.jpg

Potem pojechaliśmy w miejsce, które nazwałam wioską Smerfów. Domki, zwane potocznie grzybkami, są z tufu wulkanicznego, a te śmieszne czapy z lawy.

IMG_1424.jpg

IMG_1426.jpg

Do dziś nie mogę pojąć, jak oni tam wysoko włazili.

W Wiosce Smerfów znajdował się również kościółek z freskiem.

IMG_1436.jpg

Właziło się tam na czterech po strasznie stromych schodkach. O ile w górę wszystkim szło gładko, z zejściem było mnóstwo problemów. Ludzie tworzyli przedziwne figury, których niestety nie zdołałam uwiecznić, bo sama stałam ta górze i odmawiałam zdrowaśki.

PICT01402.jpg

Po tylu atrakcjach zdawać by się mogło, że dzień już dawno powinien się skończyć, ale przed nami było jeszcze parę punktów do odhaczenia.

Najpierw hotel, szybki prysznic i kolacja, a następnie - wieczór turecki. Gdzie? W jaskini. Zimno było jak w psiarni, więc uśmiałyśmy się z Miecią jak norki, gdy nasze wycieczkowe gwiazdeczki postroiły się w jedwabne suknie, a finalnie i tak siedziały w tureckich kufajach Laughing

Zaczęło się od tańca derwiszy. Wbrew pozorom nie było to przedstawienie przygotowane pod turystów, ale prawdziwa modlitwa (bo taniec derwiszy tym właśnie jest), podczas której nie można było rozmawiać, cykać fotek, jeść ani pić. TU możecie sobie trochę o nich poczytać.

Derwisz ze straganu wygląda tak:

IMG_1433.jpg

A prawdziwego Wam nie pokażę, bo jeszcze nie umiem robić zajebistych fotek wirującym obiektom w ciemnej jaskini.

Turcy pokazali nam też, jak wygląda ich tradycyjne wesele, zapodali taniec brzucha wciągając w to gości i porzępolili trochę na ichnich fujarkach. Żeby to jakoś zdzierżyć, chciałam się znieczulić przy pomocy Raki (wódka anyżkowa), ale tego wieczoru miałam wyjątkowo mocną głowę.

Około północy nie wiedziałam już jak się nazywam i zaczęłam błagać o litość.

W hotelu padłam tak jak stałam.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , turcja | Komentarze 2 , zobacz komentarze

Turcja – 28.08.2009

2009-09-09 16:49:22

Widzicie zamek na szczycie skały?

PICT00173.jpg

Poszłyśmy tam z Szarą Miecią trzeciego dnia. Wcześniej oczywiście smażyłyśmy dupska na plaży, ale nie będę zamieszczać dokumentacji fotograficznej :)

A propos zamku:

Nie znam jego historii i szczerze mówiąc guzik mnie ona obchodzi, ale warto było wleźć na tą kupę kamieni, bo z wysokości 250 m n.p.m. Alanya wygląda zupełnie inaczej.

Wleźć to może za dużo powiedziane, bo do zamku wiedzie 5 km baaaardzo kręta droga, której nie chciałyśmy przemierzać w klapeczkach w tym upale, więc wwiozłyśmy nasze szanowne dupkensy na górę autobusem komunikacji publicznej. I nie zrobiłyśmy tego ze skąpstwa, jak podejrzewał narzucający się nam taksówkarz, ale z czystej ciekawości i chęci integracji z tubylcami Smile

O zamku nie ma co gadać, trzeba oglądać:

IMG_1217.jpg

Kto zgadnie, który to nasz hotel?Wink

Szara Miecia pięknie prezentowała się na tle kamulców i bezkresnego morza.

IMG_1198.jpg

A cykała fotkę tego cypelka.

PICT00501.jpg

I ja też tam byłam.

PICT00561.jpg

Z zamku zeszłyśmy już na nóżkach, przemierzając kilometry urokliwych uliczek, które nie wiedzieć czemu kojarzyły mi się z Toskanią (choć w Toskanii nigdy nie byłam).

IMG_1252.jpg

Oczywiście turystów jak psów, więc i kramików nie zabrakło.

IMG_1262.jpg

Dalej było już tylko piękniej:

IMG_1282.jpg

...i piękniej...

IMG_1286.jpg

...i piękniej...

IMG_1293.jpg

Po drodze poczyniłyśmy kilka interesujących znalezisk. Jednym z nich była urokliwa knajpka, zlokalizowana na dachu jednego z domów, a ów dach znajdował sie poniżej poziomu uliczki, którą majestatycznie kroczyłyśmy Wink

PICT01161.jpg

Na innym dachu z kolei widniał przykład tureckiej zaradności - zbiornik na grzaną słońcem wodę (coś na kształt bojlera).

IMG_1284.jpg

Był też Turek na kamieniu Laughing

IMG_1243.jpg

Z góry zeszłyśmy późną nocą i jak można się było spodziewać, włączył nam się trzeci jajnik i zabłądziłyśmy.

Poza tym tego dnia nic szczególnego się nie działo. Położyłyśmy się około 1:00, żeby po 2 godzinach wstać i wyruszyć w niezwykłą podróż do Kapadocji. Ale o tym już w następnym programie.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , turcja | Komentarze 5 , zobacz komentarze

Turcja – 27.08.2009

2009-09-09 16:48:53

Pierwszy turecki poranek przywitał nas pięknym słońcem. Budziłyśmy się chłonąc morską bryzę. Idąc do łazienki potknęłam się o tajemniczą kartkę wsuniętą pod drzwi. Liścik był od rezydentki naszego biura podróży, która zapraszała na spotkanie organizacyjne. Gdy owa rezydentka na owym spotkaniu zapytała: „Czy wszyscy państwo otrzymali informację o dzisiejszym spotkaniu?”, obie z Szarą Miecią parsknęłyśmy śmiechem. Nosz kuźwa, my nie otrzymałyśmy  Laughing
Po śniadaniu i spotkaniu informacyjnym, o którym nie miałyśmy pojęcia, postanowiłyśmy zrobić coś dla ciała. Udałyśmy się do łaźni tureckiej, żeby zedrzeć cały zrogowaciały naskór i resztki polskiego brudu.

Turcja z Martą VIII-IX 2009r 0414.jpg

Najpierw siedziałyśmy w wilgotnej saunie, której wpływ na moje zakrztuścowane drogi oddechowe okazał się zbawienny. Potem śniady przystojniak ubrany wyłącznie w ręcznik szorował nasze ciała szorstką rękawicą, a później otulił nas pianą, która pachniała jak płyn do prania ubranek dla niemowląt. Następnym punktem programu był masaż połączony z aromaterapią. Doznania porównywalne z orgazmem, będę się regularnie oddawać tego typu praktykom Embarassed Na koniec maseczka z zielonego paskudztwa i masaż twarzy wykonany rękami przystojniaka od rękawicy i ręcznika. Wyszłyśmy rozanielone po 3 godzinach, a idąc unosiłyśmy się nad ziemią.
Uśmiechnięte od ucha do ucha ległyśmy na plaży, zrzucając góry od bikini. Że co? Że nie wypada? Ale za to jak teraz wyglądamy Cool

Na naszej plaży zamiast ratowników bezpieczeństwa strzegli ochroniarze. Różnica polega na tym, że nie ograniczali się tylko do wody. Jeden z nich powalił nas swoją urodą i uśmiechem. Kobitki, same powiedzcie, czyż nie ciacho?

