Nie jesteś zalogowany (zaloguj się)
Aktualności
Dr Adam Domanasiewicz o misji w Sierra Leone
2009-04-14 14:37:52

Trzyosobowy zespół ze Szpitala św. Jadwigi Śląskiej w Trzebnicy pracował przez trzy tygodnie w Makeni (Sierra Leone) niosąc pomoc miejscowym pacjentom. Organizatorem tej akcji humanitarnej jest włoska fundacja Don Carlo Gnocchi. 9 polska ekipa wróciła do kraju. Dr Adam Domanasiewicz, jeden z najlepszych w Polsce specjalistów od allotransplantacji tkanek złożonych, dzieli się swoim wrażeniami z tej misji.


Oprócz doktora Domanasiewicz zespół naszej misji tworzyły: Katarzyna Ambroziak – anestezjolog oraz Maria Pawlus – pielęgniarka instrumentariuszka.
Poniżej - relacja doktora Adama Domanasiewicza.

Ta misja pod każdym względem była przygodą medyczną. Szereg trudności do przezwyciężenia, a czasem nie do przezwyciężenia. Braki w dostawach prądu, granice kulturowe, religijne... Słowem, wszystko to, co jest tak dalekie od tego, czym dysponujemy w Europie, do czego jesteśmy przyzwyczajeni – już to wywoływało ogromne problemy natury medycznej uniemożliwiające skuteczne działanie. Nam to przeszkadza, a mieszkańcom Sierra Leone – nie.
To z tej przyczyny, że oni najzwyczajniej nie znają innego życia od tego, jakie prowadzą. Dla nich jest normalne, że człowiek musi umrzeć i taki stan traktują, jako dopust boży. W Sierra Leone ludzie są fatalistami. To, co dla nas jest jakąś klęską, dla nich jest normą.


Badanie w świetle komórki
Szpital św. Ducha w Makeni, w którym pracowaliśmy, jak na tamte warunki, jest nieźle wyposażony. Porównałbym go do przeciętnego polskiego szpitala sprzed 20, a nawet 30 lat. Z jednym wyjątkiem: warunki sanitarno-epidemiologiczne są dużo gorsze od tych, jakie były u nas ćwierć wieku temu! Owszem, tamtejsi lekarze starają się ten stan zmienić, ale z marnym skutkiem. Na przykład: nie istnieje coś takiego, jak utylizacja odpadów szpitalnych. W Sierra Leone po prostu wyrzuca się je za szpitalny budynek, podpala i to właśnie nazywają tam utylizacją. Wcześniej jednak ludzie przychodzą na taki śmietnik, wygrzebują z niego to, co im by się przydało...
Albo pralnia – za szpitalem jest studnia, a obok – na betonie – pierze się. Nieopodal wszystko to się suszy. W pobliżu jest śmietnik z odpadkami. Rodziny donoszą pacjentom jedzenie. Szpital serwuje posiłki, przeważnie ryż z rybą.
Tam nie istnieje pojęcie „bank krwi”, „służba krwi” itp. Od krwiodawstwa jest rodzina pacjenta.  Nie ma systemu ratownictwa medycznego. Jakieś karetki ma jedynie Czerwony Krzyż, ale nie ma systemu powiadamiania, więc nie ma gdzie zadzwonić, by wezwać pomoc. Chory musi dojść lub dojechać sam do lekarza, wtedy będzie mu udzielona pomoc. Uwaga! W Sierra Leone lekarze nie pracują po południu; zresztą nie ma tam czegoś takiego, jak dyżury lekarskie. Zatem jeśli kogoś przywiozą do szpitala po południu albo wieczorem, to trzeba dzwonić na komórkę do lekarza. Może przyjedzie.
Nocą nie ma prądu. Opowiadano nam, jak lekarz badał rannych w wypadku samochodowym w świetle... telefonu komórkowego. Owszem, w szpitalach są agregaty prądotwórcze, tylko kto je ma włączyć? Człowiek, który ma klucze od pomieszczenia z agregatem już o 14.00 poszedł do domu; z kluczami oczywiście. I nikogo to tutaj nie dziwi.
Na naszym oddziale było na początku 16 łóżek, ale potem ubyły cztery, bo trzeba było je pożyczyć oddziałowi chirurgii ogólnej i oddziałowi ogólnemu, gdyż pacjenci leżeli już na podłogach.
A pacjenci są tam mili i wdzięczni, na każdym kroku okazywali życzliwość i dziękowali nam za pracę dla ich kraju.

