Nie jesteś zalogowany (zaloguj się)
Aktualności
Prezes przeprasza za prezesa
2012-02-07 08:26:00

Przepraszam pacjentów za to, że ten pan jest lekarzem – mówi Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, o szefie Narodowego Funduszu Zdrowia Jacku Paszkiewiczu. Kilkanaście dni temu lekarski samorząd zaapelował do premiera o jego odwołanie. Wcześniej to samo zrobili posłowie SLD. – Nie widzimy możliwości dalszej współpracy z prezesem Paszkiewiczem – dodaje Hamankiewicz i wylewa swoje żale wobec szefa NFZ: dezorganizacja pracy szpitali i przychodni, problemy z refundacją leków, masowe kontrole, zastraszanie lekarzy, wreszcie urzędnicza arogancja i łamanie obietnic.

W czasie trwającej już prawie cztery i pół roku kadencji prezesa NFZ Jacek Paszkiewicz dorobił się etykiety prawdziwego szwarccharakteru polskiej ochrony zdrowia. A jest szefem najbardziej wpływowej instytucji państwowej. NFZ wydaje na finansowanie usług medycznych ponad 60 mld zł. To mniej więcej trzy razy tyle, ile na budowę dróg wydaje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Od decyzji Paszkiewicza zależy w głównej mierze to, jak NFZ rozdysponuje tę masę pieniędzy, komu dołoży, a komu zabierze. I prezes rządzi tym rynkiem żelazną ręką państwowego monopolisty: narzuca warunki kontraktów, nasila kontrole, zmienia zasady rozliczeń. Zupełnie nie przejmuje się krytyką. Niepokornych po prostu z funduszu wyrzuca. Z oponentami rozmawia przez prokuraturę. Z niechęcią o szefie NFZ, finansującym 80 proc. usług medycznych w Polsce, mówi większość uczestników tego rynku: dyrektorów szpitali i przychodni, aptekarzy, lekarzy.
Czy to znaczy, że Jacek Paszkiewicz jest fatalnym prezesem? A może bardzo dobrym menedżerem?
Apodyktyczny Jego przygoda z zarządzaniem służbą zdrowia zaczęła się we Włoszech. Jako młody lekarz ze specjalizacją z interny i chorób zakaźnych pojechał na uniwersytecki kurs medyczny. Wziął tam udział w quizie, w którym jedno z pytań brzmiało: co ma największy wpływ na spadek śmiertelności wśród niemowląt: a) poziom wydatków na ochronę zdrowia, b) zarobki ojca dziecka, c) wykształcenie matki. Prawidłowa kolejność to c, b, a. – Doszedłem do wniosku, że typowo lekarskie podejście do medycyny jest zbyt wąskie i nie decyduje o sukcesie w leczeniu – mówi „Newsweekowi” Jacek Paszkiewicz.
Rozmawia i zachowuje się trochę jak wysokiej rangi wojskowy. Energiczny, stanowczy, oszczędny w słowach. W jego biurze też wyczuwa się żołnierski dryl. Nie bawi się w grzeczności. Współpracownikom wydaje szybkie polecenia tonem nieznoszącym sprzeciwu, a ci kwitują je krótkim „tak jest”. Dyrektorzy publicznych i prywatnych szpitali, a nawet urzędnicy z resortu zdrowia mówią o nim z nutą strachu w głosie. Twierdzą przy tym, że z Paszkiewiczem nie ma negocjacji. Jest uparty i zawsze musi postawić na swoim.
Ale nie od razu stał się dyktatorem rynku medycznego. Najpierw zdobywał doświadczenie. W połowie lat 90. poszedł na dodatkowe studia z zarządzania ochroną zdrowia. Trafił na dobry moment, bo w tym czasie profesjonalizacja zarządzania szpitalami była w modzie, a specjalistów brakowało. W 1999 roku, po wprowadzonej przez AWS reformie systemu ochrony zdrowia, został szefem pomorskiego oddziału Branżowej Kasy Chorych, która finansowała leczenie służb mundurowych. W 2005 roku przeniósł się do Warszawy i został wiceprezesem mazowieckiego oddziału NFZ.
Dwa lata później Donald Tusk niespodziewanie powołał go na prezesa NFZ. Przyczyny awansu do dziś pozostają zagadką nawet dla pracowników resortu zdrowia. – Na tle innych pracowników mazowieckiego oddziału nie wyróżniał się ani wiedzą, ani zdolnościami menedżerskimi – mówi jeden z urzędników. Wokół nominacji narosły legendy, do czego przyczyniły się także kolejne kryzysy i kontrowersje wokół NFZ, które wykreowały Paszkiewicza na osobę nie do ruszenia.
