Co powinien zrobić lekarz, który w internecie przeczyta o sobie, że jest potworem, gburem, nieudacznikiem... Walczyć o usunięcie wpisu, polemizować, ignorować? Czy lekarze powinni być specjalnie chronieni przed tego rodzaju „recenzjami” w sieci, czy wręcz przeciwnie – należy uznać, iż to jedyne forum, gdzie pacjent (a może i kolega z pracy...), ma możliwość wyrazić szczerą opinię o lekarzu?
Łapówkarz, rzeźnik, diabeł wcielony, potwór, gbur, podły cham, butny, obleśny i skandaliczny – takie opinie o lekarzach można znaleźć na internetowych rankingach, które zachęcają do oceniania specjalistów. Na fali ogólnopolskiej dyskusji o chamstwie, które szerzy się w internecie przyjrzeliśmy się portalom oceniającym lekarzy.
Rekordziści mają po kilkaset postów
Do najpopularniejszych należą rankinglekarzy.pl, znanylekarz.pl, dobrylekarz.info, elekarze.com, rankinglekarzy24.pl, polecam-lekarza.pl.
W ostatnim miesiącu dobrylekarz.info odwiedziło ponad 150 tys.osób, a na stronie pojawiło się około 600 nowych ocen i opinii na temat gabinetów medycznych. Na rankinglekarzy.pl – wpisów na temat lekarzy miesięcznie szuka 130 tys. internautów.
Najwięcej emocji – po kilka tysięcy opinii – wzbudzają interniści, stomatolodzy, ginekolodzy-położnicy. Zaraz po nich pediatrzy, lekarze rodzinni i chirurdzy ogólni. Przy nazwiskach niektórych specjalistów widnieje kilkaset postów.
Twórcy portali zachęcają: Oceniając lekarza pomagasz innym dokonać właściwego wyboru. Jednak rzetelną ocenę uniemożliwiają już same kryteria narzucone przez serwisy.
Chcąc wystawić opinię lekarzowi na rankinglekarzy.pl pacjent ocenia go 5-punktowej skali w ośmiu kategoriach, m.in. spełnienie oczekiwań, kompetencja, uprzejmość, ilość poświęconego czasu, tłumaczenie choroby i leczenia. Ale już na stronie elekarze.com kryteria to pięć lakonicznych określeń: bardzo dobry lekarz, dobry lekarz, przeciętny lekarz, słaby lekarz, bardzo zły lekarz.
Wśród opinii szczegółowe opisy lekarskich błędów, szpitalnych perypetii, przebiegu wizyt, ale i krótkie: "diabeł wcielony", "potwór, a nie lekarz", "podły cham", w najlepszym przypadku "pełna niekompetencja". Anonimowo. Za to tuż pod pełnym nazwiskiem lekarza, nazwą specjalizacji i danymi adresowymi placówki, w której pracuje.
A może to konkurencja?
I lekarze, i pacjenci, którzy czytają te komentarze, zastanawiają się czy to faktycznie niezadowolony pacjent, czy... konkurencja. Oraz gdzie są granice wolności słowa i czy lekarze, którym anonimowe oszczerstwa w sposób szczególny niszczą wizerunek, nie powinni być przed nimi specjalnie chronieni.
Piotr Waglowski, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet, nie uważa, by wybrane grupy zawodowe powinny mieć przywileje inne, niż wynika z obowiązujących powszechnie zasad. – Jeśli ktoś chciałby cenzurować teksty dotyczące lekarzy lub sędziów, to dlaczego nie wprowadzać cenzury dotyczącej urzędników, aktorów czy producentów kaloryferów –
mówi portalowi rynekzdrowia.pl Waglowski.
W jego opinii, zainteresowani mają przecież narzędzia prawne, na podstawie których mogą dochodzić swoich praw – instytucję ochrony dóbr osobistych (Kodeks cywilny) albo mechanizmy ochrony związanej z pomawianiem (uregulowane w Kodeksie karnym).
Dochodzi do nadużyć
Maciej Czerwiński, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Toruniu uważa, że na stronach oceniających lekarzy dochodzi do poważnych nadużyć.
