Pierwszy tydzień stażu

2010-10-10 00:37:16

Tydzień minął, oprócz uwagi ( w sumie od koordynatora stazu) że może mam nie pokolei w głowie bo zostałam do 15.00 dowiedziałam się ze cito -  znaczy za pare godzin, na szybko -  znaczy musze wypisać jeszcze skierowanie, inne znaczenia słów niż można by się spodziewać. 

Ale staż to dla mnie terapia szokowa, szyłam dzisiaj banana, bo mam wyrzuty sumienia jak w sumie dwa szwy zaszyłam pacjentce pare dni temu, oczywiście pod okiem specjalisty. 

Tylko żal mi, że nie ma gdzie badać pacjentów z korytarza, że nie ma się w zwyczaju obadać całego pacjenta, że musze wierzyć pielęgniarkom w sprawach poniżej pasa, bo jak pacjentke leżącą z korytarza ot tak obnazyc dla stażysty, a jakbym zaczeła parawany przestawiac byłaby heca. 

Osiągi tego tygodnia: pobieranie krwi, zakładanie/wyjmowanie cewników donaczyniowych - asysta, asysta przy nakłuwaniu opłucnej, asysta przy cewniku na cito, wypełnianie zleceń, opisywanie pacjentów, brak spóźnień, ale własny mini - cmentarzyk się wypełnia, bo przecież coś tam mogłam zrobić lepiej o coś jeszcze zapytać, coś zmierzyć. 

Ilość wejść na bloga jak dla mnie imponująca, 408, kwestia czytania, a wejścia jest oczywiście różna, ale cóż, nie spodziewałabym się.



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

stankiewicz@hipokrates.org 13.10.2010 r., 02:10
To masz wyjątkowo lekko. 32 lata temu w trzenim dniu stazu w powiatowym szpitalu n aLubelszczyznie zostawiono mnie na dyzurze absolutnie samego na dyzurze. Chirurg, ktory mial dyzurowac, pojechal na polowanie i zaraz po polnocy przywiozl zastrzelonego dzika, wagi 104 kg, ktorego podziwial na szpitalnym dziedzincu caly szpital. Tylko ja trzaslem sie ze strachu, za to co zrobilem i przed tym co mnie czekalo. Takie to byly klimaty .......... nie przejmuj sie. Nara ................ marek (57 lat)

Dodawanie komentarza