Niezatapialny Dwa lata temu szef poszukującego oszczędności NFZ zarządził, że wydawaniem bardzo drogich leków dla ciężko chorych na nowotwory będzie się zajmować tylko wąska grupa specjalistycznych klinik. Fundusz miał dzięki temu sprawować lepszą kontrolę nad wydawanymi pieniędzmi. Szkopuł w tym, że schorowani ludzie zostali odcięci od leków w swoich szpitalach. A w uprzywilejowanych klinikach tworzyły się ogromne zatory. Wybuchła afera, bo w grę wchodziło ludzkie życie. Wzburzony premier wezwał Paszkiewicza na dywanik. I kiedy media spekulowały już o dymisji prezesa, ten wyszedł z kancelarii premiera ze względnie łagodną karą – utratą miesięcznego wynagrodzenia, czyli około 16 tys. zł. – Od tamtej pory poczuł się zupełnie bezkarny – mówi Maciej Hamankiewicz.
Jedna z sejmowych plotek mówi, że Paszkiewicz ma bardzo dobre kontakty w środowisku służb mundurowych, za leczenie których przed laty odpowiadał, i to im zawdzięcza błyskotliwą karierę. Inna głosi, że pochodzący z Gdańska Paszkiewicz trwa na stanowisku dzięki mocnemu poparciu Donalda Tuska. – Znamy się jeszcze z lat 80. – przyznaje Paszkiewicz, ale o początku tej znajomości mówi niechętnie. – Nie jestem pewien, czy to ma aż takie znaczenie, by opinia publiczna się tym interesowała – dodaje.
Jego władza jest na tyle silna i suwerenna, że nie ma oporów z usuwaniem z intratnych stanowisk w NFZ nawet prominentnych działaczy PO. Dwa lata temu stanowisko szefa podkarpackiego oddziału NFZ straciła Barbara Kuźniar-Jabłczyńska, choć broniła jej rada NFZ (ciało opiniujące), wstawili się też za nią posłanki i europosłowie Platformy. Bez efektu.
To go ośmiela. Jesienią Paszkiewicz ostro krytykował resort zdrowia za przygotowanie reformy refundacyjnej i przestrzegał przed przedwczesnym wdrażaniem ustawy. Twierdził, że aby działała prawidłowo, resort zdrowia musi co jakiś czas korygować listy refundacyjne, a do tego powinien mieć informacje o poziomie refundacji w szpitalach. A póki co szpitale nie wiedzą, jak gromadzić i przesyłać takie informacje. Natomiast NFZ nie rozpoczął nawet przetargu na system informatyczny, który ma te dane gromadzić i przetwarzać. – W tym zakresie jesteśmy w lesie – przyznaje Paszkiewicz. I dodaje: – Minister Arłukowicz wykazał się dużą odwagą, decydując się na wdrażanie ustawy refundacyjnej już teraz.
Rewolucja w zasadach refundacji leków ma ograniczyć wydatki NFZ na ten cel. Dziś pochłania 20 proc. pieniędzy funduszu, celem jest 17 proc., co dałoby mniej więcej miliard złotych oszczędności rocznie. Podnoszenie efektywności systemu ochrony zdrowia to zresztą konik Paszkiewicza. Chce kupować więcej leków i usług medycznych za mniej pieniędzy i temu podporządkowana jest polityka NFZ. Choćby przez zachęcanie lekarzy i pacjentów, by rzadziej udzielali i korzystali z porad w szpitalach (bo tam jest drogo), a częściej w przychodniach specjalistycznych (bo taniej).
– Wszyscy wiemy, że Polacy wolą leczyć się u lekarzy pracujących w szpitalach i wszyscy wiemy, dlaczego tak jest – mówi Paszkiewicz. To aluzja do nieformalnych praktyk wielu lekarzy, w pierwszej kolejności przyjmujących na oddziały pacjentów, których wcześniej leczyli ambulatoryjnie. Od lipca NFZ płaci o 10-20 proc. więcej za leczenie w przychodniach specjalistycznych i liczy, że to zapoczątkuje odpływ pacjentów ze szpitali. – Na lecznictwo szpitalne wydajemy prawie połowę budżetu. Europejski standard to 30 proc. – mówi prezes Paszkiewicz.