IMG_1540 [resized].jpg


Poza tym Turcy są niscy i niezbyt urodziwi, ale wszyscy bez wyjątku są podrywaczami. Wiadomo, południowcy Smile Nie było takiej sytuacji, żebyśmy przeszły ulicą niezauważone. Wszyscy (i nie przesadzam używając tego słowa) nas adorowali, mile łechtając nasze ego.


IMG_1152.jpg

IMG_1157.jpg

Turcja z Martą VIII-IX 2009r 0314.jpg

Turcja z Martą VIII-IX 2009r 0274.jpg


Gdy spacerowałyśmy wieczorem ulicami Alanii, naszą uwagę przykuła wielka polska flaga. Podeszłyśmy bliżej i zobaczyłyśmy to:

IMG_1158.jpg

Mariolka okazała się być cudowną, kochaną, przemiłą właścicielką biura podróży, w którym od razu poczułyśmy się jak w domu i do którego regularnie wpadałyśmy na herbatkę i po porcję cennych rad. Dzięki Niej dowiedziałyśmy się, gdzie najlepiej kupić fajkę wodną, która herbata jabłkowa jest prawdziwa i jak rezydenci dorabiają się na naiwnych emerytach. U Mariolki za naprawdę śmieszne pieniądze wykupiłyśmy 2-dniową wycieczkę po Kapadocji, a jechały z nami tym samym autokarem, spały w tym samym hotelu i wchodziły na te same obiekty osoby, które u swoich rezydentów zapłaciły trzykrotnie więcej. Zgroza!
Kurde, trochę przydługi ten wpis mi wychodzi, co? Ale jeszcze jedną historię chciałam Wam opowiedzieć.
W drodze powrotnej do hotelu natknęłyśmy się na cudowne miejsce – sklepik z akcesoriami do masażu, aromaterapii i innymi bzdetami.

IMG_1163.jpg


Myślałam, że stamtąd nie wyjdziemy. Wąchałyśmy, dotykałyśmy i dostawałyśmy oczopląsu. Starym tureckim zwyczajem postanowiłyśmy się potargować. Pan sprzedawca (uroczy notabene) nie mógł niestety dać nam upustu, ale tak strasznie chciał nam coś ofiarować, że odpalił nam po… pumeksie. Ależ się wszyscy z tych podarunków uśmialiśmy  Laughing
Dobra, będzie tego.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , turcja | Komentarze 4 , zobacz komentarze

Turcja – 26.08.2009

2009-09-09 16:48:25

Zaczęło się o 5:00 rano - dźwięk budzika oznajmił początek tureckiej przygody. Obawiając się o zbyt twardy sen Szarej Mieci, zadzwoniłam do Niej z tzw. budzeniem, ale jak się okazało, nie było ono konieczne – Szara Miecia w ogóle nie kładła się spać.
Lot był bardzo przyjemny – zero turbulencji, miłe towarzystwo, cudne widoki z okna.

IMG_0990.jpg

W samolocie poznałyśmy Asię, która dzień wcześniej zdecydowała się na 2-tygodniową wyprawę do Turcji (tygodniowa objazdówka + tydzień leżenia bykiem). To się nazywa spontan  Laughing
Hotel w idealnej lokalizacji – z jednej strony piękna plaża, z drugiej centrum miasta. Pokój nieduży, ale schludny, dobrze wyposażony, z widokiem na morze; dodatkowo wielki taras.
Porzuciłyśmy bagaże i biegiem ruszyłyśmy w poszukiwaniu koryta, bo głód bezlitośnie zaglądał nam w oczy. W pobliżu hotelu odkryłyśmy niepozorny bar, w którym serwowano obłędny kebap (tak tak, kebap – pisownia przez „b” jest błędem wygenerowanym przez turystów) i niczego sobie piwko Efes (zdaje się, że to tamtejszy monopolista).

IMG_1029.jpg

Siedziałyśmy sobie przy barze niespiesznie sącząc bursztynowy płynik i rozmawiając z barmanem.

IMG_1028.jpg

Nieco senne, ale syte, ruszyłyśmy na plażę. Widoki zapierały dech, zresztą zobaczcie sami.

IMG_1038.jpg

IMG_1043.jpg

PICT00193.jpg

 
W drodze powrotnej zwiedziłyśmy kawałek miasta i ponownie zahaczyłyśmy o odkryty wcześniej bar – tym razem delektowałyśmy się przepyszną herbatą jabłkową. Turcy piją herbatę zawsze i wszędzie. I nieważne, czy jest upał, herbata leje się u nich litrami. Piją ją w takich oto śmiesznych szklaneczkach.

IMG_1098.jpg

Po powrocie do hotelu wpadłyśmy w objęcia Morfeusza, żeby naładować akumulatory na następny dzień w raju.

IMG_1062.jpg

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , turcja | Komentarze 6 , zobacz komentarze

Riwiera Turecka wzywa :))

2009-08-25 16:42:39

Kochani, żegnam się z Wami na nieco ponad tydzień. O 6:00 rano wyruszam na lotnicho, a stamtąd do malowniczego miasta o nazwie Alanya. Trzymajcie się ciepło Kiss

alanyabeaches.jpg

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 10 , zobacz komentarze

przed tureckim kazaniem

2009-08-24 20:31:01

Jak człowiek zerwie się ze smyczy (czyt. pójdzie na urlop), to z nadmiaru szczęścia i wolnego czasu głupieje. Totalnie mi dziś odbiło. Niespodziewanie dla wszystkich i dla samej siebie zaczęłam... PRASOWAĆ!

Prasowanie - czynność dość prozaiczna, ale ci, którzy mnie znają wiedzą, jak jej nienawidzę. A dziś wyprasowałam wszystko - spodnie, bluzki, szorty, koszulki, apaszki, ścierki i inne szmaty. Po akcji cały pokój tonął w porozkładanych gdzie popadło rzeczach bez zagnieceń. Nie ukrywam, że częściową motywacją był mój wyjazd do Turcji. Normalnie, biorąc pod uwagę los ubrań wepchniętych do walizki, na propozycję prasowania fatałaszków parsknęłabym śmiechem, a dziś sama na to wpadłam - SZOK! Potrzebuję pomocy.

Mam też pewien problem - bagaż podręczny ma określone wymiary maksymalne. Dla mnie są one minimalne. Gdzie ja to wszystko pomieszczę?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 8 , zobacz komentarze

na ludowo

2009-08-21 20:15:54

W ramach akcji "Poznaj swój kraj", wypuściłam się wczoraj w plener. Celem był Skansen Kurpiowski w Nowogrodzie, oddalony zaledwie o 14 km od mojego rodzinnego miasta. Mieszkałam w pobliżu przez kilkanaście lat, a wybrałam się tam dopiero teraz. Wstyd!

No ale od początku.

Na wstępie, jak wszędzie, zwiedzających wita tablica, którą wszyscy z zainteresowaniem oglądają, a i tak nikt nie kuma o co chodzi.

IMG_0863.jpg

Dalej znajduje się urocza chatka o nazwie KASA, którą nie sposób ominąć.

IMG_0866.jpg

Potem dłuuuuugo trzeba iść w dół wśród krzaczorów, strumyków i innych takich.