Dzięki misjom z Europy

Europejczykowi Szpital Św. Ducha mógł się jawić, jako anachroniczny. I tak był OK w porównaniu ze szpitalami rządowymi. Nie zobaczyliśmy, ale nam o nich sporo opowiadano. Gdy w naszym szpitalu parę trudności nas przeraziło, to znawcy tematu powiedzieli nam: spokojnie, nie widzieliście, co dzieje się w szpitalu rządowym!
W Sierra Leone są dwa typy szpitali: rządowe i prowadzone przez różnego rodzaju misje chrześcijańskie oraz fundacje charytatywne. Można powiedzieć, że bez ich zaangażowania tutejszy system ochrony zdrowia istniałby tylko z nazwy. W Sierra Leone mają odpowiednik podstawowej opieki zdrowotnej. W tym kraju nie ma systemu ubezpieczeń, więc wszystkie usługi medyczne są płatne; od porady u lekarza, po operację w szpitalu. Trzeba mieć pieniądze, by się leczyć, chyba, że w pobliżu działa jakiś szpital misyjny leczący za darmo. I dlatego, na przykład, zwracaliśmy pacjentom koszty dojazdu. Dlaczego? Ponieważ inaczej by nie przyjechali. Gdyby nie to, dalej żyliby z tymi powikłaniami i kalectwem, gdyż nie przyszłoby im do głowy, aby jechać do szpitala i jeszcze wydawać pieniądze na dojazd.
Szkoląc personel mówiliśmy im, że będą elitą, że dostaną nowy sprzęt, wszystko to po to, by rozbudzić w nich poczucie wartości. Szkolenie zaczęliśmy od podstawowych zasad higieny. Ich zaczęło bawić, że za każdym razem, gdy wchodzili na salę operacyjną, musieli myć ręce. Trzeba było im postawić środek dezynfekcyjny pod nos, bo inaczej by go nie używali. Ale jak się go postawiło, to zaraz wyparował.
Porobiłem więc z drutu takie klatki przymocowane do ściany, by nie można było tego środka zabrać sobie do domu. Nie powiem, by wszyscy tak się zachowywali, ale spora część i owszem... Odnosiłem wrażenie, że albo nic do nich nie trafia, albo się niczym nie przejmują. A przecież ta ekipa, która z nami współpracowała była wyselekcjonowana, to byli najlepsi z najlepszych!

W warunkach niestandardowych
Zaczęliśmy operować w trzecim dniu pobytu. Pacjentów dobrała nam poprzednia ekipa. Do tego doszło kilka przypadków w ramach medycyny ratunkowej. Ponadto operowaliśmy poza planem trzy osoby ze względu na pilne wskazania. Od strony chirurgicznej rzecz biorąc, to powiem, że wyposażenie mieliśmy dość dobre – mikroskop, narzędzia... Moglibyśmy robić różne rzeczy, gdyby nie ograniczenia anestezjologiczne.
Jeśli nie ma tlenu, to nie ma anestezjologii. A tak było. W tej sytuacji można było robić tylko jakieś znieczulenia dożylne i blokady. Co z diagnostyką obrazową? Na wyposażeniu był RTG Philipsa z lat osiemdziesiątych. Taki aparat mieliśmy w szpitalu w Trzebnicy 15 lat temu, gdy dostaliśmy go z Niemiec, bo tam go chcieli złomować. O tomografii komputerowej, to można sobie w Sierra Leone pomarzyć. Nie ma tomografów, choćby dlatego, że potrzebują prądu trójfazowego, a generator wytworzy góra 220-voltowy. Do operacji większość naszych pacjentów szła na podstawie ogólnego badania lekarskiego, bo z badań można było tylko zrobić morfologię, oznaczyć grupę krwi i wykonać test HIV/AIDS.
Co operowaliśmy? Kończyny górne i dolne.
Z czym przyszli do nas pacjenci? Dwoje dzieci po poparzeniach. Czworo kolejnych – z dziecięcym porażeniem mózgowym. Dwóch chłopców miało zespół Folkmana, jeden – miał starą powojenną ranę z przykurczem wskutek ubytkowości po postrzale. Inny miał utrwalone zwichnięcie stawu łokciowego. Operowaliśmy jeden guz, być może nowotworowy. I mieliśmy także jednego pacjenta, który trzy miesiące wcześniej doznał wieloodłamowego złamania kości piszczelowej z uszkodzeniem stawu kolanowego. Ponadto skonsultowałem dla kolejnej zmiany około trzydziestu osób.
Powiem tak: gdyby nas nie było, a ci pacjenci mieliby pieniądze, to i tak nie miałby im – w ich przypadkach – kto pomóc. Po prostu, tam nie ma lekarzy takiej specjalizacji. W naszym szpitalu pracowało trzech miejscowych lekarzy. Skończyli Uniwersytet Lumumby w Moskwie.

