Archiwum: Grudzień 2010


i po karetkach

2010-12-29 10:05:24

Staż w pogotowiu uświadomił mi skąd bierze się część pacjentów w szpitalu. Jakoś nigdy nie zastanawiało mnie, jak pacjent w stanie terminalnym, babcia nie chodzaca od roku, pacjent z udarem,"nurki czy leżaki" i inne tego typu osoby strafiają do szpitala. Teraz wiem, jak to wygląda. Staż uznję, za ciekawy  - zamieniłabym rok ze studiów na takie własnie zajęcia - czyli pracę ratownika: cięzkie hipoglikemie, udary, urazy, krawienia, bóle brzucha, zawał, bóle w klatce - te pierwsze chwile gdy pacjent jest "nieobrobiony" nauczyły mnie dużo więcej niż spotkanie z takim pacjentem na oddziale szpitalnym. 

Nie dla mnie jednak taka praca, kompletnie nie potrafię odnaleźć się w zespole, męczy mnie bardzo przebywanie z taką ilością ludzi  na stacji karetek - nie potrafiłabym nawet chwili pożądnie odpocząć podczas 24h dyzurow - a taki zdechnięty doktor to nic fajnego dla pacjenta. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Zmiany! :)

2010-12-20 01:16:15

Mimo, że ostatnio padam na pysk ze zmęczenia już po 10 h w karetce, wzięłam się do pracy, staram się asystować, więcej przyglądać, działać, wkłuwać, mierzyć, badać. Trochę tylko mi głupio, że ratownicy w karetce mają mnie za ostatniego ciula, ja bym tak o sobie pomyślała na ich miejscu, zasłużyłam. Zawsze brnęłam na przód po swojemu, teraz  jednak przyznaje, że przyhamowałam, ze względu na to że sytuacja z rakiem w rodzinie wykańcza mnie psychicznie i fizycznie ( dojazdy, załatwienia tam na miejscu, masa dziwnych rozmów telefonicznych) nie daje rady. Wiem jednak, ze nie chce hodować mojej "bezmózgowości". Spróbuje rozwlec swoją dobę do 36h zrobić cos jeszcze i jeszcze... od stycznia znów wracam na oddział - więc czas i charakter pracy będzie spokojnieszy. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Karetki

2010-12-16 00:00:14

Karetki - stażysta jest szóstym kołem u wozu. Czy można się czegoś nauczyć? Pewnie, ze można - nie jest to wiedza książkowa - to prawda. To co podoba mi sie najbardziej to - spektakularne leczenie ciężkiej hipoglikemii - efekt natychmiastowy. ;) Rózne wezwania: śmieszne, niepoważne i poważne, zespoły karetek rózne: od strasznie sympatycznych, profesjonalnych do hamstwa na kółkach włącznie. W karetkach widać, że system kuleje, że masa jest samotnych, starszych ludzi, że wezwanie karetki do POZ i NPOZ jest metodą na pacjentów jakkolwiek problemowych. 

Stacja sympatyna, jeżdżenia dużo, jeżdżę około 10h dziennie - robiąc dłuższe dni pracy co by mieć dzień wolny, żałuje, że stażysta nie może sam -( jako główny lekarz) z doświadczonymi ratownikami pojechac chociaż do wezwania z kodu 2, co by to komu szkodziło? 

Reszta życia:  cieszę się, że moja koordynatorka i kilku lekarzy pomogło mi w ciężkich chwilach - radzenia sobie z pierwszymi fazami leczenia raka w bliskiej rodzinie - a karawana idzie dalej, cieszę się że mam pracę ;) 

 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 1 , zobacz komentarze