IMG_1139.jpg

Na miejscu można podziwiać domki dla pszczół i ludzi, wiatraki i inne wynalazki - wszystko stare i z drewna.

IMG_0880.jpg

IMG_0881.jpg

Pozwolono nam nawet wejść do środka (mówię o domkach dla ludzi).

IMG_0889.jpg

IMG_0898.jpg

Upatrzyłam sobie szafę:

IMG_0905.jpg

I serwis obiadowy na integracyjną imprezę z Teściami ;)

IMG_0906.jpg

W jednej chałupie (i to już nie jest śmieszne) znaleźliśmy porzucone dziecko!

IMG_0907.jpg

Żeby kupić nasze milczenie, pozwolono nam nawet wejść na strych i pogapić się przez okno na Narew.

IMG_1174.jpg

Podjęto nas też obiadem...

IMG_1188.jpg

...po którym niestety...

IMG_1189.jpg

Ale Rodzicom się podobało :))

IMG_1179.jpg

To co na początku nazywało się "dłuuuuugo w dół", na końcu stało się schodami do nieba.

IMG_1175.jpg

Nie będę zamieszczać fotek, jak wyglądaliśmy na szczycie :))

A mówiąc poważnie - fajnie było.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 4 , zobacz komentarze

[dla Muminy]

2009-08-18 17:39:29

Zgodnie z wczorajszymi deklaracjami, zamieszczam foty w nowej peruce:

- z lewej:

IMG_0835.jpg

- z prawej:

IMG_0829.jpg

Inne projekcje do odbioru na żywo.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 7 , zobacz komentarze

urlopowanie - część 2.

2009-08-17 20:28:40

KRZTUSIEC!

Tak ma na imię mój boa dusiciel! Ja pierdzielę, dopiero teraz to do mnie dotarło. Wszystkie objawy zaczynają układać się w obraz tego syfu. Przerabiam obecnie fazę II i powiem Wam, że momentami mam wrażenie, że to moje ostatnie tchnienia. Napadów kaszlu jest mniej, ale są one bardziej widowiskowe. Tylko kto mi to sprzedał? I dlaczego dałam się złapać? Wiem, że odporność poszczepienna nie trwa wiecznie, ale przecież nie pracuję na pediatrii, nie jestem przedszkolanką ani nauczycielką i w ogóle z dziećmi mam niewiele wspólnego. Najgorsze jest to, że nic nie mogę zrobić. Dobrze, że moja Mama jest pielęgniarką, przynajmniej sterydy poda i.v. Nosz kuźwa, szpital w domu. I to w czasie urlopu Frown W tamtym roku sraczka, w tym dusiciel. Ciekawe co będzie za rok (jeśli dożyję).

Miałam dziś okazję doświadczyć szpitala od strony pacjenta. Zebrałam OPR za brak obuwia ochronnego (które nie jest już obowiązkowe) i czułam w powietrzu niewypowiedzianą nienawiść wszystkich osobników w kitlach, mimo że od nikogo niczego nie chciałam. Poprosiłam tylko jedną panią laryngolog, żeby zajrzała mi do krtani i niestety bez argumentu pt. "jestem lekarzem" się nie obyło. No niestety mam kilka struktur, których nie jestem w stanie zbadać sobie sama. Są nimi m.in. oczy - okazało się, że ślepnę. Mimo choroby wieku dziecięcego chyba jednak się starzeję. Niebawem będę ryczącą dwudziestką ósemką!

Zmieniając temat:

Byłam u fryzjera. Tak krótkich włosów nigdy nie miałam, chyba nawet urodziłam się z dłuższymi.  No cóż, odrosną. Chciałam zmiany, to mam.

Aaaa, jeszcze Wam nie pisałam - jadę do Turcji z Szarą Miecią Cool Z krztuścem czy bez, mam zamiar dobrze się bawić. Czy ktoś z Was tam był? Macie jakieś wskazówki?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 7 , zobacz komentarze

urlopowanie - część 1.

2009-08-16 20:04:52

Wreszcie jest! Długo oczekiwany, wytęskniony, zasłużony (?) urlop Laughing

I nieważne, że wciąż jestem chora, a w zasadzie z każdym dniem jestem chora coraz bardziej. Nieważne, że po każdym ataku kaszlu dostaję duszności ze stridorem słyszalnym w promieniu 100 m, rzygam dalej niż widzę, a gałki oczne wywracają mi się na lewą stronę. Może dopadła mnie któraś z chorób wieku dziecięcego (co świadczyłoby o tym, że jednak nie jestem taka stara), ale to nieważne. Najważniejsze jest to, że jutro jest poniedziałek, a ja nie muszę nastawiać budzika na 6:00 Smile

Wakacje zaczęłam od piątkowej imprezy - spotkanie ze znajomymi ze studiów. Było... hmmm. Drętwo. Albo wszyscy się zmienili, albo to ja wypadłam z towarzystwa, bo jakoś nie mogłam się w nim odnaleźć. Niby sami swoi, a jednak. Zmyłam się przed 1:00.

W sobotę odpaliłam swoją rakietę i pojechałam do Rodziców. Podróż znośna - 2h 20 min., bez zbędnych przestojów, bez TIR-ów i TIR-ówek tarasujących drogę.

Moje rodzinne miasto przywitało mnie takim oto krajobrazem:

rozkopy

No cóż, nie wszędzie muszę jeździć samochodem.

Po obiedzie mały spacerek do apteki po steryd wziewny, leniwe szwędanie się po parku dla rolkowców, a wieczorem seans filmowy. Podjarana nabytym z kobiecym pisemkiem filmem "Mała Moskwa" zasiadłam przed odtwarzaczem DVD i... RGN ERROR! Miarka się przebrała. Doprowadzona do ostateczności (bo to kolejny film odrzucony przez nasz wspaniały sprzęt), stanęłam na rzęsach, żeby dotrzeć do tajemnych ustawień. I dotarłam. Filmu niestety nie obejrzałam do końca, ponieważ zasnęłam w połowie (ale spokojnie, to był mój drugi raz).

Niedziela zaczęła się leniwie od balkonowego śniadania.

Tak wyglądam na owym balkonie po śniadaniu:

na balkonie

A tak po ataku kaszlu:

po ataku kaszlu

A tak, gdy mnie się prosi, żebym poudawała, że pozuję:

na balkonie2

Gdy już złapałam oddech, otarłam łzy i odzyskałam głos, pojechaliśmy na wieś do Dziadków, gdzie próbowałam wprowadzić w życie mądrości z książki o fotografowaniu, którą dostałam w prezencie od Agaty. Efekty jakieś tam są, ale jeszcze zbyt mizerne, żebym mogła się nimi z Wami podzielić.

Mama uszyła mi mundurek do pracy. Co myślicie?

fartuch

A tak w ogóle co u Was?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 3 , zobacz komentarze

płonie ognisko w lesie

2009-08-09 17:24:41

Oj płonęło do białego rana.

Obawiając się, że lato umknie niepostrzeżenie, zorganizowaliśmy wreszcie ognisko w naszej dżungli. Poniżej dokumentacja fotograficzna.

