być kobietą, być kobietą...
2009-11-07 16:02:59
Tak, dałam dziś upust swojej babskiej naturze (pomijam poranne mycie samochodu i tankowanie). Zakupowałam trochę, niestety nie pod kątem wyjazdu, ale naszej polskiej zimy. Płaszczyk nabyłam - cudny, klasyczny, czarny, jednorzędowy, ze stawianym kołnierzem. Sęk w tym, że jesienny. Ale jak ma się taką fajną i zdolną Mamę jak moja, to nie jest to problemem - doszywa mi właśnie podpinkę 
I pierścień kupiłam. Ech, sroka ze mnie i tyle. Babka ze sklepu z pierścionkami nazwała ten kamień różą pustyni, ale o ile ja się na różach pustyni znam, to to jest coś innego. Mniejsza o to. Nie nabyłam kolczyków, poskramiając swoją rozrzutność, i teraz strasznie cierpię.

A może to była róża wiatrów?
I małą czarną kupiłam. A w zasadzie Mikołaj mi kupił. Prosta, klasyczna, grzeczna. Ale była potrzebna i już.
Zakupy uwieńczyłam wizytą w ulubionym zakładzie fryzjerskim - aromaterapia, masaż głowy, sauna na włosy i strzyżenie. Ech, bosko było. A jakie mam teraz lśniące pióra.
To jeszcze nie koniec - przede mną domowe zabiegi upiększające, za pomocą których będę próbowała się upodobnić do człowieka. Ech, bycie kobietą to naprawdę ciężka praca 
