Czwarty tydzień stażu - rzeczywistość alternatywna

2010-10-28 15:29:41

Okazało się, że im bardziej człowiek się miga, obija i mija z pracą to tym lepiej. Wyszło na jaw, że jeśli nie staram się nadto co trzeba - to jest w porządku. Jeśli przychodziłam wcześniej, czekałam na to co mam zrobić i stawiałam się w danym miejscu w oddziale dokładnie za godzinę, o godzinie - to było złe. Odkąd zaczęłam robić sobie godzinne przerwy, zamiast za godzinę pojawiać się za dwie i pół - wychodziło na lepiej. Co za zdumiewająca alternatywna rzeczywistość!

Dziś w oddziale była konsultacja, przyszła pani dr lat okolo 60-70, sympatyczna miła, mówiąc o pacjencie wtrącała "demencyjnie" uwagi o tym co sama kiedys robiła. Szkoda, że starość nie zawiera paktu z lekarzami, chociaż z niektórymi, po to by dać im spokój na jakiś dłuższy czas niż ten średni w populacji. 

Od jutra zmieniam oddział, są minusy - opuszczam zespół ludzi którzy względnie mnie znają (zaprzyjaźnienie się z zespołem to przeważnie duży plus, dzięki któremu można liczyć na ciekawe zadania, czy unikać nieprzyjemnych sytuacji) są plusy: hurrrrrrraaaa!!!!!!!!!!!!!!! :) będzie coś nowego! 



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

stankiewicz@hipokrates.org 30.10.2010 r., 02:32
Święta prawda! Dlatego właśnie ten szumnie nazywany staż to strata czasu dla młodych ludzi. A co gorsza zachęta do znienawidzednia medycyny, w której jeszcze przed chwilą byli tacy rozkochani ...........

Dodawanie komentarza