Zmiany! :)
2010-12-20 01:16:15
Mimo, że ostatnio padam na pysk ze zmęczenia już po 10 h w karetce, wzięłam się do pracy, staram się asystować, więcej przyglądać, działać, wkłuwać, mierzyć, badać. Trochę tylko mi głupio, że ratownicy w karetce mają mnie za ostatniego ciula, ja bym tak o sobie pomyślała na ich miejscu, zasłużyłam. Zawsze brnęłam na przód po swojemu, teraz jednak przyznaje, że przyhamowałam, ze względu na to że sytuacja z rakiem w rodzinie wykańcza mnie psychicznie i fizycznie ( dojazdy, załatwienia tam na miejscu, masa dziwnych rozmów telefonicznych) nie daje rady. Wiem jednak, ze nie chce hodować mojej "bezmózgowości". Spróbuje rozwlec swoją dobę do 36h zrobić cos jeszcze i jeszcze... od stycznia znów wracam na oddział - więc czas i charakter pracy będzie spokojnieszy.

Dodawanie komentarza