Wyrachowany Jednak polityka zaciskania pasa, a zwłaszcza sposoby jej wdrażania, budzą kontrowersje w środowisku medycznym. Lekarze traktują NFZ jak reżimową władzę. Twierdzą, że są zastraszani. – Jestem za karaniem lekarzy, którzy w nieuzasadniony sposób wypisują dużą liczbę recept. Ale NFZ strzela na oślep – mówi Hamankiewicz. Jego zdaniem fundusz powinien porównywać lekarzy jednej specjalności i na tej podstawie kwalifikować do kontroli tych, którzy generują kilka razy wyższe koszty refundacyjne. – A NFZ wrzucił wszystkich do jednego worka i opublikował w internecie listę lekarzy, którzy wytwarzają najwyższe koszty. Przecież to oczywiste, że onkolog wypisuje droższe leki niż lekarz rodzinny – oburza się prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Z drugiej strony lekarze muszą się tym praktykom podporządkować, bo NFZ ma monopol na finansowanie usług medycznych. Może robić, co chce. – Warunki kontraktu z NFZ na 2012 rok są nie do przyjęcia – mówi Marek Balicki, były minister zdrowia i dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie, który ma trzyletnią umowę z funduszem. Wie, że w tym roku jej realizacja przyniesie szpitalowi straty. Ale innego wyjścia nie ma. Na zarzuty lekarzy, narzekających na refundacyjną inkwizycję, Paszkiewicz odpowiada, że kontrole NFZ są precyzyjne. – Szukamy anomalii refundacyjnych. Kontrolujemy wyłącznie tych, którzy wypisują podejrzanie wiele opakowań leków – mówi. Od stycznia do września ubiegłego roku kontrolerzy sprawdzili tysiąc wytypowanych w ten sposób lekarzy. W receptach na łączną sumę 21 mln zł znaleźli nieprawidłowości na 6 mln zł.
Na protesty lekarzy, obwiniających NFZ o dywanowe naloty kontrolerów, reaguje przewrotnie. – Na więcej kontroli brakuje nam pieniędzy – mówi.
W środowisku nie brak opinii, że fundusz mógłby osiągnąć lepsze efekty w racjonalizowaniu wydatków, gdyby zamiast walczyć z lekarzami, szpitalami i przychodniami, zaczął z nimi współpracować. – Paszkiewicz traktuje lekarzy jak potencjalnych oszustów. Porozumiewa się z rynkiem nakazami i kontrolami. Na zasadzie: jak się komuś nie podoba, to do widzenia – mówi pediatra z Głubczyc w województwie opolskim.
Bezkompromisowość prezesa może tłumaczyć fakt, że rządzi NFZ w naprawdę trudnym czasie. Przed jego przyjściem budżet funduszu rósł, na fali prosperity w gospodarce, nawet o 10 proc. rocznie. To się skończyło w 2008 roku, kiedy gospodarka wyhamowała i przybyło bezrobotnych. Wpływy ze składek zdrowotnych nagle przestały rosnąć, w przeciwieństwie do popytu na coraz droższe usługi medyczne. Prezes NFZ musiał więc na gwałt łatać coraz większą dziurę w kasie. – Paszkiewicz jest jak kierowca samochodu spalającego 12 litrów na 100 kilometrów, który chce przejechać na pięciu litrach. W pewnym momencie musi powiedzieć: koniec jazdy, dalej pchamy – tłumaczy Marek Balicki.
Fakt, że jako menedżer nieźle sobie z tym pustawym bakiem radzi. Przyciśnięte przez niego do muru szpitale i przychodnie musiały zaakceptować niższe ceny za niektóre usługi. Bezkompromisowymi wobec sektora publicznego decyzjami sprowokował też rynkową ofensywę prywatnych podmiotów. Doprowadziło to do morderczej konkurencji w sektorze zdrowia, a w ślad za tym do obniżki cen usług. To zaś zmniejszyło wydatki NFZ. Presja Paszkiewicza na obniżki cen i oszczędności irytuje rzecz jasna dużą część środowiska medycznego. Ale trzeba przyznać, że przy obserwowanej w ostatnich latach stagnacji wpływów NFZ jego szef zapewnia jednak zdecydowanej większości Polaków podstawowe bezpieczeństwo w zakresie ochrony zdrowia.
Jacek Paszkiewicz podchodzi do służby zdrowia jak księgowy do finansów firmy. Nie mogąc zwiększyć przychodów – bo na to nie ma wpływu – stara się ograniczać wydatki. Uważa przy tym, że wycenianie wartości ludzkiego życia czy zdrowia nie jest jego rolą. – Z punktu widzenia funduszu decyzja o tym, czy refundować drogi lek, czy nie, to zawsze kwestia kosztów alternatywnych. A więc tego, ile innych, lepiej rokujących procedur możemy wykupić za te pieniądze. Niestety, tu nigdy nie ma jednoznacznie dobrych rozwiązań – mówi prezes NFZ. Są tylko złe i gorsze.

