Archiwum: Kwiecień 2011


Stażu ciąg dalszy

2011-04-27 22:25:38

Obecnie moja praca polega na noszeniu woreczka na zużyte rękawice na obchodzie i wypisywaniu masy kart informacyjnych. Nie mam siły nawet na komentarze - wg praw i obowiązków stażysty - powinnam tak pracować bez cienia wątpliwości, taki mój psi obowiązek. Tylko kurde ja bym mogła za darmo ten cały rok pracować - tylko żeby mi dali to co chce w życiu robić - a nie dawali na "przetrzymanie" - by powiększać ilość pieczątek w książeczce stażowej. Po prostu już mi wszystko jedno. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Olewactwo

2011-04-11 22:41:24

Dialog: 

Ja: Pani Doktor może wpisać w skierowanie na TK, że pacjentka jednak ma tą niewydolność nerek, GFR b. niski - kreatyninę wysoką jeśli ma mieć badanie TK? 

Pani Doktor: Po co? Niech się radiolodzy martwią. 

Jak cholernie ciężko nastawić się na to by "mi zależało" - żebym nie opisywała pacjentów na "odwal", żebym nie odwalała rutyny, nie uczyła się olewactwa. A tego się uczę na stażu najwięcej. 

 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Psychiatria na stażu

2011-04-03 19:12:08

Psychiatria to zdecydowanie nie moja bajka. Często mam wrażenie, że nieświadomie powoduje potencjalne niebezpieczeństwo: ostatnio zostawiłam na kilka sekund młotek neurologiczny i historie choroby na konsoli pielęgniarskiej, a potem bawiłam się spinaczem do papieru i wypadł mi gdzieś - nie mogłam znaleźć. Mój niezamierzony, żenujący mnie debilizm i głupota to nie wszystko - mam jeszcze ogromną niechęć do psychiatrii. Męczy mnie potrzeba posiadania przy sobie wielu ludzi - ciągle ktoś chodzi po korytarzu, patrzy, mówi, czegoś chce, ciągłe pukanie pacjentów do gabinetu - nie jestem fanem tylu interakcji. 

Jestem w stanie wyobrazić sobie czym jest urojenie, omam - chyba obejrzałam zbyt wiele filmów fantasy i science fiction. Przeraża mnie to bardziej niż interesuje. Mózg ludzki jako źródło choroby - jest dla mnie jeszcze większą zagadką niż coś co można zważyć i zmierzyć. 

Na oddziale panuje jednak całkiem sympatyczna atmosfera, chociaż pacjenci dają popalić zarówno słownie jak i czynnie - przeważnie dostaje się lekarzowi prowadzącemu lub ordynatorowi - potem normalna procedura pasy itd. Może to szokuje ludzi nie związanych z medycyną, ale bezpieczniej jest dla człowieka z psychoza zostać unieruchomionym na jakiś czas niż szarpać się z sanitariuszami lub do nieprzytomności być sedowanym lekami.

Jako stażysta jestem zobowiązana do podstawowego internistycznego i neurologicznego badania pacjentów - cała neurologia i psychiatra sprawia mi trudności. Może też szkopuł w tym iż trafiłam "pod skrzydła" rezydentki, która pracuje od aż trzech miesięcy - i zamiast mi coś wytłumaczyć jak już zapytam, biegnie do następnego pacjenta. Nikt nie sprawdza co robię, uczę się wyłącznie obserwując. 

Sensem tego wszystkiego jest chyba tylko to, że czas mija i zbliżam się do upragnionego pełnego prawa wykonywania zawodu. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 2 , zobacz komentarze