Odcinek 2: Kuala Lumpur

2010-02-16 19:45:03

Wylądowaliśmy wieczorową porą. Z lotniska do centrum miasta było jakieś 70 km, więc zrezygnowaliśmy z wielbłądzenia i szarpnęliśmy się na wielką taksówkę.

Na miejscu przez kilka chwil upajaliśmy się widokiem z okna:

widok z okna.jpg

widok z okna 2.jpg

...żeby zaraz potem grasować po ulicach.

Starcie z rzeczywistością okazało się mniej barwne. Na ulicach szczury, syf i malaria, a wśród tego miejscowa ludność pałaszująca lokalne "smakołyki". Starałam się fotografować to ładniejsze oblicze stolicy Malezji, ale coś tam z brzydoty się uchowało:

hotel.jpg

 spasiony kot.jpg

Miasto jest be. W tamtej chwili byliśmy jego jedyną ozdobą. Zobaczcie sami Laughing

ja w KL.jpg

Łaziliśmy tak po pustych ulicach pół nocy, bo funkcjonując wciąż wg czasu polskiego (Malezja jest hop do przodu o 7h), za diabła nie mogliśmy zagonić się do łóżek.

Nad ranem dobiliśmy do hotelu. Tu macie łazieneczkę:

kibelek.jpg

Następnego dnia rano Sierżant Borys i Szara Miecia zaordynowali całej ekipie marszobieg ulicami KL. Za dnia miasto wyglądało już nieco lepiej, w dużej mierze pewnie dlatego, że zapuściliśmy się w bardziej elytarne dzielnice.

Tutaj lud pracujący stolicy:

zmywacz.jpg

A tu zaopatrują się lokalne niewiasty:

chustki.jpg

Tu macie krótki bezsensowny filmik, po którym nie sposób wczuć się w klimat miasta. W końcu ja tylko doktor, nie operator.

W KL mają przejścia dla małpoludów:

małpolud.jpg

Petronasy pewnie znacie. Tak wyglądają outside:

petronas outside.jpg

A tak inside:

petronas inside.jpg

(specjalnie dla Muminy - butik Hermesa)

dla Muminy.jpg

Na górę nie właziliśmy, bo nie chciało nam się wstawać o 7:00 rano.

Tak wygląda jeden z petronasów od strony podłogi:

petronas z dołu.jpg

A tak cieć, który na pewno spełnia jakąś bardzo ważną rolę u stóp petronasa:

cieć z KL.jpg

Jeszcze tylko fotka prawie całej ekipy (po drugiej stronie obiektywu Sierżant Borys):

ekipa w KL.jpg

...i w drogę. Ruszyliśmy do typowo malezyjskiej dzielnicy, w której życie wygląda zupełnie inaczej niż w centrumie. Strasznie chcieliśmy spróbować lokalnych przysmaków, szukaliśmy więc miejsca, w którym stołuje się jak najwięcej lokalesów. No i znaleźliśmy.

Na dzień dobry proponuję rzut oka na menu:

menu.jpg

Przystaweczka - kurza stopa:

kurza stopa.jpg

Danie główne - faszerowane anusy (jak się później okazało - ośmiornice):

anusy.jpg

Na deser słodkości:

słodkości.jpg

A dla najbardziej wytrwałych - jajko z niespodzianką:

jajko z niespodzianką.jpg

Spękałam i nie spróbowałam, aczkolwiek Sierżant i Johny Rambo pałaszowali jakieś makarony z mięsiwem i oblizywali paluchy.

Dziwne koty tam mają. A w zasadzie ichniejsze koty mają dziwne ogony - jak króliczki Playboya, tylko w innych kolorach. Malezyjski koci tyłek wygląda tak:

kocia dupa.jpg

Macie już dość? To jeszcze nie koniec Smile

Gdy tak snuliśmy się po ulicach KL, natknęliśmy się na coś, co z daleka wydawało się być mgłą, a przy bliższym poznaniu okazało się być parkiem ptaków (czy tam motyli). Ogromny zadrzewiony teren przykryty jeszcze większą siatą:

park motyli.jpg

Nie właziliśmy do środka, mieli remanent.

Korki w KL wyglądają tak:

korki w KL.jpg

Wszyscy, jak jeden mąż, napieprzają pod prąd. Fajne mają też przydrożne krzaczory.

Nie mam pomysłu na zakończenie mych wypocin, więc zapodam fotkę szaletu miejskiego:

szalet.jpg

...i innego znanego obiektu:

wieża tv.jpg

W następnym odcinku - Melaka. Zapraszam już dziś Laughing



Dodane w malezja

Komentarze: 5

kaeri 22.02.2010 r., 19:25
Ej, Ty to masz łeb :)
jpl.wawa 22.02.2010 r., 17:13
koty mają takie dziwne ogony bo... są podawane w tym barze dla lokalesów... ot i cała tajemnica...
misiek 17.02.2010 r., 22:34
Najbardziej podoba mi się toaleta :)))
Halina 17.02.2010 r., 22:22
Gratuluję pomysłu na ciekawe przedstawienie relacji z egzotycznej podróży.Fajne fotki z ciekawych miejsc na Ziemi. Trochę Ci zazdroszczę, że mogłaś to wszystko oglądać "gołym" okiem. Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy.
mumina 16.02.2010 r., 23:14
Boskie komentarze do zdjęć Siostro! Dzięki za Hermesa - ekskluziv w skojarzeniu ze mną - jak miło, choć na skórzane oficerki w tamtym butiku musiałabym sprzedać jeden pokój w nowym mieszkaniu :)

Dodawanie komentarza