Filantropia oclona
Nie było żadnych nowoczesnych leków, za to wiele było mocno przeterminowanych. Z płynów do przetoczeń mieliśmy tylko roztwór soli fizjologicznej. O koloidach mogliśmy tylko pomarzyć. W sumie bazowaliśmy głównie na tym, czym dysponowała włoska misja i na tym, co przywieźliśmy z sobą.
Mieliśmy trochę pecha, że będąc piątą zmianą trafiliśmy w taki czas, w którym wiele leków już wykorzystano, a zapasów nie uzupełniono. Nie tak łatwo ściągnąć z Europy leki do tego kraju. To zajmuje kilka miesięcy, a ponadto trzeba opłacić cło za rzeczy specjalnie sprowadzane dla mieszkańców Sierra Leone! Biurokracji tam nie brakuje. Może wydawać się, że gdy ktoś chce dać w darze dla tutejszych leki, czy sprzęt medyczny, to daje i mu dziękują. Błędne wyobrażenie!
Trzeba pisać wnioski do ich ministerstwa zdrowia, że chce się to i to im podarować. Należy przekazać urzędnikom listę takiego sprzętu i wyjaśnić, do czego i gdzie miałby być używany. Dopiero po trzech miesiącach otrzymuje się odpowiedź i odpowiedni dokument z pieczątką zezwalający na wwiezienie takiego podarunku do Sierra Leone.

Raz jeszcze do Afryki?
Ależ tak! I to mimo tych wszelakich trudności oraz innej – że się tak wyrażę – specyfiki pracy... Dlaczego? Powtórzę to, co powiedziałem panu przed wyjazdem do Afryki: skoro przed nami kilku wziętych chirurgów z Zachodu porzuciło na miesiąc dla tej misji swoje klimatyzowane mercedesy lub lexusy oraz komfortowe sale operacyjne, to coś w tym musi być!


Wysłuchał:
Andrzej Bęben/blogilekarzy.pl


Komentarze: 13

reu23779452540@hotmail.com 03.07.2011 r., 03:29
Dr_Adam_Domanasiewicz_o_misji_w_Sierra_Leone.. Reposted it :)
reu158145229443@hotmail.com 02.07.2011 r., 11:17
Dr_Adam_Domanasiewicz_o_misji_w_Sierra_Leone.. WTF? :)
user9308@blogilekarzy.pl 20.06.2011 r., 13:55
Dr_Adam_Domanasiewicz_o_misji_w_Sierra_Leone.. Great idea :)
user940@blogilekarzy.pl 05.06.2011 r., 05:32
Dr_Adam_Domanasiewicz_o_misji_w_Sierra_Leone.. Slap-up :)
user7621@blogilekarzy.pl 03.06.2011 r., 05:13
Dr_Adam_Domanasiewicz_o_misji_w_Sierra_Leone.. OMG! :)
xszhmq@zahnpi.com 21.05.2011 r., 17:39
n1KzY3 , [url=http://aknglxiciith.com/]aknglxiciith[/url], [link=http://filkvkkvpcxo.com/]filkvkkvpcxo[/link], http://xeplrieloezw.com/
ikxvow@eblbxt.com 20.05.2011 r., 03:29
koThag yfrahaojfdgg
u.cleplodrealm@novell.de 18.05.2011 r., 05:48
Wow, that’s a really cleevr way of thinking about it!
user3076@blogilekarzy.pl 22.04.2011 r., 11:16
Dr_Adam_Domanasiewicz_o_misji_w_Sierra_Leone.. Huh, really? :)
user543@blogilekarzy.pl 20.04.2011 r., 12:58
Dr_Adam_Domanasiewicz_o_misji_w_Sierra_Leone.. Awesome :)
     1 2  z  2 »

Ciekawe blogi

bialamewa - BlogiLekarzy
Anielka - BlogiLekarzy

» Zobacz więcej

Ankieta

Czy pensje urzędników NFZ są

1. za wysokie
2. odpowiednie
3. za niskie
4. nie mam zdania

Ankieta

Czy oszczędzasz dodatkowo na przyszłą emeryturę?

1. Nie, bo to nie ma sensu
2. Nie, bo mnie na to nie stać
3. Nie, bo juz jestem emerytem
4. Tak, ale nieregularnie
5. Tak, odkładam stałą kwotę co miesiąc

Poleć nas!

Blogi Medyczne Wyślij znajomym powiadomienie o nowej stronie:

Blogi Medyczne - Poleć nas... Powiadom

Bądź na bieżąco!

Opinie Lekarzy Wybierz formę, która najbardziej Tobie odpowiada:

Rss: Prywatyzacja szpitali, Ochrona zdrowia, Studenci medycyny, Reforma służby zdrowia, Uczelnie Medyczne, Restrukturyzacja szpitali, Opinie lekarzy Kanał RSS Pobierz zakładkę RSS

Newsletter: Reforma służby zdrowia, Uczelnie Medyczne, Restrukturyzacja szpitali, Opinie lekarzy, Prywatyzacja szpitali, Ochrona zdrowia, Studenci medycyny Newsletter

Partnerzy

Pamiętniki Lekarzy - pobierz PDF

Pamiętniki Lekarzy