Napisz do autora radoslaw.omachel@newsweek.pl


Komentarze: 47

zqbbbh@cnrwla.com 08.05.2012 r., 22:40
bhaGzO , [url=http://ghgjywuafqmn.com/]ghgjywuafqmn[/url], [link=http://unwclutczbrx.com/]unwclutczbrx[/link], http://xfaoyvjwqksh.com/
zzicmx@uebqme.com 07.05.2012 r., 16:46
Lawmx0 , [url=http://xhiiaddjymht.com/]xhiiaddjymht[/url], [link=http://apfifuopxolu.com/]apfifuopxolu[/link], http://axglczjynrmg.com/
vqrxxx@cldyex.com 07.05.2012 r., 12:04
2qaTil dqxiaqyrsciz
andre@phas.ubc.ca 07.05.2012 r., 05:22
The teacher was a beaehond, for alot of reasons. Man, this was bag-of-hammers stupid.Student and his Dad are a coupla beaehonds, too, primarily for dropping the lawsuit bomb here. Wusses.Their cause is a reasonable one; I do not disagree. But look down the road apiece. Now we can be sure that more and more students will adopt an adversarial approach in class, making recordings (and snippets of recordings) that will end up on the internet, and being second-guessed by me, some idjit in Minnesota.Who needs it? And who do you think will see the writing on the wall, and seek a less punitive job? The poor-quality teachers, or the better one?If it were my classroom, I’d make it an expellable offense to record without written permission. I’m an MD, and have had people secretly tape me in our consultations. Where does it end up? Who "owns" the conversation? Why should I trust anyone who does that?If you think a conference or classroom won’t be fundamentally changed when people cannot speak freely, you’re wrong.
samuel.garnier@obs-nancay.fr 07.05.2012 r., 04:42
... "Telling people they are going to hell, is not eicvftfee evangalism, its just not. In that setting he’s not folowing Paul to the weak I became weak, that I might win the weak’."I don’t disagree, at face value, but I argue that you are conceding the premise that the teacher was evangelizing. And I’m not so sure that that’s correct. The story says that the teacher told the class:"If you reject [Jesus’] gift of salvation, then you know where you belong ... He did everything in his power to make sure that you could go to heaven, so much so that he took your sins on his own body, suffered your pains for you, and he’s saying, Please, accept me, believe.’ If you reject that, you belong in hell."However, by the NYT’s own admission: "On the second day of taping, after the discussion veered from Moses’s education to free will, Matthew asked why a loving God would consign humans to hell, according to the recording." Clearly, we can’t know without the tape, but what is the basis for giving the kid the benefit of the doubt? My supposition is that the quote from the teacher above was not evangelizing, but answering the question that the kid asked. When the cops do this, it’s called entrapment.
rfvrgh@xvmdju.com 06.05.2012 r., 06:17
jJLlgS vcqegakwwitu
jzwwez@zpnqtx.com 05.05.2012 r., 23:07
gxyI7Z , [url=http://phghwwydcjis.com/]phghwwydcjis[/url], [link=http://kqghzlmzqknl.com/]kqghzlmzqknl[/link], http://cdkdtgltnssm.com/
