Koniec stażu! autoankieta

2011-10-26 21:32:30

Okres stazu będę pamiętać i wspominac w pakiecie z innymi wspomnieniami, wziązanymi z wieloma życiowymi prywatnymi przeżyciami np. ze śmiercią jednego z rodziców. Okres ten dlatego był dla mnie tym bardziej ciężki. Wielokroć, cięzko było mi w pacjencie nie zobaczyć  tego chorego rodzica. Mówi, się lecz swoich pacjentów tak jakbyś leczyl swoich rodziców. Wypalenie zawodowe murowne, nawet zanim się rozpocznie prace. Na drugi plan zeszło traktowanie mnie jako młodego lekarza czy moje plany na czytanie prasy naukowej. Napiszę jednak szczerze, że staz nauczył mnie, ze: 

- nie mozesz liczyć na nikogo jesli się zakłujesz - radź sobie sam 

- nie mozesz liczyć ze w duzym  szpitalu w duzym mieście - dotkniesz pacjenta sluchawką jeśli nad nim wiszą już dwaj lekarze w tym oczywiście rezydent który też się przecież uczy! 

- nigdy nie przyzwyczaimy się chyba (!) w Polsce, ze wymaganie ( - zarówno przestrzegania przepisów czy  nauczania młodych lekarzy) od siebie  i od innych to dobra rzecz, a nie upierdliwość

- nigdy nie dostaniesz tlenu gdy wieziesz gdzies pacjenta katretką transportową, nawet jeśli o to prosisz, a starszy lekarz mówi, ze nie ma potrzeby, a ty wiesz ze jest 

- że starzy lekarze, potrafią gadac o tym jak wspaniale było jeździć na karetce jako samodzielny lekarz w pierwszym tygodniu stażu z pieczatką, czy siedziec na dyżurach jako główny dyżurant - a tak czy siak nie dają ci nic zrobić, żadnych procedur, żadnych zadan, tylko podawanie skierowań z półki

- można pokazać róznie, ze ma sie kogos w tyle, np. nie mówiąc czy się idzie do kibelka, czy na obchód 

- że stazysta ma wykazywac chęci... ile tej chęci trzeba wykazac, jeśli zmienia sie oddzialy co kilka tygodni, nikt nie umie cie dobrze poznać, ani ci zaufac 

Myslę, że to wszystko się jednak nie zmieni.

I cóż i to by było na tyle! 

Jeśli miałam jakiegoś " blogowego czytelnika" bardzo dziękuję i pozdrawiam. 

 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 2 , zobacz komentarze

Zasada "pierwszej skuchy"

2011-10-15 18:15:43

Często na stazu widać było "zasade pierwszej skuchy" - tzn. wszystko dziala dopóki nic się nie stanie. Tłumacząc dalej - jeśli nalezy zawieźć pacjenta na badania diagnostyczne do innego szpitala i wymagana jest obecnosć lekarza - daje się lekarza stażyste. Lekarz ma sluchawki, rękawiczki i nic wiecej bo do tego wystarczy karetka transportowa. Nie ma ani pulsoksymetru, ani ambu, ani tlenu.. nicccc... butla z tlenem na oddziale jest pusta - no bo przeciez ktoś zapomniał napełnić, pulsoksymetr moze jest ale jeden na oddział. 
Najfajniej jeszcze jest usłyszeć od starszego lekarza jeszcze o tym, że przecież pacjent jest wydolny ( - znaczy że na pewno w transporcie nei może sie zdekompensować ? - zatem po co lekarz ? z tym transportem)  Starszy lekarz powie jeszcze, ze on na stażu dyzurował juz w pierwszym tygodniu, i nie ma co się tak bać, bo on przeciez miał ciężej. (Ale mimo wszystko było to w czasach gdy jak rano roznoznano wrzody do wieczora robiono resekcje żołądka, o usg w Polsce jeszcze nikt nie słyszał, a luksusem było ekg). Nie szanuje się ludzi, każdy najchętniej wierzy w uzdrawiającą moc lek med. przed nazwiskiem - aallleee... do pierwszej skuchy. Później byłoby przeciez wiadomo, że przeciez lekarz stażysta mógł poprosić o tlen i pulsoksymetr - bo przeciez były! I nikogo by nie obchodziły tłumaczenia... i skucha! 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

mój ostatni oddział na stazu

2011-10-11 21:14:17

Nowi stażyści juz zawitali do szpitala, widac po nich - pewnie tak jak i po mnie rok temu, że jakiegoś rodzaju aspołeczność idzie wraz z latami spędzonymi nad teoretyczną nauką medycyny. Nie są sympatyczni, żądają informacji, a nawet nie próbują nawiązać poprawnej - koleżeńskiej relacji - np. zapytać o imię, czy się przywitać. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 1 , zobacz komentarze

staz sie kończy

2011-09-27 20:50:37

Praktycznie został mi jeszcze jeden miesiac (ponieważ wykorzystalam wczesniej prawie cały urlop). Teraz zostaje na internie i wcale nie jest mi z tym źle, przyzwyczaiłam się do trybu pracy i nie walcze już absurdami, tylko akceptuje. Czekam na to co będzie dalej, jak się mój los potoczy. Sensownie bedzie zamknąć bloga, bo miał byc takim pamiętnikiem na czas stażu. Zastanowie się nad podsumowaniem tego okresu. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Urlop stażysty

