Imo corde te saluto!
2010-09-02 05:19:47
Zawsze zadawano mi pytanie dlaczego chciałabym zostać lekarzem. Pochodzę z rodziny lekarzy, więc może pomysł ten został podświadomie wszczepiony we mnie już od najmłodszych lat. Jednakże do dziś twierdzę, że jest to w pewnym sensie moje ’powołanie’. Być może nie zabrzmi to dość oryginalnie, ale odkąd pamiętam, niesienie bezwarunkowej pomocy bliźniemu sprawiało mi niezmierną satysfakcje podobną do zjedzienia tabliczki mlecznej czekolady. W wieku ośmiu lat rzeczowo oznajmiłam, siedząc u mamy na kolanach, że wynajdę lek na nowotwory. Był to moment, w którym dowiedziałam się o śmierci mojej mamy chrzestnej na raka piersi. Później poprosiłam o swój pierwszy mikroskop i z zaciekłością obserwowałam żyłki w liściach domowych roślin oraz martwe owady, znajdywane prawie wszędzie. Był nawet moment kiedy chciałam dokonać autopsji żaby, ale podejrzewam ingerencję starszej siostry w moich niecnych młodzieńczych planach. Bliskich znajomych starałam się zawsze otoczyć matczyną opieką oraz jako pierwsza biegłam z opatrunkiem, gdy ktoś był ranny, ale również niezmiernie intrygowało mnie działanie niemalże wszystkiego, łącznie z ludzkim ciałem. Chociaż same lekcje biologii bądź chemii w szkole nie przypadły mi zbytnio do gustu (wręcz momentami powodowały obrzydzenie - głównie z winy nauczycieli), lubiłam zdobywać wiedzę, która zbliżała mnie do mojego dziecięcego marzenia. Muszę przyznać, że byłam wyjatkowo dociekliwym stworzeniem(ale zarazem niedowierzącym - kiedyś upierałam się, że czerwone krwinki ze zdjęcia to tak naprawdę morele, a ojciec pediatra robi mnie w bambuko twierdząc inaczej :> ).

Tak oto moje wysiłki i dążenia do zdobywania wiedzy, umożliwiły mi dostanie się w tym roku na wydział lekarski Collegium Medicum w Lublinie.
Ten blog jest nie tyle zadedykowany ludziom (zapewne przyszłym studentom) zainteresowanym perypetiami na wydziale lekarskim co również moim znajomym, którym obiecałam zdawać szczegółowe relacje z m.in. prosektorium :).
Chciałabym również poświęcić ten blog wszystkim niezbędnym i ciekawym informacjom jakie zdobyłam na swojej drodze kształcenia medycznego. Jest to wiedza zaczęrpnieta od kuzynów oraz znajomych ze starszych roczników uczących się na tym samym kierunku, a także zaprzyjaźnionych lekarzy.
Pozdrawiam i życzę przyjemnej lektury, a zarazem ostrzegam przed dużą dawką narzekania. Cóż, masochiści muszą czasem się gdzieś wyładować emocjonalnie. :>
