BeHaPPy
2010-09-29 01:16:54
Kolejny dzień - zbaczylam dziś moich kolegów i koleżanki współstażystów, po spotkaniu wszyscy rozpierzchli się momentalnie w różnych kierunkach. Na spotkaniu dowiedziałam się oczywiście, że jakbym była mężczyzną to mam prace na internie i na innych oddziałach także, a że jestem babą... to wiadomo. Chce wierzyć że to wynika z biedy tego systemu i kraju, ale jak zwykle są dwie strony medalu:.
Jakoś czuje się poza konkursem w tym całym stażowaniu - nawet jeszcze przed stażowaniem. Dzięki temu nie wpadam we frustracje, nie mnożę moich pretensji, niezadowolenia tylko chowam do szuflady, bo liczę że wypracuje sobie lepszy los. Siedzę cicho gdy słyszę opinie tak jak ta przytoczona w pierwszym akapicie, nie zastanawiam się co by było gdybym musiała się utrzymywać tylko i wyłącznie z pensji stażystki, nie myślę o rozpychaniu się łokciami na wypatrzonym miejscu na oddziale. Podchodzę do tego ze spokojem, bo systemu nie przeskoczę, ale mogę ustawić się poza konkursem, nie startować w wyścigu i nikt nie musi o tym wiedzieć. Na pewno jakiś wyścig będzie się toczył, a właściwie się toczy ;) wystrzał startowy był na pierwszym roku, później szkapiny gnały, a ja wraz z nimi, a teraz jestem szkapiną poza konkursem. Siedzę sobie na trybunie i zakładam kopytko na kopytko. Czy to wyjdzie mi na dobre? Oby na najlepiej. To aby jako szkapina wyścigowa zejść z toru - zasugerowało mi moje serducho i to nie jest żadna metafora. Może czasem ’soma’ jest mądrzejsza od świadomej ’psyche’ ;)
