Psychiatria na stażu

2011-04-03 19:12:08

Psychiatria to zdecydowanie nie moja bajka. Często mam wrażenie, że nieświadomie powoduje potencjalne niebezpieczeństwo: ostatnio zostawiłam na kilka sekund młotek neurologiczny i historie choroby na konsoli pielęgniarskiej, a potem bawiłam się spinaczem do papieru i wypadł mi gdzieś - nie mogłam znaleźć. Mój niezamierzony, żenujący mnie debilizm i głupota to nie wszystko - mam jeszcze ogromną niechęć do psychiatrii. Męczy mnie potrzeba posiadania przy sobie wielu ludzi - ciągle ktoś chodzi po korytarzu, patrzy, mówi, czegoś chce, ciągłe pukanie pacjentów do gabinetu - nie jestem fanem tylu interakcji. 

Jestem w stanie wyobrazić sobie czym jest urojenie, omam - chyba obejrzałam zbyt wiele filmów fantasy i science fiction. Przeraża mnie to bardziej niż interesuje. Mózg ludzki jako źródło choroby - jest dla mnie jeszcze większą zagadką niż coś co można zważyć i zmierzyć. 

Na oddziale panuje jednak całkiem sympatyczna atmosfera, chociaż pacjenci dają popalić zarówno słownie jak i czynnie - przeważnie dostaje się lekarzowi prowadzącemu lub ordynatorowi - potem normalna procedura pasy itd. Może to szokuje ludzi nie związanych z medycyną, ale bezpieczniej jest dla człowieka z psychoza zostać unieruchomionym na jakiś czas niż szarpać się z sanitariuszami lub do nieprzytomności być sedowanym lekami.

Jako stażysta jestem zobowiązana do podstawowego internistycznego i neurologicznego badania pacjentów - cała neurologia i psychiatra sprawia mi trudności. Może też szkopuł w tym iż trafiłam "pod skrzydła" rezydentki, która pracuje od aż trzech miesięcy - i zamiast mi coś wytłumaczyć jak już zapytam, biegnie do następnego pacjenta. Nikt nie sprawdza co robię, uczę się wyłącznie obserwując. 

Sensem tego wszystkiego jest chyba tylko to, że czas mija i zbliżam się do upragnionego pełnego prawa wykonywania zawodu. 



Nie dodano kategorii

Komentarze: 2

bialamewa 17.04.2011 r., 21:33
zadedykuje nawet pewną poradę dla ciebie: odpuść sobie "trolowanie"
babciaala 17.04.2011 r., 19:08
Po dokładnym przeczytaniu Twojego blaga, stwierdzam, że nie powinnaś być lekarzem, może warto zająć się pisaniem poradników dla gospodyń domowych.

Dodawanie komentarza