– Internet to wspólny śmietnik, do którego pod osłoną anonimowości można wrzucić cokolwiek, dlatego często mamy do czynienia ze zwykłym publicznym poniżaniem – mówi Czerwiński. – W ten sposób spada zaufanie do całego środowiska. Pacjenci mają pretensje do systemu, a odbija się to na lekarzach.
Dlatego m.in. na październikowym zebraniu kujawsko-pomorska izba lekarska zamierza powołać rzecznika praw lekarza (ma go już krakowska izba). Do jego obowiązków miałoby należeć również służenie pomocą pomawianym lekarzom.
Model angielski
Maciej Czerwiński uważa jednak, że najlepszym rozwiązaniem jest model angielski. Tam odpowiedzialność za reprezentowanie przed sądem interesów lekarza, który stał się ofiarą pomówień lub agresji, przejmuje firma ubezpieczeniowa o silnym zapleczu prawniczym.
O tym, jak trudna jest walka o usunięcie oszczerczego wpisu przekonała się lekarka z Zielonej Góry. Wypowiedź, która ją zniesławiała i znieważała została opublikowana na znanylekarz.pl. Potem powtórzyła ją ogólnopolska gazeta w artykule zachęcającym do korzystania z tego typu portali. W gazecie nie podano co prawda danych osobowych lekarki, ale jako jednego z niewielu specjalistów w danej dziedzinie w mieście, łatwo było ją zidentyfikować.
– Po kilku miesiącach znieważające mnie komentarze usunięto z portalu, opatrując to zdarzenie kwaśnym, moim zdaniem, komentarzem – mówi lekarka. – Oczekiwałam całkowitego usunięcia moich danych z portalu znanylekarz.pl. Bez skutku. Właściciel portalu argumentował, że lekarz pełni funkcje w sferze publicznej i z uwagi na charakter tych funkcji podlega kontroli społecznej.
Zdaniem pokrzywdzonej lekarki, to nadinterpretacja, gdyż lekarz nie może korzystać z ochrony prawnej przysługującej urzędnikowi państwowemu, którym przecież nie jest. – Anonimowa forma wypowiedzi, niski poziom kultury społecznej i nikła aktywność moderatorów otwierają drogę do nadużyć. Fora międzynarodowe, choć także anonimowe, nie upowszechniają treści jawnie agresywnych – uważa specjalistka.
Za obronę pani doktor wzięli się sami pacjenci. Pod usuniętym komentarzem pojawiły się pozytywne opinie, słowa wsparcia i... sugestie, że być może była to nieczysta zagrywka ze strony konkurencji.
Co jest oszczerstwem
Anna Kukla z serwisu rankinglekarzy.pl przyznaje, że trudno jednoznacznie ustalić, czy opinia jest oszczercza. – Trzeba by wiedzieć, że jest nieprawdziwa, a to jest trudne do zweryfikowania – uważa Kukla. – Często zdarza się jednak, że sami użytkownicy mocno krytykują niektóre opinie. To pomaga do pewnego stopnia zorientować się, czy opinia jest pomówieniem, czy nie.
Zgodnie z ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną, serwis powinien blokować dostęp do bezprawnych treści (opinii), jeżeli otrzyma urzędową lub wiarygodną informację, że opinia jest bezprawna (np. niezgodna z prawdą).
Za wiarygodną informację portal uznaje również zgłoszenie od lekarza, jeżeli zawiera ono wyjaśnienie, dlaczego opinia jest nieprawdziwa. – Wtedy opinia jest usuwana – zapewnia Anna Kukla. – Ponieważ jednak w takim przypadku mamy słowo użytkownika przeciwko słowu lekarza, to zostawiamy widoczny dla użytkowników ślad po usunięciu takiego postu. Umożliwiamy też lekarzom publikowanie swoich wyjaśnień.
Katarzyna Rożko/blogilekarzy.pl

Wyślij znajomym powiadomienie
o nowej stronie:
Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:




Dodawanie komentarza