Zasada "pierwszej skuchy"

2011-10-15 18:15:43

Często na stazu widać było "zasade pierwszej skuchy" - tzn. wszystko dziala dopóki nic się nie stanie. Tłumacząc dalej - jeśli nalezy zawieźć pacjenta na badania diagnostyczne do innego szpitala i wymagana jest obecnosć lekarza - daje się lekarza stażyste. Lekarz ma sluchawki, rękawiczki i nic wiecej bo do tego wystarczy karetka transportowa. Nie ma ani pulsoksymetru, ani ambu, ani tlenu.. nicccc... butla z tlenem na oddziale jest pusta - no bo przeciez ktoś zapomniał napełnić, pulsoksymetr moze jest ale jeden na oddział. 
Najfajniej jeszcze jest usłyszeć od starszego lekarza jeszcze o tym, że przecież pacjent jest wydolny ( - znaczy że na pewno w transporcie nei może sie zdekompensować ? - zatem po co lekarz ? z tym transportem)  Starszy lekarz powie jeszcze, ze on na stażu dyzurował juz w pierwszym tygodniu, i nie ma co się tak bać, bo on przeciez miał ciężej. (Ale mimo wszystko było to w czasach gdy jak rano roznoznano wrzody do wieczora robiono resekcje żołądka, o usg w Polsce jeszcze nikt nie słyszał, a luksusem było ekg). Nie szanuje się ludzi, każdy najchętniej wierzy w uzdrawiającą moc lek med. przed nazwiskiem - aallleee... do pierwszej skuchy. Później byłoby przeciez wiadomo, że przeciez lekarz stażysta mógł poprosić o tlen i pulsoksymetr - bo przeciez były! I nikogo by nie obchodziły tłumaczenia... i skucha! 



Nie dodano kategorii

Komentarze: 0

Nie dodano komentarzy.

Dodawanie komentarza