Od rana siedziałam w kuchni i pichciłam różnie dziwne strawy:

image278.jpg

Goście zjechali się z małym poślizgiem (chociaż niektórzy do tej pory nie dotarli) i się zaczęło:

image296.jpg

Był dr Miszczoch ze swoją lepszą połową, Misiek z energiczną Rodzinką i obłędną sałatką oraz Mumina z Jadzią, od której dostałam kilka wartych pokazania dzieł :))

Jagoda01.jpg

Jagoda02.jpg

Jagoda03.jpg

Jagoda04.jpg

Kto odgadnie, co przedstawiają rysunki? (od razu uprzedzę, że ja nie wiem, ale i tak się nimi zachwyciłam).

Był też Przenietek (nie bij, to tylko profil) ;))

image293.jpg

(w tle wyżej wspomniany dr Miszczoch i Pani Miszczochowa oraz kawałek Inerki)

Była też Szara Miecia, która dość szybko wczuła się w klimat:

image331.jpg

(z prawego dolnego rogu spogląda Siostra J., którą gorąco pozdrawiam)

A tu inne ujęcie naszej pięknej Szarej Mieci, żeby nie mówiła, że tylko głupie zdjęcia zamieszczam:

image313.jpg

 I ja też tam byłam, wino bez miodu piłam i świetnie się bawiłam:

image335.jpg

Z tego miejsca raz jeszcze dziękuję moim Gościom za to, że nie zawiedli, że zawsze można na Nich liczyć i że w Ich towarzystwie każda impreza jest udana. Mam nadzieję, że niebawem to powtórzymy :)))

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 8 , zobacz komentarze

noc horrorów

2009-07-20 19:27:17

Nie będzie o maratonie filmowym. Ani o koszmarach sennych. Temat dotyczy minionej nocy, która pod kilkoma względami była dla mnie horrorem.

Od kilku dni jestem sama w domu (czyli również w naszej wielkiej dżungli). To, że strach ma wielkie oczy, wiadomo nie od dziś, a nocą wszystko wydaje się być straszniejsze niż jest w rzeczywistości.

Zaczęło się od tego, że miałam zamiar położyć się spać najpóźniej o 22:00, bo skoro budzik wrzeszczy o 6:00, to te "złote 8h" snu będzie akuratną profilaktyką worów pod oczami (w końcu nie bez przyczyny wklepywałam te kremy przez weekend). Kładąc się do łóżka, zabrałam ze sobą laptoka (a bo jeszcze zostało kilka zaległych przelewów do zrobienia, a to poczta nie sprawdzana przez ostatnią godzinę, a może ktoś na gg się odezwie) i to był mój błąd. Zupełnie przypadkiem, robiąc porządki na cholernie zasyfionym twardym dysku, znalazłam ekranizację czytanej przeze mnie ostatnio książki "Kobiety pragną bardziej". Pomyślałam, że przelecę przez kilka scen celem ogólnej orientacji w temacie, a potem grzecznie pójdę spać. No to przeleciałam od pierwszej sceny do ostatniej. Przy napisach końcowych spojrzałam na zegarek - była północ, a od budzika dzieliło mnie już tylko 6h. Skarciłam siebie za brak samodyscypliny i położyłam się spać.

Sen nie przychodził, więc postanowiłam się czymś znużyć. Odpaliłam komórkową wersję sudoku, która zadziałała dopiero po 30 minutach. Gdy już mościłam się w wyrku, próbując znaleźć optymalną dla mojego pokrzywionego kręgosłupa pozycję, pewien dźwięk spowodował, że wyskoczyłam z łóżka jak poparzona. TO BYŁ KOMAR!!! Nienawidzę tych stworzeń równie bardzo, jak one kochają mnie, więc urządziłam polowanie. Lekko przymulona, dysponująca kiepskim wzrokiem i jeszcze słabszym oświetleniem, zakończyłam łowy o 1:30 (najważniejsze, że z sukcesem).

Kolejną próbę zaśnięcia zniweczyły odgłosy dżungli. Wśród nich dominował psi skowyt. Przecież nie mamy psa, pomyślałam. Z pewną taką nieśmiałością podeszłam do okna i łypnęłam jednym okiem przez szparę między roletami. Ciemność widzę, ciemność! A skowyt krążył pod oknami. Postanowiłam to zignorować, bo przecież i tak nic nie mogłam zrobić z szaloną bestią grasującą po dżungli. Pomyślałam, że za dnia wszystko będzie wyglądać inaczej, bo w ogóle będzie coś widać. Zasnęłam o 3:00.

O 6:00 nie wiedziałam, co się dzieje. Odruchowo włączyłam drzemkę, ale dość szybko oprzytomniałam i przypomniałam sobie wydarzenia minionej nocy. Nieco odważniej podeszłam do wszystkich możliwych okien, spodziewając się obecności pumy, wilka lub przynajmniej wściekłego psa. Nie było żadnej zwierzyny, nawet naszego kota. Pomyślałam, że pewnie został pożarty przez nocną bestię albo zjadł ją i zdechł z przeżarcia. Niestety nie miałam czasu prowadzić dochodzenia, bo dziś wyjątkowo nie chciałam się spóźnić do pracy.

Kolejny horror rozegrał się w łazience - było nim moje odbicie w lustrze po zarwanej nocy. Wiałam, gdzie pieprz rośnie.

Kot żyje :))

A propos horrorów - obejrzyjcie sobie kondomowe suknie :))

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 8 , zobacz komentarze

być kobietą, być kobietą...

2009-07-19 14:54:34

J. poleciał do Omanu. Służbowo. Dobrze, że mam Google, bo nie wiedziałabym, gdzie Go szukać, gdyby Mu się tam spodobało ;) Tak swoją drogą, to uwielbiam egzotyczne kraje i sama chętnie wybrałabym się do jednego z nich, np. na małą misję ;)

No i znów  mam wolną chatę. Wróciłam wczoraj z dyżuru i... zbaraniałam. Bo co ze sobą zrobić, gdy w domu pusto, nie ma do kogo gęby otworzyć, a kot zapadł w sen letni i postanowił przespać upały? Poopalam się, pomyślałam. Rozłożyłam koc, nasmarowałam się oliwką i wyskoczyłam z ubrań. A że działka duża, otoczona krzaczorami, z jednej strony szkoła, która w wakacje nie działa, a z drugiej sąsiad, który chyba gdzieś urlopuje, to kostiumu nie szukałam ;) Leżałam goła, pływałam we własnym pocie zmieszanym z oliwką, ale twardo trwałam w postanowieniu, że wreszcie się opalę. Po godzinie wczołgałam się do domu, żeby odsapnąć, ale za chwilę wróciłam. Znów goła :) Leżałam, pływałam we własnym pocie, aż tu nagle, ni stąd ni zowąd, za płotem, po stronie szkoły pojawił się gość z kosiarką! Postanowił sobie, kuźwa, pokosić trawę w wakacje, w sobotę, w 30-stopniowym upale i w dodatku w porze obiadu! Nie chciałam przez niego stracić słońca, więc przykryłam się chusteczką higieniczną i tyle z tego miał, zboczeniec jeden.

Po kąpieli oliwkowo-słonecznej zaległam w wannie na dobrą godzinę. Łazienkowe spa zawsze dobrze mi robi, więc i tym razem poczułam się jak nowo narodzona. Czysta i pachnąca oddałam się kobiecym przyjemnościom, na które zazwyczaj szkoda mi czasu. Spenetrowałam Allegro, wydając fortunę na bzdety, ale oczywiście niezbędne, obejrzałam zaległe komedie romantyczne, z namaszczeniem wklepałam krem pod oczy i zjadłam dietetyczną galaretkę cytrynową bez bitej śmietany.

