Archiwum: Marzec 2011


Dezinformacja i moja wizja reformy studiów

2011-03-19 01:10:56

Bardzo trudno jest znaleźć wartościowy artykuł, czy sprawdzoną informacje - z dziedziny medycyny. Nawet w szanowanych czasopismach zdarzają się artykuły po kilkanaście stron z których nic nie wynika, ale przynajmniej autor szczerze się do tego przyznaje, że wnioski są niejednoznaczne i informuje także z czego to wynika,

Moja wizja reformy studiów medycznych ;) Studia medyczne na zmianę - jedna część rocznika cały semestr ma zajęcia teoretyczne - druga zajęcia wyłącznie praktyczne i zaliczenia praktyczne. ( odciążyło by to kliniki, katedry i zakłady, liczba godzin dydaktycznych teoretycznych do redukcji) Zamiast stażu: płatne praktyki po każdym roku ( obowiązkowe 2- miesięczne ) z możliwością przedłużenia do (4 miesięcy) tzn. całe wakacje. Dawałoby to minimalną możliwość zarobienia sobie w "swoim zawodzie". Po pierwszym/ drugim roku - mozna by uznać, że lekarz zdobywa umiejętności pielęgniarki. Po trzecim/czwartym/ratownika medycznego, piąty i szósty rok/ kliniki . Ale nie było by czasu na niesamowicie długie zajęcia z biochemii, histologii, historii medycyny. Gdybym nie musiała podczas studiów rysować kredkami w zeszycie robaków i komórek wszelkich tkanek - na pewno coś by mi umknęło i nie byłabym tu gdzie jestem ;)) 

 

A na stażu: 

cisza, spokój, ale za niedługo - czeka na mnie oddział najbardziej zakręcony - psychiatria. Pamiętam jak na studiach doktor "upsychotyczniał" pacjentów. Na przykład pochodził do pacjentki i pytał "czy odbiornik nagrywający wbudowany w nogi pani łóżka działa? czy brzęczy?" Pacjentka zbladła, zrobiła dziwną minę i wyszła z sali. Doktor także potrafił skakać na korytarzu, tak żeby pacjenci w sali go widzieli ;) Celem tych działań oprócz upustu własnego szaleństwa - było jak mówił "upsychotycznianie" aby pacjent potrafił odróżnić dziwną rzeczywistość, od wymyślanej nierzeczywistości ;) 

 

 

 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Lep-etap i stażowanie

2011-03-01 00:14:14

W sobotę byłam na pierwszym w życiu Lep-e. To co się rzucało w oczy to lekarze błądzący po budynku, w którym miał się odbywać egzamin, zatrzymujący się na poziomie toalet - sprawdzając czy to jednak tu. Po co wykształciuchom informacja na którym piętrze dokładnie ma być egzamin? Niech błądzą! Te wykształciuchy, które przyszły punktualnie i tak musiały czekać przez godzinę! Co więcej wykształciuchy zatem czekały na klatce schodowej, na korytarzu przy toaletach, siedziały na schodach klatki schodowej przez godzinę. Po co wykształciuchom krzesła jak są schody? Niech siedzą na ziemi! 

Po prostu przykro mi się robi - uważam, że zasługuje na sumienne informacje - gdzie dokładnie w budynku ma się odbywać egzamin, krzesło pod tyłek - jeśli mam na ten egzamin czekać, a może nawet automat do kawy i mydło w toalecie. Taka jestem krnąbrna i roszczeniowa. 

 

Staż, stażysta, stażować ... 

Zaczęłam czerpać przyjemność z tego, że jestem stażystką. Dostosowałam się do sytuacji, poruszam się jak na razie sprawnie po meandrach prawa i bezprawia. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 1 , zobacz komentarze