oj tam oj tam

2011-08-08 22:50:40

Dziś miałam ochotę zapytać lekarki podczas obchodu - czy nie ma ochoty strzelić po łapach pielęgniarki, która szła od noworodka do noworodka, z sali do sali z nie mytymi ani razu dłońmi, za to z granatowym lakierem na paznokciach i dotykała pępków poszczególnych dzieci - doradzając mamom odpowiednią pielęgnacje. Żeby chociaż raz zdezynfekowała rece, żeby chociaż raz umyła - nie! Lekarze w tym i ja podchodzimy badać dziecko w rękawicach - do każdego dziecka nowa para, zakładane na sali. Można by się przyczepić do: pisania długopisem w rękawicach i używania tego samego stetoskopu. Ale taaa... doświadczona pielęgniarka - budziła na początku obchodu mój szacunek - posiadała wiedzę praktyczną - doświadczenie, ale najwidoczniej nie wierzyła w sens mycia rąk. Bakterie, np. swojskie szpitalne MRSA, wirusy i inne takie - najwidoczniej kobieta w to nie wierzy, bo kto to widział? Może wierzy w silę lakieru do paznokci, że dezynfekuje. 



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

twój mail.. 26.08.2011 r., 20:35
Niestety miałam okazję być pacjentką w szpitalu, a w ostatnim czasie byłam w szpitalu przy dziecku i muszę powiedzieć, że lekarze nie tylko nie myją rąk, ale także nie zakładają rękawic (na oddziale chirurgii dziecięcej!!!!). Nie przyglądałam się, czy pielęgniarki mają pomalowane paznokcie... Zresztą to nie miało specjalnie znaczenia, bo przy pobieraniu krwi, zmianie opatrunku itd. zakładały rękawiczki. Pielęgniarki potrfiły też przemówić ludzkim głosem, uśmiechnąć się. Natomiast lekarze przychodzili na poranną wizytę, odrywali po kolei gołymi rękami opatrunki (nie myli rąk po każdym dziecku!!!!), mruczeli coś niezrozumiale pod nosem, a potem znikali. A gdy coś się dzieje po południu, albo nie daj Boże w nocy, to wtedy umęczony ciężką pracą Pan Doktor nie podchodzi do pacjenta, tylko każe poczekać na lekarza prowadzącego. Czegoś tu nie rozumiem. Po co on siedzi w tym szpitalu... Może wtedy w dyżurce szoruje ręce... potem kolejnego dnia nie musi, bo są jałowe;-)

Dodawanie komentarza