skqmjc@ofyvur.com 05.05.2012 r., 22:41
NY8Bve , [url=http://wpbgslbmtprd.com/]wpbgslbmtprd[/url], [link=http://zqpyddmcxetg.com/]zqpyddmcxetg[/link], http://wudhvhkfldyk.com/
avxjdy@novwgf.com 05.05.2012 r., 18:34
GlzdzB tieukgnxczci
arroios@fundacaodpedroiv.org 05.05.2012 r., 10:14
daryl: As far as "baiting" the teacher: I’m hniopg you would have as much patience and sympathy for a Jesus-hating teacher who was "baited" into spending several class periods giving a long exposition about how bad Christianity is and historical crimes committed by Christians, because some religious kid interrupted her evolution lectures a few times with nutty objections. When you’re ready to do that, we can talk about this.This liberal, secular, hell-destined agnostic would treat the teacher you described the same way. A public school teacher should not be using his or her position to promote or attack Christianity. There’s no reason a biology teacher responding to a student’s objections to the theory of evolution would need to attack Christianity or opine on religion at all. Whether the "baiting" is coming from an evangelical Christian student or an evangelical atheist student, the teacher’s response should be the same: "This forum is for history/science, not religion. Period." Even where the baiting questions are topical or arguably relevant, there’s no reason the teacher’s response should reveal his or her personal approval or disapproval of religion.I’m offended that so many conservative commenters here are defending this teacher, the authority figure who so clearly acted wrongly, and attacking a 16-year old kid who, at worst, asked leading questions to which no public school teacher should have responded in the way this teacher responded. If a student propositions an unsuspecting teacher, is that a defense when the teacher has sex with the student? What happened to the conservative value placed on personal responsibility and ethics?
     1 2 3 4 5  z  5 »

Ciekawe blogi

muzyczno - medycznie
Anielka - BlogiLekarzy
adnotacje, medytacje i wariacje

» Zobacz więcej

Ankieta

Czy pensje urzędników NFZ są

1. za wysokie
2. odpowiednie
3. za niskie
4. nie mam zdania

Ankieta

Czy oszczędzasz dodatkowo na przyszłą emeryturę?

1. Nie, bo to nie ma sensu
2. Nie, bo mnie na to nie stać
3. Nie, bo juz jestem emerytem
4. Tak, ale nieregularnie
5. Tak, odkładam stałą kwotę co miesiąc

Poleć nas!

Blogi Medyczne Wyślij znajomym powiadomienie o nowej stronie:

Blogi Medyczne - Poleć nas... Powiadom

Bądź na bieżąco!

Opinie Lekarzy Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:

Rss: Prywatyzacja szpitali, Ochrona zdrowia, Studenci medycyny, Reforma służby zdrowia, Uczelnie Medyczne, Restrukturyzacja szpitali, Opinie lekarzy Kanał RSS Pobierz zakładkę RSS

Newsletter: Reforma służby zdrowia, Uczelnie Medyczne, Restrukturyzacja szpitali, Opinie lekarzy, Prywatyzacja szpitali, Ochrona zdrowia, Studenci medycyny Newsletter

Partnerzy

Pamiętniki Lekarzy - pobierz PDF

Pamiętniki Lekarzy