śmiertelne prawo serii
2009-07-28 21:48:29
Jak to jest, że kostucha zawsze zabiera grupowo? Podczas wieczornego obchodu stwierdziłam 3 zgony, niemalże za każdymi drzwiami leżał nieboszczyk. Bałam się wchodzić na kolejne sale :(
Gorsza jest chyba tylko rozpacz rodzin...
czytaj resztę »podwyżki dla rezydentów
2009-07-27 17:08:09
- Czy ktoś je widział?
- Czy w którymś z warszawskich szpitali ruszyła akcja podpisywania aneksów do umów?
- Czy wyrównanie od stycznia dotyczy wszystkich, czy tylko priorytetowych specjalizacji?
Kuźwa, dostałam dziś wypłatę o 1000 zł (NETTO!!!) mniejszą niż zwykle. Szlag mnie trafia, bo lord zabrał nam swój dodatek ponad miesiąc temu, obiecując rychłe podwyżki z MZ, a tych ani widu ani słychu. A dyżurki lecą, liczone od tej nędznej podstawy.
czytaj resztę »noc horrorów
2009-07-20 19:27:17
Nie będzie o maratonie filmowym. Ani o koszmarach sennych. Temat dotyczy minionej nocy, która pod kilkoma względami była dla mnie horrorem.
Od kilku dni jestem sama w domu (czyli również w naszej wielkiej dżungli). To, że strach ma wielkie oczy, wiadomo nie od dziś, a nocą wszystko wydaje się być straszniejsze niż jest w rzeczywistości.
Zaczęło się od tego, że miałam zamiar położyć się spać najpóźniej o 22:00, bo skoro budzik wrzeszczy o 6:00, to te "złote 8h" snu będzie akuratną profilaktyką worów pod oczami (w końcu nie bez przyczyny wklepywałam te kremy przez weekend). Kładąc się do łóżka, zabrałam ze sobą laptoka (a bo jeszcze zostało kilka zaległych przelewów do zrobienia, a to poczta nie sprawdzana przez ostatnią godzinę, a może ktoś na gg się odezwie) i to był mój błąd. Zupełnie przypadkiem, robiąc porządki na cholernie zasyfionym twardym dysku, znalazłam ekranizację czytanej przeze mnie ostatnio książki "Kobiety pragną bardziej". Pomyślałam, że przelecę przez kilka scen celem ogólnej orientacji w temacie, a potem grzecznie pójdę spać. No to przeleciałam od pierwszej sceny do ostatniej. Przy napisach końcowych spojrzałam na zegarek - była północ, a od budzika dzieliło mnie już tylko 6h. Skarciłam siebie za brak samodyscypliny i położyłam się spać.
Sen nie przychodził, więc postanowiłam się czymś znużyć. Odpaliłam komórkową wersję sudoku, która zadziałała dopiero po 30 minutach. Gdy już mościłam się w wyrku, próbując znaleźć optymalną dla mojego pokrzywionego kręgosłupa pozycję, pewien dźwięk spowodował, że wyskoczyłam z łóżka jak poparzona. TO BYŁ KOMAR!!! Nienawidzę tych stworzeń równie bardzo, jak one kochają mnie, więc urządziłam polowanie. Lekko przymulona, dysponująca kiepskim wzrokiem i jeszcze słabszym oświetleniem, zakończyłam łowy o 1:30 (najważniejsze, że z sukcesem).
Kolejną próbę zaśnięcia zniweczyły odgłosy dżungli. Wśród nich dominował psi skowyt. Przecież nie mamy psa, pomyślałam. Z pewną taką nieśmiałością podeszłam do okna i łypnęłam jednym okiem przez szparę między roletami. Ciemność widzę, ciemność! A skowyt krążył pod oknami. Postanowiłam to zignorować, bo przecież i tak nic nie mogłam zrobić z szaloną bestią grasującą po dżungli. Pomyślałam, że za dnia wszystko będzie wyglądać inaczej, bo w ogóle będzie coś widać. Zasnęłam o 3:00.
