post o niczym
2009-04-08 17:16:58
Przedarłam się wreszcie przez zakorkowaną Warszawę, zjadłam zupę, którą ugotowałam 3 dni temu i padłam na fotel, bez sił, bez konkretnego pomysłu na wpis.
Od wczoraj jestem na tzw. "pourlopie" i przyznam szczerze, że nie jest tak najgorzej. Stażuję sobie nieco na OIOM-ie, a popołudnia spędzam wśród swoich, troszkę im pomagając. Rano - poważnie i dydaktycznie, po południu - wesoło jak cholera :) A propos dydaktyki - dziś zgłębiałam (w teorii i praktyce) nowe zastosowanie sewofluranu oraz poznałam od podszewki maskę krtaniową (tu niestety tylko w teorii). Fajnie jest czasem posłuchać o czymś, z czym na co dzień nie ma się do czynienia. Dziś znów poczułam się, jakbym była na studiach (z tą różnicą, że nie byłam traktowana gorzej niż szmata salowej).
Siedzę dziś sama w domu. Mój J. wyjechał na 2 dni, więc chata wolna. Zapraszam wszystkich na pieczywo Wasa i płatki kukurydziane, bo odkąd przeszłam na dietę MŻ, tylko to mam w dużych ilościach ;)
