25 lat temu do jednego z warszawskich szpitali trafiły miesięczne dziewczynki – bliźniaczki: Nina i Katarzyna (córki państwa O.) oraz Edyta (córka państwa W.). Wszystkie były chore na zapalenie płuc. Po 2 tygodniach terapii zostały zabrane przez rodziców do domu. Doszło wówczas do pomyłki, która zapoczątkowała koszmar dwóch rodzin – Edyta trafiła do domu państwa O., a jej miejsce zajęła Nina.
Przez 17 lat niczego nieświadomi rodzice wychowywali nie swoje córki. Sprawa ujrzała światło dzienne, gdy koleżanki „bliźniaczek” stwierdziły, że po Warszawie chodzą dwie identyczne dziewczyny i często dochodziło do pomyłek. Jak się później okazało Nina i Katarzyna to bliźniaczki jednojajowe. Rodzice jednak nie wymienili się córkami.
Ujawnienie zamiany wywołało, jak mówili przed sądem biegli, „silne reakcje stresowe, depresyjne i nerwicowe”. Jednak największe emocje były udziałem matek, które obarczają siebie winą za nierozpoznanie niemowląt.
Proces trwał od 2002 roku. 2. kwietnia b.r. zapadł wyrok w tej precedensowej sprawie – sąd przyznał łącznie prawie 2 mln. zł. zadośćuczynienia obu rodzinom. Swoją decyzję sędzia uzasadniła faktem, że skutkiem zamiany było trwałe pozbawienie prawa do życia w rodzinie i zadośćuczynienie musi być adekwatne. Czy to jednak wystarczy, żeby ukoić żal?
M.G. / blogilekarzy.pl

Wyślij znajomym powiadomienie
o nowej stronie:
Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:




Dodawanie komentarza