2011-09-04 00:03:29

Rodzinne sprawy z rakiem dobiły mnie na tyle, że potrzebowałam urlopu. Moją sytuacje rodzinną ciężko byłoby opowiedzieć w kilku zdaniach i nie o tym ten blog, ale niestety ma ona wpływ na moje życie. Zatem nie wiem co się dzieje w szpitalu i dobrze mi z tym. Moja chęć walki o lepszą medycynę zaczęła przechodzić - w to zwykłe "jest jak jest i trzeba sobie radzić" - stępili mojego ducha walki. Czarę przelał młody doktor rezydent - który zbywał każde moje pytanie co do pacjentów. A nadchodzi październik gdzie już nie czeka na mnie uczelnia. Zdecydowanie stępili mi pazurki... ale nie podcięli ścięgien Achillesa ;)) 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Są chwile

2011-08-12 23:35:46

Sa chwile, gdy bardzo się cieszę, że jestem lekarką. Ten zawód pozwala na przejrzenie całego spektrum: od umierania do narodzin. Dziś na noworodkach poczułam, że życie "jakoś częściej się zaczyna", niż kończy. Cholernie fajne uczucie, szczególnie, że w bliskiej rodzinie znów problemy z rozsianym rakiem, strach napisać - ale juz paliacja. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

oj tam oj tam

2011-08-08 22:50:40

Dziś miałam ochotę zapytać lekarki podczas obchodu - czy nie ma ochoty strzelić po łapach pielęgniarki, która szła od noworodka do noworodka, z sali do sali z nie mytymi ani razu dłońmi, za to z granatowym lakierem na paznokciach i dotykała pępków poszczególnych dzieci - doradzając mamom odpowiednią pielęgnacje. Żeby chociaż raz zdezynfekowała rece, żeby chociaż raz umyła - nie! Lekarze w tym i ja podchodzimy badać dziecko w rękawicach - do każdego dziecka nowa para, zakładane na sali. Można by się przyczepić do: pisania długopisem w rękawicach i używania tego samego stetoskopu. Ale taaa... doświadczona pielęgniarka - budziła na początku obchodu mój szacunek - posiadała wiedzę praktyczną - doświadczenie, ale najwidoczniej nie wierzyła w sens mycia rąk. Bakterie, np. swojskie szpitalne MRSA, wirusy i inne takie - najwidoczniej kobieta w to nie wierzy, bo kto to widział? Może wierzy w silę lakieru do paznokci, że dezynfekuje. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 1 , zobacz komentarze

NoRespekt

2011-07-13 14:36:00

Przyznam się od razu: na jeansy i koszulkę zakładam fartuch, na nogach mam byle jakie trampki, włosy związane - i tak ruszam do pacjentów. Z pewnością brak mi szyku - lekarza pod krawatem i elokwencji lekarki w modnej sukience. Pacjenci różnie do mnie podchodzą- jedni całkiem sympatycznie, inni zdystansowanie, jednak... Znalazł się jednak dziś Pan który po otworzeniu pokoju lekarskiego przeze mnie i pytaniu "co potrzeba?" potraktował mnie jak powietrze, nie dość ze się wepchał, zapuszczając żurawia to wypatrzył jedynego lekarza w pokoju i do niego uderzył, że mu chodzi o zwolnienie. Nie dość, że tego chama badałam, umawiałam na konsultacje, życzyłam jak najlepiej - to potraktował mnie jak powietrze lub mebel co przeszkadza w przejściu. Taki dystans i chamstwo można wyczuć już przy pierwszym kontakcie. 

Pacjenci mają wybór - witam się- przedstawiam się imieniem i nazwiskiem- mówię że jestem lekarzem stażystą- i pytam czy się zgadzają ze mna porozmawiać i być zbadanymi - jeśli nie - droga wolna, może ich innych lekarz opisać jak nie pasuje. Np. mój kolega stażysta : nie wypełnia zleceń, nie woła konsultacji, jest wyluzowany, a mi ciężko uwierzyć, że trafiają mu się tylko zdrowi pacjenci. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 1 , zobacz komentarze

Pesymizm

2011-07-08 14:01:31

Mój osobisty pesimizm dotyczący pracy lekarza stażysty jest duży. Z pewnością widać to na tym blogu. Nic na to nie poradzę, mam wrażenie że optymiz i przyznanie się do tego, że jest jak jest i trzeba sobie radzić byłoby pokazaniem, że przecież jest dobrze, a nie jest. 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 0 , zobacz komentarze

Przystosowanie

2011-07-03 00:22:53

Chirurdzy ogólni strasznie dużo przeklinają. Może to kwestia głównie męskiego grona, a może niekoniecznie, bo na chirurgii urazowej było mniej przeklinania i mniej więcej tyle samo kobiet - lekarzy. Gdy moja koordynatorka po odłożeniu słuchawki telefonu powiedziała "kur***, kurw***" jakoś zlała mi się z obrazem bazarowej handlary, która chleje na umór a później przywożona jest na IP. Chirurgów może jednak trzeba zrozumieć - mają przecież stresującą pracę. 

Dużym plusem oddziału chirurgii jest jednak to - że po to aby pacjenta w stanie ciężkim dowieźć na badania Rtg - dostałam i pulsoksymetr i tlen i sanitariusza, mniejsza z tym, ze tlenu nikt nie odkręcił i pacjentowi saturacja zaczęła spadać, ale dało się to naprawić. Pamiętam jak podczas dyżurów na SOR - zapytano mnie czy mam słuchawki - odpowiedziałam że mam, i wysłano mnie samą, z pacjentką na wózku na drugi koniec szpitala. Teraz stanowczo odpowiedziałabym nie!

 

czytaj resztę »

Nie dodano kategorii | Komentarze 2 , zobacz komentarze