Na spotkanie zorganizowane w auli Uniwersytetu Medycznego poświęcone trudnej sytuacji w służbie zdrowia zaproszeni byli dyrektorzy szpitali, samorządowcy, parlamentarzyści, ale też przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia. Ani z ministerstwa ani z NFZ nie pojawił się jednak nikt. - Widać, jak się nas traktuje - padały głosy uczestników spotkania.
Krzysztof Tuczapski, przewodniczący Konwentu Szpitali Zamojszczyzny, mówił, że nie rozumie decyzji o podziale 850 milionów nadwyżki dla regionów, które i tak dostają najwięcej. - To jest dziwne - mówił. I dodawał, że sytuacja placówek z Lubelszczyzny jest katastrofalna. - Rozumiem, że idą wybory samorządowe, potem parlamentarne, ale czy my jesteśmy jakąś inną Polską - pytał.
O tym, że sytuacja szpitali z lubelskiego jest trudna świadczą liczby. I tak np. szpitale kliniczne w ubiegłym roku miały nadwykonania na prawie 50 milionów złotych i tych pieniędzy nie dostały. W tym roku są to nadwykonania na kwotę ponad 30 milionów. Dlatego i dyrektorzy szpitali i samorządowcy pojadą do Warszawy walczyć. - Taki wyjazd jest konieczny. Musimy powalczyć o te pieniądze, autentycznie - mówi prof. Andrzej Drop, prorektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Czasu na walkę jest niewiele, bo 9 września ma być zatwierdzony plan finansowy NFZ na przyszły rok.
Szpitale z Lubelszczyzny już ograniczają przyjęcia chorych. - Ograniczyliśmy operacje planowe - mówi dyr. Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego, Ryszard Śmiech. Podobnie jest w innych placówkach. - Kończą się środki finansowe i będziemy ograniczali przyjęcia, kosztem niestety naszych pacjentów - mówi dyr. Jerzy Szarecki, szef największego na Lubelszczyźnie szpitala dla dzieci, DSK w Lublinie.
Gazeta.pl | 30.8.2010 | rubryka: Serwisy Gazety - Lublin - Aktualności |

Wyślij znajomym powiadomienie
o nowej stronie:
Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:




Dodawanie komentarza