Dziś jest zimno i deszczowo, z opalania nici, więc od rana walczę z lodówką i ogólnie pojętym syfem kuchennym. Najbardziej cierpią na tym moje paznokcie, więc mam już plany na wieczór ;)

Ech, fajnie jest być kobietą :)))

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 23 , zobacz komentarze

post nienacechowany emocjonalnie

2009-06-02 17:45:32

Dziś ani słowa o pracy, szkoda nerwów.

Będzie za to o rozpoczętej przeze mnie akcji pozbywania się nadmiaru adipocytów. W naszym domu pojawiła się druga kobieta:

 zelixa.jpg

Jej zadaniem jest okiełznanie mojego wilczego apetytu, a co za tym idzie - redukcję fałdek tu i tam.  Mam tylko nadzieję, że nie dobierze się do biuściora i nie nadgryzie zbyt dużo dupkensa, bo J. będzie zły ;-)

Fajnie by było, gdyby jeszcze zjadała wszystkie kalorie z czekolady i niwelowała skutki wożenia dupska samochodem. Rower na mój widok aż jęknął ;-)

No i znów jestem słomiana. Wdowa znaczy się. J. lansuje się w Poznaniu i przeprowadza trening hepatocytów, a my tu z kotem dostajemy małpiego rozumu. Nasz tygrys chyba jest chory, bo dziś nie przywitał mnie wesołym miauknięciem i nie wpychał nosa do kartonu z mlekiem. A może to tęsknota? Posmyram go za uchem, może się naprawi.

A na koniec mam dla Was taką oto wesołą piosnkę:

Dobranoc :-)

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , muzyka ♫ | Komentarze 8 , zobacz komentarze

wSPAniale :))

2009-05-23 16:32:51

Pada.

Zgodnie z wcześniejszymi planami, zorganizowałam sobie dzień piżamowy. Wstałam co prawda o 8:00, ale od rana paraduję w spodniach w wiewióry i dobrze mi z tym.

Dzień zaczęłam od kawy i telewizji śniadaniowej, z której dowiedziałam się, że Piotr Rubik spodziewa się dziecka (czułam, że jest kobietą), że pada dziś w całej wschodniej i centralnej Polsce oraz że gość z Wielkiej Brytanii wygrał konkurs na najlepszą pracę świata i od 1. lipca za grubą kasiorę będzie się opiekował rafą koralową w Australii. Ależ ja mam ubogie życie...

W związku z deszczowymi okolicznościami przyrody, wolnym dniem i niechęcią do robienia czegokolwiek konstruktywnego, zorganizowałam sobie w domu małe SPA. Przetestowałam na wszelkie możliwe sposoby mój nowy nabytek:

Braun_FHR_7781_underwater.jpg

...wymoczyłam swoje zwłoki w wannie, strzeliłam se maseczkę i uczyniłam z pięt aksamit.

O cholera! Zaczęła się "Moda na sukces"! Lecę.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 7 , zobacz komentarze

koniec tygodnia, audyt i szop pracz przyłapany na gorącym uczynku

2009-05-22 19:35:34

Wreszcie koniec tygodnia. Siedzę w fotelu, popijam jasne pełne, słucham "Hiszpańskich podróży" i nie zajmuję szarych komórek niczym wymagającym. Na Polsacie grają dziś "Mamę na obcasach", przy której mam zamiar kontynuować odmóżdżanie. Ech, fajny jest czas wolny :)))

Dzięki Muminie wyhaczyłam właśnie niezłą okazję na Allegro. DZIĘKI MUMINA :*:*:*:*:*:*

Dziś w naszym szpitalu miało miejsce wydarzenie, do którego wszyscy długo się przygotowywali i przed którym drżeli - audyt.  Nagle na korytarzach pojawili się pracownicy w czystych fartuchach, z łazienki zniknęły karaluchy, a ich miejsce zajął zapas papieru toaletowego. Można? Można! Gdyby tak jeszcze odmalować tu i tam, byłoby całkiem piknie, a tu niestety lazaret.

A teraz coś z zupełnie innej beczki - uśmiałam się do łez :))))

czytaj resztę »

Dodane w praca , na luzie | Komentarze 6 , zobacz komentarze

zgon

2009-05-21 19:03:19

Konam. Zamiast jak normalny człowiek walnąć się po pracy na kanapie i odpocząć, utyrałam się jak głupia. I tak oto zrobiłam zaległe pranie z 3 tygodni, umyłam własnoręcznie samochód (dwa razy, bo zacieki) i wypucowałam go od środka, włącznie z odkurzeniem miejsc, do których nigdy nie zaglądam. A teraz siedzę brudna jak rumuńskie dziecko i czuję, jak mi nogi wchodzą w tyłek.

Gadu-gadu mi nie działa. Agata, jeśli się tu pojawisz, to zapodaj proszę nazwę tego cuda do uzupełniania ubytków w lakierze.

Kurde, strasznie szybko mijają mi popołudnia. Mam wrażenie, że dopiero wróciłam z pracy, a tu już robi się szaro. Na szczęście niedługo weekend. Przede mną dzień piżamowy, którego już dawno nie było w grafiku :) Piżama jest, zapas filmów i wina też, więc mogę przystąpić do świętowania. Jeszcze tylko jeden dzień w pracy...

Odczuwam silną potrzebę wyjechania do jakiegoś egzotycznego kraju, choćby na weekend. Chyba na stare lata obudził się we mnie instynkt podróżnika,  ale póki co muszę się ograniczyć do studiowania fachowej prasy.

podroze.jpg

Macie jakiś pomysł na niepowtarzalne wakacje? Pole do popisu duże, bo w niewielu miejscach mnie widzieli ;)

Idę sobie, bo ze zmęczenia zaczynam chrzanić głupoty. Ciao.

PS. Pozdrowienia dla dzisiejszego zespołu dyżurującego - Misiek, Przenitek i Kornik walczą dzielnie.

 

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 3 , zobacz komentarze

nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

2009-05-17 08:08:53

Pojechaliśmy wczoraj z J. do moich Rodziców. A bo rocznica ślubu, a to imieniny Taty - wszystko zaległe. Spakowaliśmy prezenciachy, puste słoiki po ogórach i w drogę. Podróż upłynęła pod hasłem uciekania deszczowi i TIR-om, a że widoczność była delikatnie mówiąc słaba, jechaliśmy 2,5 godziny (169 km, jak twierdzi Andrzej, który przez całą drogę nami dyrygował - skręć tu, zawróć tam, dotarłeś do celu). A na miejscu? To się dopiero działo. Mama zaszalała kulinarnie, pieszcząc nasze podniebienia. Na początku na stół wjechał rosół i pieczony kurczak ze świeżymi ziemniakami i sałatą. Niczego nie podejrzewając, zajadaliśmy się tymi pysznościami, zagryzając ciastem. 2 godziny później, gdy z pracy powrócił "niczegosięniespodziewający" Tata, który oczywiście domyślał się, że wpadniemy, na stół wjechała druga tura: barszczyk czerwony z pasztecikami, pieczona panga, ogromne półmiski wędlin zrobionych własnoręcznie przez Mamę, sałatka brokułowa (mniam), jajka na twardo z majonezem i ze szczypiorkiem; przystawkom nie było końca. To wszystko zakrapialiśmy winem, zagryzaliśmy winogronami i popychaliśmy lodami orzechowymi. Nie było komu nas podnieść od stołu. Siedzieliśmy z wywalonymi brzuchami, masując się po nich i stękając. Podróż powrotna upłynęła pod hasłem ścigania deszczu i TIR-ów, a że widocznośc była ciut lepsza niż poprzednio, jechaliśmy 2 godziny. Wjechaliśmy prosto do łóżka, bo każda pozycja inna niż horyzontalna sprawiała nam fizyczny ból. Dziś brzuchy mamy trochę mniejsze.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 7 , zobacz komentarze

korkowe obserwacje

2009-05-06 19:31:01

Oj działo się dziś na drodze. Pobiłam wszelkie rekordy dojazdu do pracy - 1,5h! Wściekli się ci kierowcy czy co? Niby środa, a jednak. Może to wina pogody, może układu planet, w każdym razie było ciekawie.