O 6:00 nie wiedziałam, co się dzieje. Odruchowo włączyłam drzemkę, ale dość szybko oprzytomniałam i przypomniałam sobie wydarzenia minionej nocy. Nieco odważniej podeszłam do wszystkich możliwych okien, spodziewając się obecności pumy, wilka lub przynajmniej wściekłego psa. Nie było żadnej zwierzyny, nawet naszego kota. Pomyślałam, że pewnie został pożarty przez nocną bestię albo zjadł ją i zdechł z przeżarcia. Niestety nie miałam czasu prowadzić dochodzenia, bo dziś wyjątkowo nie chciałam się spóźnić do pracy.
Kolejny horror rozegrał się w łazience - było nim moje odbicie w lustrze po zarwanej nocy. Wiałam, gdzie pieprz rośnie.
Kot żyje :))
A propos horrorów - obejrzyjcie sobie kondomowe suknie :))
czytaj resztę »być kobietą, być kobietą...
2009-07-19 14:54:34
J. poleciał do Omanu. Służbowo. Dobrze, że mam Google, bo nie wiedziałabym, gdzie Go szukać, gdyby Mu się tam spodobało ;) Tak swoją drogą, to uwielbiam egzotyczne kraje i sama chętnie wybrałabym się do jednego z nich, np. na małą misję ;)
No i znów mam wolną chatę. Wróciłam wczoraj z dyżuru i... zbaraniałam. Bo co ze sobą zrobić, gdy w domu pusto, nie ma do kogo gęby otworzyć, a kot zapadł w sen letni i postanowił przespać upały? Poopalam się, pomyślałam. Rozłożyłam koc, nasmarowałam się oliwką i wyskoczyłam z ubrań. A że działka duża, otoczona krzaczorami, z jednej strony szkoła, która w wakacje nie działa, a z drugiej sąsiad, który chyba gdzieś urlopuje, to kostiumu nie szukałam ;) Leżałam goła, pływałam we własnym pocie zmieszanym z oliwką, ale twardo trwałam w postanowieniu, że wreszcie się opalę. Po godzinie wczołgałam się do domu, żeby odsapnąć, ale za chwilę wróciłam. Znów goła :) Leżałam, pływałam we własnym pocie, aż tu nagle, ni stąd ni zowąd, za płotem, po stronie szkoły pojawił się gość z kosiarką! Postanowił sobie, kuźwa, pokosić trawę w wakacje, w sobotę, w 30-stopniowym upale i w dodatku w porze obiadu! Nie chciałam przez niego stracić słońca, więc przykryłam się chusteczką higieniczną i tyle z tego miał, zboczeniec jeden.
Po kąpieli oliwkowo-słonecznej zaległam w wannie na dobrą godzinę. Łazienkowe spa zawsze dobrze mi robi, więc i tym razem poczułam się jak nowo narodzona. Czysta i pachnąca oddałam się kobiecym przyjemnościom, na które zazwyczaj szkoda mi czasu. Spenetrowałam Allegro, wydając fortunę na bzdety, ale oczywiście niezbędne, obejrzałam zaległe komedie romantyczne, z namaszczeniem wklepałam krem pod oczy i zjadłam dietetyczną galaretkę cytrynową bez bitej śmietany.
Dziś jest zimno i deszczowo, z opalania nici, więc od rana walczę z lodówką i ogólnie pojętym syfem kuchennym. Najbardziej cierpią na tym moje paznokcie, więc mam już plany na wieczór ;)
Ech, fajnie jest być kobietą :)))
czytaj resztę »o facetach
2009-07-13 19:49:02
Poczytuję sobie ostatnio książkę "Kobiety pragną bardziej" (istnieje film pod tym samym tytułem, ale tym razem nie poszłam na łatwiznę).

