Karetki

2010-12-16 00:00:14

Karetki - stażysta jest szóstym kołem u wozu. Czy można się czegoś nauczyć? Pewnie, ze można - nie jest to wiedza książkowa - to prawda. To co podoba mi sie najbardziej to - spektakularne leczenie ciężkiej hipoglikemii - efekt natychmiastowy. ;) Rózne wezwania: śmieszne, niepoważne i poważne, zespoły karetek rózne: od strasznie sympatycznych, profesjonalnych do hamstwa na kółkach włącznie. W karetkach widać, że system kuleje, że masa jest samotnych, starszych ludzi, że wezwanie karetki do POZ i NPOZ jest metodą na pacjentów jakkolwiek problemowych. 

Stacja sympatyna, jeżdżenia dużo, jeżdżę około 10h dziennie - robiąc dłuższe dni pracy co by mieć dzień wolny, żałuje, że stażysta nie może sam -( jako główny lekarz) z doświadczonymi ratownikami pojechac chociaż do wezwania z kodu 2, co by to komu szkodziło? 

Reszta życia:  cieszę się, że moja koordynatorka i kilku lekarzy pomogło mi w ciężkich chwilach - radzenia sobie z pierwszymi fazami leczenia raka w bliskiej rodzinie - a karawana idzie dalej, cieszę się że mam pracę ;) 

 



Nie dodano kategorii

Komentarze: 1

Ivan Grozny III 16.12.2010 r., 18:16
eee, mam za soba 3lata doswiadczenia w karetce,ale jako lekarz jeszcze nie ,tylko 2tyg praktyk jako pomocnik lekarza. Wyprawy to byly ...nie zamierzam opisywac . Ale albo pesymistycznie podchodzisz ,albo taka "czarna rzeczywistosc" Cie owionela. Bo ja mam doswiadczenia calkiem , calkiem. A mozna wiele sie nauczyc.I sie nauczylem. Pacjent na pierwszym miejscu , jesli nawet lekarz" nie domaga",w przeciwnym razie pacjent padnie ,a Ty bedziesz miec wyrzuty sumienia.... dwa ,nic na sile, trzy optymistycznie do nalogowcow - (samozaparcie)trzeba, i noc od tego by czuwac jak tecumseh;)

Dodawanie komentarza