No więc jechałam sobie niespiesznie (choć wewnętrznie spieszyłam się jak diabli) i trzeba było sobie czymś czas wypełnić. Czytać nie za bardzo potrafię prowadząc (i chyba nie chcę tego umieć), iPod został w domu, radio serwowało tą samą co zwykle sieczkę, więc obserwowałam innych uczestników ruchu. Większość kierowców żyje chyba w przeświadczeniu, że samochód to czapka niewidka, która zapewnia im pełną dyskrecję. Robienie makijażu i dłubanie w nosie to już standard. Rozbawił mnie do łez pogujący krótkowłosy kierowca "malucha", a wstręt wzbudził we mnie facet wyciskający sobie pryszcze. Bleeee! Za to śniadanie w samochodzie to fajny pomysł na zaoszczędzenie kilku minut o poranku i chyba jutro go wypróbuję.

A Wy macie jakieś uliczne spostrzeżenia?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 6 , zobacz komentarze

dyżur w wersji light

2009-05-05 17:28:12

Wczoraj miałam najspokojniejszy dyżur w swojej "wieloletniej" "karierze" zawodowej. Tą odchudzoną wersję zawdzięczam maleństwu, któremu na imię Clostridium - na oddziale wyższe instancje zorganizowały czyściec, do którego nie miała wstępu żadna (chora czy zdrowa) istota. Tak więc obejrzałam Teleexpress (Klanu już nie zdzierżyłam), zrobiłam obchód, wykonałam kilka zaległych przelewów, odpowiedziałam na kilka maili i było mi dane przespać 5 godzin ciurkiem. Wczorajszą datę zapiszę białą kredą w kominie, bo pewnie dłuuuuugo przyjdzie mi poczekać na podobne doświadczenie.

Kilka słów o długim weekendzie:

Moje plany uległy małej transformacji, więc pojechałam z ludzikami z pracy na Kociewie. Wyczerpujący opis jest w blogu Miśka, więc do kompletu zamieszczę kilka fotek:

 

Pelplin1.jpg

Pelplin2.jpg Pelplin3.jpg

Pelplin4.jpg Pelplin7.jpg

Pelplin5.jpg

Pelplin6.jpg

Wiosna gdzieś sobie poszła, ale z tego co mówią mądrzy ludzie, tylko na chwilę.

 pogoda.JPG

:))

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , praca | Komentarze 4 , zobacz komentarze

śpiączka

2009-05-01 13:46:38

Po ataku bezsenności, z którą męczyłam się po wtorkowym dyżurze, przyszła kolej na wyrównanie niedoborów (w przyrodzie jednak musi być równowaga). Przez cały wczorajszy dzień starałam się, żeby nie zapaść w sen (w pracy przy pacjentach, za biurkiem, czy stojąc w gigantycznym korku), ale po powrocie do domu nie mogłam dłużej walczyć z przeznaczeniem i strzeliłam sobie 5-minutową drzemkę od 21:00 do 8:00. Wstałam wypoczęta i zadowolona (bez bólu głowy, co dziwne) i ruszyłam na pochód pierwszomajowy. Na dobry początek obejrzałam na dywydy 2 odcinki "Przyjaciół", a gdy już włączyło się ssanie w żołądku, zmontowałam śniadanie. Po jedzeniu niby wszystko dobrze, ale trza by trochę odpocząć. No i znowu - od 10:00 do 13:30. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że J., który śmiał się ze mnie do rozpuku, wciąż chrapie :) No dobra, to obejrzę 2 kolejne odcinki i pomyślę o obiedzie. A potem... :)

PS. Ciągle jestem w piżamie. Jak ja uwielbiam Święto Pracy :))))

A na koniec jeszcze mały akcent lokalnego patriotyzmu (znalezione na stacji metra):

 

Browar Łomża.jpg

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 5 , zobacz komentarze

nie taki poniedziałek straszny

2009-04-27 21:15:23

Dzień zaczął się pod hasłem prezentu - dostałam takiego ślicznego słonia:

 

słoń

 

Żyrafciu, jeszcze raz wielkie dzięki :*

Potem na OIOM-ie założyłam pierwsze w swoim życiu wkłucie centralne. Fakt, że wyglądałam po wszystkim jak rzeźnik, ale trafiłam całym tym osprzętem tam gdzie trzeba (a było tych rurek i drutów od cholery).

Po pracy mój J. zabrał mnie na nieplanowaną wycieczkę po okolicznych wiochach i powiem szczerze, że byłam zachwycona.

 

dworek.jpg

 

A teraz uciekam, bo przed jutrzejszym dyżurem muszę naładować akumulatory :D

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , praca | Komentarze 5 , zobacz komentarze

leżakowanie

2009-04-25 17:13:47

Pięknie dziś jest w Rajskim Ogrodzie. Całe popołudnie spędziłam poza murami domu, chłonąc wiosnę zmieszaną ze spalinami z pobliskiej drogi. Trochę się nawet opaliłam (a raczej zaczerwieniłam), ale do jutra nie będzie śladu. W pewnym momencie kot-wariat postanowił do mnie dołączyć.

 

Zdjęcie001.jpg

 Oj dobra, nie chciało mi się przestawiać samochodu.

Po lekturze artykułu z babskiego pisemka, poczytuję sobie ostatnio bloga takiej jednej Jolindy i zazdroszczę jej lekkiego stylu i zdolności ciekawego pisania o niczym. TU możecie sprawdzić, o co mi chodzi.

No i gdy tak sobie siedziałam na leżaczku, naszła mnie ochota posłuchania "starej" Madonny. Stało się, zakochałam się w hiszpańskich oczach.

 

czytaj resztę »


leśni ludzie

2009-04-23 20:18:44

Po niezbyt sympatycznym dniu w pracy postanowiłam odreagować i poszłam do lasu. Mój J. biegał, a ja (czyli ktoś, kogo bieganie mogłoby zabić) ciągnęłam się leniwie od jednego końca lasu do drugiego. Było bosko. Poniżej fragment z okolic Rajskiego Ogrodu:

 

 

 Pozdrawiam dzisiejszy zespół dyżurujący i życzę udanej kolacji (oraz czasu na jej zjedzenie).