W skrócie rzecz ujmując: zdesperowane laski piszą listy (maile?) do Grega Behrendta (pracował jako konsultant przy kręceniu serialu "Seks w wielkim mieście"), a ten udziela im rad (czyt. za każdym razem wylewa na głowę kubeł zimnej wody), przedstawiając męski punkt widzenia. Kobitki! (zwłaszcza te randkujące) To bardzo cenny podręcznik. Nie zdawałam sobie sprawy, na jak wiele sposobów faceci potrafią zakomunikować: "Halo! Nie zależy mi na tobie!", nie mówiąc tego wprost. A my, spragnione bliskości i bojące się życia w pojedynkę, w każdych okolicznościach potrafimy znaleźć dla nich usprawiedliwienie. Godzimy się na bycie tą trzecią, wybaczamy zdrady, puszczamy płazem niesłowność, przymykamy oczy na jawne objawy braku zaangażowania, itd...
Panowie! Nie zrozumcie mnie źle, ten wpis nie jest skierowany przeciwko Wam. Uwielbiam Was wszystkich bez wyjątku, bez Was świat byłby nie do wytrzymania (kto by zdzierżył tyle bab ;)). Chcę tylko uświadomić koleżankom, że miłość bywa ślepa, a niektóre zachowania panów nie zasługują na naszą krótkowzroczność.
Może macie jakieś przemyślenia w temacie?
czytaj resztę »muma
2009-07-09 18:21:22
Nie wiem, jak wygląda, ale gdy patrzę w lustro, to jakbym ją widziała - cienie wokół oczu, trupia bladość, brak "mejkapu", włosy poza wszelką kontrolą. Znaczy zadatki na internistkę mam, czyli podążam we właściwym kierunku. To cieszy ;)
Jedna z koleżanek po dyżurze miała bliskie spotkanie z koparką. Zasnęła za kierownicą, wbiła się na łyżkę. Dziecko było zapięte w foteliku, więc ocalało, ale Monikę nieco przetrąciło. Gdy wracałam do domu, co chwilę dawałam sobie po mordzie.
Mniej więcej od pół roku mam dziwne bóle stawu międzypaliczkowego bliższego palca II, raz w prawej, raz w lewej ręce. Obrzęku brak, tylko ból. Co to może być?
Na zakończenie coś, co zwaliło mnie z nóg:
czytaj resztę »
bezsenność na Mokotowie
2009-07-07 11:54:21
Dyżur. Godzina 01:00. Kładę się na nowiutkiej kanapie z zamiarem szarpnięcia kilku minut snu. I dupa. Jako że okno jest otwarte, bo gorąco, do moich uszu docierają wszystkie odgłosy ulicy. A tam jak na złość - rozwrzeszczane panienki, podpici "mężczyźni", małolaty na skuterach, wyjące karetki, ujadające psy. Kuźwa, zmówili się, czy co? Około 04:00 przez okno zaczęło napieprzać słońce, więc kolejna rzecz spędzająca mi sen z powiek. I tak wygniatałam to nasze nowe Beddinge przez 4 godziny, żeby o 5:00 wstać i ruszyć do boju.
Wracałam do domu jak pijany zając.
Jako że na minioną niedzielę miałam już wcześniej zaplanowany wyjazd, byłam zmuszona zamienić się na przydzielony mi na ów dzień dyżur, dlatego wczoraj kiblowałam w szpitalu. A jutro kolejne zmagania, tym razem rozkładowe. No to się chyba zdrzemnę, bo Mokotów został daleko za wielką chmurą.
czytaj resztę »żal za grzechy
2009-07-01 18:12:58
Nie wiem, czy wpadłam w jakiś dołek, czy po prostu przejrzałam na oczy, ale zaczynam żałować swoich życiowych wyborów. W pracy dostaję w kość na każdym kroku, w domu też nie znajduję zrozumienia i zastanawiam się, po cholerę to wszystko. Życie jest za krótkie, żeby tkwić w nieskończoność w chorych układach, które nie dość, że nie dają szczęścia, to jeszcze ciążą i odbierają chęci do życia. I tylko na ból głowy mogę liczyć w każdej sytuacji.
:(
czytaj resztę »