pomidoro

2009-11-26 19:00:01

Się państwo wybrało do knajpy. Zaległa kolacja urodzinowa znaczy. Padło na konstancińskie Pomidoro.

Wystrój nieco piwniczny, choć siedzieliśmy na pięterku. Pustki, jakby ktoś wąglika podrzucił, ale dzięki temu spokojnie i bez jazgotu, którego w pracy mamy aż za dużo. Muzyka pyszna, a żarcie? Niebo w gębie.

Pani się szarpnęła na grilowanego łososia. Mięciutki, soczysty, idealnie przyprawiony. Ale ale... na talerzu był jedynie w towarzystwie 2 gotowanych brukselek. Gdzie ziemniory, się pytam? A pani głodna, bo przez cały dzień o suchym pysku, jedynie kawałek tortu w przelocie szarpnęła o 9:00.

Pan zachowawczo, spaghetti alla carbonara. Też dobre. I więcej.

Potem słodkości. Crem brule’ powalił mnie na kolana. Się muszę przepisu nadobyć i będę produkować w ilościach hurtowych. Pannacotta już nie taka oszałamiająca, ot zwykły budyń z posypką.

Państwo lubią odkrywać nowe smaki. Jeśli możecie polecić coś w Warszawie i okolicach, to chętnie dopiszą do listy.



Dodane w na luzie

Komentarze: 2

twój mail.. 01.12.2009 r., 14:00
Polecam http://fro.blox.pl/html. Znam blogerkę (jest takie słowo? :), a kilka recenzji z sukcesem sprawdziłam osobiście. Kasia
misiek 26.11.2009 r., 22:59
Ciesz się wypadami do restauracyjek, póki możesz. Później staje się to extra przyjemnością. Zwłaszcza jak pojawia się w życiu kolejne ŻYCIE :)

Dodawanie komentarza