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 1 , zobacz komentarze

laptok

2009-04-18 09:35:07

Kochani, potrzebuję Waszej pomocy w szukaniu nowego laptoka. Mój Bill jest coraz starszy i "chodzi" już tylko o kulach, więc nadszedł czas na zasłużony odpoczynek w Laptokowym Domu Spokojnej Starości.

 

Nowy kandydat powinien mieć:

- duży dysk twardy (minimum 160 GB);

- byczą pamięć operacyjną;

- na procesorach jeszcze nie za bardzo się znam, więc niech będzie po prostu wypasiony ;)

- nagrywarkę DVD (chociaż teraz to pewnie standard);

- miło by było, gdyby system operacyjny był Windowsem XP (nie mogę się przekonać do Visty);

- firma: Dell, Sony, HP (na pewno nie Acer); jeśli istnieją inne dobre, to chętnie poszerzę swoją wiedzę na ich temat;

 

Z góry dziękuję za rady :*

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 20 , zobacz komentarze

Święta, święta i po świętach

2009-04-14 20:18:21

Intensywny to był okres. Tym razem całe święta spędziłam z najbliższymi, a nie w pracy, więc wróciłam z naładowanymi bateriami i w dobrym nastroju.

W piątek po dyżurze pojechałam na najpiękniejszy dworzec w Unii Europejskiej (można go było oglądać w jednym z wcześniejszych postów) i dowiedziałam się, że mam szansę na wydostanie się z Warszawy za 4 godziny. Byłam "lekko" padnięta i nie uśmiechało mi się spędzanie cennego czasu poza łóżkiem, więc weszłam do pierwszego autobusu, który miał zamiar przejeżdżać przez moją mieścinę, zrobiłam słodką minę i zapytałam kierowcę, czy aby na pewno nie znajdzie się jeszcze jedno wolne miejsce. No i się znalazło :) Miły współpasażer zaopiekował się moim bagażem, a ja posadziłam 4 litery na ostatnim wolnym siedzeniu, doprowadzając do szewskiej pasji ludzi, którzy zostali z kwitkiem. Podróż nie trwała dłużej niż zwykle, a ja jak zwykle nie zmrużyłam oka (w podróży nie potrafię, taki ze mnie dziwoląg). U Rodziców zawitałam około 15:00 i praktycznie od razu rzuciłam się w objęcia Morfeusza.

Sobota upłynęła pod hasłem pomagania Mamie - zrobiłam kilka wiader sałatki i dałam się wmanewrować w znienawidzone prasowanie. Nie pamiętam, co było potem ;)

W niedzielę wielkanocną odwiedziliśmy Dziadków. Na ten sam pomysł wpadła inna część naszej rodziny, więc skonfrontowaliśmy ploty z rzeczywistością i zaspokoiliśmy ciekawość na następnych kilka miesięcy. Wieczorem odbył się mniej oficjalny ciąg dalszy rodzinnej integracji, w którym uczestniczyłam jedynie częściowo.

Najlepszy był poniedziałek - zarówno pod względem pogody, jak i atrakcji. Przyjechał mój J., z którym spenetrowałam moje rodzinne miasto i okolice. Poplotkowałam trochę z Hanką Bielicką:

 

z Bielicką 1.jpg z Bielicką 2.jpg

 

... i znalazłam wiosnę na pobliskich rozlewiskach:

 

kościół.jpg

 

Ech, fajnie było...

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 4 , zobacz komentarze

wielkanocnie

2009-04-11 12:31:03

Nie lubię wierszyków, więc będzie zwyczajnie: WESOŁYCH ŚWIĄT! Kiss

 

Zajace swiateczne.jpg

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 9 , zobacz komentarze

post o niczym

2009-04-08 17:16:58

Przedarłam się wreszcie przez zakorkowaną Warszawę, zjadłam zupę, którą ugotowałam 3 dni temu i padłam na fotel, bez sił, bez konkretnego pomysłu na wpis.

Od wczoraj jestem na tzw. "pourlopie" i przyznam szczerze, że nie jest tak najgorzej. Stażuję sobie nieco na OIOM-ie, a popołudnia spędzam wśród swoich, troszkę im pomagając. Rano - poważnie i dydaktycznie, po południu - wesoło jak cholera :) A propos dydaktyki - dziś zgłębiałam (w teorii i praktyce) nowe zastosowanie sewofluranu oraz poznałam od podszewki maskę krtaniową (tu niestety tylko w teorii). Fajnie jest czasem posłuchać o czymś, z czym na co dzień nie ma się do czynienia. Dziś znów poczułam się, jakbym była na studiach (z tą różnicą, że nie byłam traktowana gorzej niż szmata salowej).

Siedzę dziś sama w domu. Mój J. wyjechał na 2 dni, więc chata wolna. Zapraszam wszystkich na pieczywo Wasa i płatki kukurydziane, bo odkąd przeszłam na dietę MŻ, tylko to mam w dużych ilościach ;)

czytaj resztę »

Dodane w praca , na luzie | Komentarze 12 , zobacz komentarze

wiosna u (p)rezydenta ;)

2009-04-04 19:00:05

Ech, intensywny ten dzisiejszy dzień. Wstałam o całkiem przyzwoitej porze, z bólem głowy niestety, i w ramach terapii udałam się w piżamie i z filiżanką kawy do ogrodu (w Warszawie mogłam to sobie co najwyżej wyobrazić). Słońce grzało konkretnie, więc niespecjalnie spieszyło mi się do domu, ale obowiązki wzywały, więc trzeba było ruszyć tyłek z trawy (tzn. nie mam tyłka z trawy, tylko na trawie siedziałam). Potem zaczęło się szaleństwo sobotniego przed- i popołudnia. Warszawa i korki to temat znany nie od wczoraj, ale dziś wyjątkowo drażniła mnie perspektywa spędzania tego pięknego dnia w samochodzie. No ale cóż, siła wyższa. Pierwsza w kolejności była giełda komputerowa. Kupiliśmy wreszcie ten diabelny modem i będziemy próbowali ustawić sieć bezprzewodową, żebym mogła sobie na tej trawie pisać bloga ;) Potem zaliczyliśmy sklep z materiałami obiciowymi, a później spenetrowaliśmy kolejną Ikeę (tak to się odmienia?). W drodze powrotnej obowiązkowa wizyta w supermarkiecie, bo przecież w Rajskim Ogrodzie trudno o drylowane oliwki i Ambi Pur Car, które musiałam dziś kupić ;) Wróciliśmy do domu chwilę temu, ugotowałam naprędce obiad, zmontowałam sałatkę grecką i... padam.

