Pierwszy dzień stażu
2010-10-01 13:51:00
Trafiłam na interne, nie spóźniłam się chociaż byłam lekko w biegu. Zaraz po malenkim raporcie (bo oddział jest też mały) pacjent się zatrzymał - pierwsze minuty stażu - a tu już reanimacja, jakbym usłyszała taki scenariusz to bym stwierdziła że jest z lekka przesadzony. Później oglądanie biopsji, generalnie sympatycznie, miło, tylko jak wiadomo - ten pierwszy dzień bez względu na wszystko jest ciężki. Do reanimacji się nie wyrywałam, patrzyłam tylko z zatrwożeniem że anestezjolog kroczy powoli - zmierza ku nam, bo łóżko pacjenta było na końcu korytarza, że pan z butlą od respiratora kroczy powoli, po przyjściu dzwoni i wymienia butle, że maska ambu na samym początku była nieszczelna... Czy to wszystko miało znaczenie? Czy coś by dało gdyby anestezjolog biegł, ambu było szczelne, butla z tlenem szybciej przywieziona? Pacjent miał swoje lata i obciążenia, ale jak ta reanimacja powinna wyglądać? Jak na filmie, czy raczej na filmie w zwolnionym tempie... że jest zestaw ratunkowy, że jest defibrylator ...... lekarzom z oddziału nie mam nic do zarzucenia, ale jak to powinno być na oddziale internistycznym?
