Veritas
2010-09-04 18:12:03
No dobra, chyba trochę przeholowałam z tym rozpisywaniem się. Tak naprawdę jestem wyjątkowo zestresowana tym wszystkim, a kiedy się denerwuje to szukam oparcia w dużej ilości informacji, jakby ona była wyznacznikiem tego co mam zrobić i jak się zachować. Nawet pisząc tutaj przy postach o rekrutacji i mieszkaniu, w głowie mam wrażenie, że odhaczam punkty: ’to już zrobiła, teraz to, brakuje tego...’. Uporządkowanie wszystkiego daje mi pewną formę spokoju przed nowym życiem na uczelni. Nie wiem czego mam się tak naprawdę spodziewać, mimo że pytałam o pierwsze zajęcia z prosektorium moich znajomych, o rady odnośnie robienia notatek, wykładowców itp. Chyba najbardziej przeraża mnie myśl, że mogę sobie nie poradzić w tym wszystkim, zatem na zapas zbieram tyle wiedzy ile się da oraz mentalnie się szykuję. Mam świadomość o głupocie tego, ale inaczej chodzę po ścianach ze zdenerwowania. Ponieważ tak bardzo jak mi zależy na pomaganiu ludzi w przyszłości, to same przygotowania do tego idą mi dość marnie. Przez ostatnie 4 lata nie szczególnie wybijałam się swoją wiedzą w szkole, a nawet narobiłam sobie złą opinię u kilku nauczycieli. Nawet wiele osób (na szczęście `ci, na których opinii mi nie zależało) chciało abym zrezygnowała z marzeń zostania lekarzem i proponowała abym zajęła się czymś mniej ’wybitnym’. Natomiast ja wiem, że wybrałam właściwą drogę w życiu kiedy w oczach mam łzy podczas wypowiadania się o zawodzie lekarza. Mam cichą nadzieję, że dostąpi mnie kiedyś zaszczyt posiadania własnej katedry i będę mogła się śmiać, gdy opowiadam moim uczniom, jak ciężko przychodziła mi nauka, a mimo to stoję przed nimi :).
(Wybaczcie kulawe pisanie. jestem u znajomej na wieczorze filmowym i szalenie potrzebuję snu, ale musiałam to napisać żeby mi nie uleciało z głowy :P życzę wam udanego weekendu!)