A Wam jak minął ten piękny wiosenny dzień?

czytaj resztę »

Dodane w życie , na luzie | Komentarze 8 , zobacz komentarze

holenderskie wrażenia

2009-04-01 19:55:05

Przymierzam się od jakiegoś czasu i tak mam dużo do napisania, że nie wiem, od czego zacząć. Wróciłam wczoraj z holenderskiej eskapady - oczarowana, zakochana, przetrenowana ;) Postaram się streścić te 4 dni w kilku żołnierskich słowach:

 

HAGA:

  • tam mieszkaliśmy
  • ładne, całkiem spore miasto
  • są tam kościoły o bardzo "niekościołowej" funkcji ;)
  • moją ciekawość wzbudził kibel nazwany przeze mnie "nocnikiem" - to toaleta, która wyjeżdża spod ziemi po zmroku, a chowa się za dnia; władze miasta wymyśliły to cudo w celu ochrony murów przed obszczymurami :) (foto poniżej)

 

troje w Hadze.jpg nocnik.jpg

 

AMSTERDAM:

  • wiadomo, stolica
  • polecam wszystkim rejs kanałami i wizytę w Muzeum Seksu :D
  • muzeum Vincenta van Gogha też jest OK :)
  • i te wszechobecne rowery (zresztą nie tylko w Amsterdamie)
  • fajne są też puby (poniżej wnętrze jednego z nich) i holenderska muzyka folkowa :D
  • dzielnica czerwonych latarni - jest i ma się dobrze; fotek nie robiłam, bo kaszaloty leją za to po łbach;
  • Coffeeshop - nic nie powiem :D

 

 

I amsterdam1.jpg

 

 I amsterdam2.jpg

 

parking rowerowy2.jpg

 

 pub.jpg

 

DELFT:

  • chyba moje ulubione z odwiedzonych miejsc
  • miasto Vermeera (tego od "Dziewczyny z perłą")
  • starówka, kanały i takie tam

 

kanał2.jpg

 

 

uliczka2.jpg

 

ROTTERDAM:

  • to miasto z kolei najmniej mi się podobało
  • duże, nowe, nowoczesne - jak dla mnie za bardzo
  • słynne sześcienne domy - ciekawe zjawisko, pewnie mniej ciekawe w użytkowaniu
  • największy na świecie port kontenerowy - nie polecam na romantyczne wyprawy; ten port jest tak duży, że przesłonił mi pozostałe walory miasta ;)

 

IMG_1951a.jpg

 

IMG_1972a.jpg

 

Wrażeń jest oczywiście całe mnóstwo, ale to opowieść na dłuższe spotkanie, niekoniecznie przed monitorem :)

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 17 , zobacz komentarze

zakupoterapia

2009-03-23 21:32:33

Poczułam się dziś jak prawdziwa kobieta - na poprawę humoru ruszyłam w miacho i, jak można się było spodziewać, poszłam z torbami :) Oprócz kupowania babskich bzdetów spędziłam dłuższą chwilę na plotach przy piwku, co również odniosło pewien skutek. Do domu wróciłam z pustym portfelem, bólem głowy i... uśmiechem na twarzy :D Warto było.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 9 , zobacz komentarze

nie ma jak u Mamy

2009-03-21 15:50:49

Wstałam dziś o 7:00 bez budzika, z własnej nieprzymuszonej woli. Za oknem wreszcie pojawiło się słońce i był to jedyny objaw pierwszego dnia wiosny. Nad śmietnikiem krążyło stado mew, ale nie miałam czasu zastanawiać się nad tym fenomenem, więc ruszyłam do codziennego rytuału przywracania się do stanu używalności. Przed 9:00 byłam już w drodze na najpiękniejszy dworzec Unii Europejskiej - Dworzec Stadion. Chciałam go Wam nawet pokazać, ale wpadłam w ostatniej chwili i zdążyłam cyknąć tylko 2 fotki z okna autobusu. Patrzcie i podziwiajcie:

stadion1.JPG

stadion2.JPG

Za każdym razem, gdy tam jestem, czuję się jak na planie filmu "Slumdog millionaire" ;)

Po niecałych 3 godzinach wysiadłam na zupełnie innym dworcu - tym razem w Łomży, gdzie w przeciwieństwie do Warszawy cywilizacja zdążyła już dotrzeć. Wiosna niestety nie - zimno, wietrznie, szaro. Na poprawę humoru wyciągnęłam Mamę na zakupy, a teraz leżę brzuchem do góry po maminym obiedzie. Ech, urlop to cudowny wynalazek :)

Miłego weekendu.

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 19 , zobacz komentarze

Urlopowo :))))))

2009-03-20 22:25:13

Ależ jestem happy :D Wyszłam dziś z pracy dość chwiejnym krokiem, bo na dyżurze nie udało mi się przespać ani chwili, ale tym razem wracałam do domu w podskokach. Wreszcie się doczekałam - mam 2 tygodnie odpoczynku od medycyny.

2 tygodnie niby sporo, ale grafik jak zwykle napięty. Jutro z samego rana jadę do Rodziców, żeby nie zapomnieli jak wyglądam. Wracam w poniedziałek i praktycznie od razu pakuję cały swój dobytek i wynoszę się z Warszawy. Potem upojne 4 dni w Holandii,  weekend w Szczecinie i... koniec urlopu. Ale nie zamierzam teraz o tym myśleć.

Czy ktoś z Was był kiedyś w Holandii? Co możecie doradzić "pierwszorazowej" podróżniczce? Co zabrać? Na co zwrócić uwagę? Jakiej spodziewać się pogody? Jakich zwyczajów?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 26 , zobacz komentarze

kim naprawdę jesteśmy

2009-03-19 20:35:02

  1. Pracujemy na różne zmiany - jak prostytutki.

  2. Płacą nam za to, by klient był dobrze obsłużony - jak prostytutkom.

  3. Klient płaci mnóstwo pieniędzy za nasze usługi, ale władze wyższe zatrzymują dla siebie praktycznie wszystko - jak u prostytutek.

  4. Jesteśmy nagradzani za wyprawianie cudów - jak prostytutka.

  5. Nasze dotychczasowe znajomości rozpadły się i zaczynamy się zadawać z ludźmi tej samej profesji - jak prostytutka.

  6. W pracy zawsze musimy wyglądać schludnie i elegancko - jak prostytutka.

  7. A kiedy wracamy do domu, czujemy się, jakbyśmy wrócili z piekła - jak prostytutka.

  8. Każdego dnia, kiedy wstajemy z łóżka, powtarzamy sobie: NIE CHCĘ DŁUŻEJ TAK ŻYĆ - jak prostytutka.

 

Jedyna różnica to fakt, że prostytutka może wziąć wolne w Święta i w Nowy Rok, i że zarabia naprawdę duże pieniądze :D

 

 

czytaj resztę »

Dodane w na luzie , praca | Komentarze 20 , zobacz komentarze

antidotum

2009-03-16 21:29:30

Poniedziałek - wiadomo co. Dziś wiele osób stwierdziło, że mam przewlekającego się focha tudzież permanentną depresję, więc nie wspomnę słowem o pracy. Będzie za to o filmie.

vicky-cristina-barcelona-01.jpg

  • Barcelona - broni się sama :)
  • muzyka wyłacznie gitarowa - mniam  :)
  • piękna Scarlett Johansson, zwariowana Penelope Cruz
  • narrator - śmieszny efekt
  • lato - aż się chce uciec od naszej marcowej szarzyzny
  • lekkie kino dla utyranych - nie trzeba angażować zbyt wielu zwojów

 

A Wy macie jakieś ulubione odmóżdżacze?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 55 , zobacz komentarze

Arka Noego

2009-03-01 23:13:14

Wyspana i zasilona energią słoneczną, postanowiłam ruszyć tyłek w poszukiwaniu wiosny. Wiosny nie znalazłam, ale tam gdzie byłam, znajdowało się coś takiego:

arka4.jpg

Było tego więcej:

arka2.jpg   arka3.jpg

I więcej!

arka5.jpg

Ogłaszam konkurs bez nagród! Co to za miejsce?

czytaj resztę »

Dodane w na luzie | Komentarze 3 , zobacz komentarze