Drugi dzień
2010-10-04 21:46:22
Było fajnie - mam postanowienie bez względu ile mam siedzieć w szpitalu długo czy krótko- muszę codziennie nauczyć się czegoś nowego. Dziś było pobieranie krwi - dla niewielu jest to jakiekolwiek osiągnięcie, ale dla mnie było.
Cieszyłam się nawet z mojego opiekuna oddziałowego - bo wyluzowany. Jak słyszałam drugiego do którego mogłam trafić - co mówił do lekarki na stażu kierunkowym (sic!) never ending story na temat jak nie przegapić nowotworu w moczowodzie i ze cewnik można włożyć do moczowodu, w stylu: "ojej! opowiem, ale to tajemnica!" to pomyślałam sobie, że dobrze trafiłam. Ten doktor, jak mi w piątek opowiadał o pacjentce i jej białkomoczu i pytał mnie coś, to mimo mojej niewielkiej wiedzy czułam że nie było by odpowiedzi prawidłowej. Jedyna słuszna to tajemne nudziarskie podejście.
A reszta doktorów to ładne kobietki, szczuplutkie młode i starsze, nie zapuszczone, zadbane, czesto tylko woory pod oczami odejmują im trochę uroku, ale co zrobić taka praca.

Dodawanie komentarza